Ludzie na ogół stawiają na monogamię. Zwierzęta też wybierają taki sposób na życie

Choć jedna miłość na całe życie zdarza się w świecie zwierząt bardzo rzadko, to już cykliczna monogamia, czyli pozostawanie wiernym jednemu partnerowi przez jeden lub kilka sezonów rozrodczych, nie jest osobliwością. – Monogamia złożona z trzech elementów, czyli wierności seksualnej, społecznego przywiązania do partnera oraz wspólnej opieki rodzicielskiej, dotyczy 5 proc. zwierząt – tłumaczy Diane Witt, zoolog z National Science Foundation.  

Doskonałym jej przykładem są gibony, które tworzą pary charakteryzujące się silnymi więzami między samcem a samicą. Gibony są wyjątkami, bo wśród czterech rodzajów małp człekokształtnych (do których zalicza się też goryle, szympansy i orangutany) tylko one są monogamistami. Para zakochanych gibonów uwielbia własne towarzystwo i potrafi godzinami siedzieć na drzewie, przytulając się i flirtując. A gdy pojawią się dzieci, rolą samca jest ich ochrona przed agresją innych samców. Trzeba jednak dodać, że w małżeństwach gibonów zdarzają się skoki w bok.

Najwięcej monogamistów i cyklicznych monogamistów jest wśród ptaków. Od wieków symbolem wierności były łabędzie. I choć dzięki badaniom genetycznym wykryto, że czasem samiec łabędzia wychowuje nie swoje dzieci, to generalnie łabędzie pozostają sobie wierne przez co najmniej kilka sezonów, a bywa, że i przez całe życie. Ma to głęboki sens, bo dzięki monogamii ptaki nie tracą czasu na zdobywanie nowych partnerów i mają go więcej na rozród. A że odbywają długie migracje, czas jest dla nich wyjątkowo cenny.

Monogamiczne bywają nawet owady. W koloniach termitów żyją razem, w jednej komorze lęgowej król i królowa (w przeciwieństwie do mrówek, u których samce giną zaraz po zaplemnieniu królowej). Królewska para może wspólnie „rządzić” kolonią termitów przez całe życie, które w zależności od gatunku może trwać nawet do 50 lat.