Nawet tu potrzeba nieco sprytu, by nie przepłacić. Podpowiadamy, na czym zaoszczędzić.

W Kambodży przybywa luksusowych hoteli i restauracji, ale na szczęście kraj ten wciąż należy do najtańszych w Azji. Nawet tu potrzeba jednak nieco sprytu, by nie przepłacić.

Najwięcej po kieszeni dostaniemy w nadmorskim kurorcie Sihanoukville i w Siem Reap, którego nie sposób ominąć, gdy chcemy zobaczyć świątynie Angkoru. Ale za to można znaleźć tanie hostele z pokojami za kilka dolarów od łóżka. Najwięcej mogą nas kosztować pomyłki czy niedogadanie się z kierowcami tuk-tuków.

Warto też pamiętać, że w Kambodży dolar lub dwa robią różnicę. Tyle trzeba dopłacić do „luksusu”, a więc pokoju z łazienką.

 

SPOSOBY NA TANIĄ KAMBODŻĘ

 

1. Bilet na trzy dni

Nie sposób tanio zwiedzić głównej atrakcji Kambodży, czyli świątyń Angkoru, warto więc jak najlepiej przemyśleć tę wycieczkę. Do wyboru są trzy rodzaje biletów: jednodniowy (ok. 20 dol.), trzydniowy (ok. 40 dol.) i siedmiodniowy (ok. 60 dol.). Jeden dzień to za krótko, siedem zadowoli tylko pasjonatów khmerskiej architektury. Zostaje więc bilet trzydniowy. Trzeba wiedzieć, że jest on ważny przez tydzień i można go wykorzystać przez trzy dowolnie wybrane dni, licząc od dnia pierwszego wejścia. Dzięki temu uniknie się zwiedzania w pędzie.  

 
2. Wypożycz rower

Świątynie Angkoru, największego kompleksu religijnego na świecie, rozrzucone są na 200 km², a jego bramy odległe są od Siem Reap o 10 km, dlatego warto czymś się poruszać. Odradzam taksówkę – to najdroższa opcja przy  budżecie ok. 40 dol. na dzień. Wynajęcie tuk-tuka (od ok. 15 dol.) ma sens, gdy uda się wam zebrać trzy–cztery osoby chętne do podzielenia się kosztami. Dlatego najtaniej jest wypożyczyć rower, za który zapłacicie maksymalnie 2 dol. za dzień. Wrażenia murowane! Minus? Nie wszystkim może odpowiadać pedałowanie w upale.  

 

3. Wybierz kierowcę

Z kierowcami tuk-tuków cenę trzeba ustalać, zanim się do nich wsiądzie. W Kambodży unikajcie przesadnie wystylizowanych kierowców „à la żigolo” (wąs, czapka z daszkiem, ciemne okulary) – jak określają ich byli pasażerowie. To naciągacze, którzy często jeżdżą dłuższą drogą. Jakie są normalne stawki? W Phnom Penh za kurs zapłacimy ok. 2–5 dol., zależnie od odległości, drożej będzie na lotnisko. Tańszą opcją jest skorzystanie z podwózki na motorze lub skuterze. Zdarzają się kierowcy, którzy za kurs nie wezmą więcej niż dolara.

 

4. Targuj się

Podczas targowania ceny spadają nawet o połowę. W Kambodży można kupić taniej zwłaszcza ubrania. W Phnom Penh amatorów markowych ciuchów (często wynoszonych z fabryk przez pracowników), ale też podróbek (do ich zakupu nie zachęcamy) przyciąga Russian Market, jednak ja zdecydowanie polecam inne miejsce: zabytkowy Central Market kryjący się w hali z 1937 r. Warto wiedzieć, że czynny jest od godz. 7 do 17. Za T-shirt zapłacimy ok. 4 dol., a za spodnie – 8 dol. Na tutejszych stoiskach znajdziecie też pamiątki, a po zakupach tanio i dobrze zjecie.

 

5. Złap okazję

Kto chce poleżeć na piaszczystych plażach Kambodży, niech omija drogi, choć uchodzący za najlepszy w kraju, kurort Sihanoukville. Lepiej jechać na wyspy, np. do Kep, gdzie jest Koh Tonsay, malutka Wyspa Królicza z rajską plażą i cudami podwodnego świata. Za bungalow zapłacicie ok. 8 dol. Transport łodzią na wyspę to wydatek ok. 10 dol. Na Koh Rong, drugą co do wielkości wyspę w Kambodży, można spróbować dostać się za darmo. Jak? Wystarczy złapać „okazję”, a więc łódkę transportującą   z Sihanoukville grupy nurków.  
 

6. Jedz z Angeliną

W Kambodży pełno jest polowych garkuchni. Niektóre nazwę zaczerpnęły od gwiazd, które (podobno) je odwiedziły – jest więc na przykład lokal nazwany Angelina Jolie, ale wygląda zdecydowanie mniej spektakularnie niż sama aktorka. Obiad zjemy tu za ok. 4–5 dol., wodę kupimy za 1 dol, a piwo za 2 dol. W centrum Phnom Penh wbrew pozorom najtańsza uczta wcale nie czeka nas w  ulicznych garkuchniach, ale w chińskiej multirestauracji na ostatnim piętrze galerii handlowej Sorya, gdzie za niezłe jedzenie płaci się doładowywaną w kasie kartą.

 

7. Zrób coś dobrego

Macie więcej czasu? W szkole w Angkor Borei możecie uczyć dzieci angielskiego, a po lekcjach zwiedzać okolicę. Mieszka się przy szkole i dzięki temu można liznąć prawdziwego życia. Koszt: 20 dol. tygodniowo. W tej cenie poza noclegiem są też dwa posiłki dziennie (warto wiedzieć, że w ten sposób finansujemy też jedzenie dla khmerskich nauczycieli zarabiających ok. 100 dol. miesięcznie). Szkół można szukać na stronach workaway.info lub helpx.net. Albo poprosić o pomoc mieszkającego w Takeo Polaka, Pawła Bolka; takeotravel.com.