Naukowcy w odkryli w śląskiej cegielni szczątki wielkiego dinozaura drapieżnego i olbrzymiego gada ssakokształtnego.

Potwór z Lisowic

Na terenie dzisiejszego Śląska klimat jest upalny, monsunowy. Dwa drapieżne dinozaury, stojąc na tylnych łapach, zażarcie walczą o partnerkę. Zwinnie lawirują między wielkimi miłorzębami i paprociami. W oddali przypominający hipopotama gad ssakokształtny tapla się w starorzeczu.

Rośliny kwiatowe jeszcze nie wyewoluowały. Człowiek pojawi się tu za ponad 200 mln lat. Przez ostatnie dwa stulecia naszej ery będzie poszukiwał kości lądowych zwierząt z ery dinozaurów, próbując odtworzyć tamte dzieje. Nie jest to łatwe zadanie, ponieważ obszar obecnej północnej i środkowej Polski znajdował się wtedy pod wodą. Poszukiwania paleontologów koncentrują się więc na południu kraju.

Niespodziewanie 28 lipca 2008 r. naukowcy ogłaszają: wykopaliśmy fragmenty szkieletu pierwszego polskiego dinozaura drapieżnego. Obok niego leżały szczątki dicynodonta, ostatniego wielkiego gada ssakokształtnego. To prawdziwa sensacja. W Polsce spodziewaliśmy się odkrycia zwierząt morskich. – Znalezienie pierwszych dużych drapieżnych dinozaurów oraz gada ssakokształtnego na tym terenie jest niezwykłe i całkiem nieoczekiwane – komentuje odkrycie prof. Michael Benton, wybitny paleontolog z Uniwersytetu Bristolskiego w Wielkiej Brytanii.

Tym bardziej że obie skamieniałości można opatrzyć licznymi przymiotnikami z przedrostkiem „naj” lub słowem „pierwszy”. A te określenia w nauce, szczególnie w paleontologii, są nie do przecenienia. Trzej odkrywcy – dr Tomasz Sulej z Instytutu Paleobiologii PAN, prof. Jerzy Dzik z tej samej instytucji i jednocześnie z Uniwersytetu Warszawskiego, oraz jego doktorant, Grzegorz Niedźwiedzki – mają więc powód do dumy. A nikomu wcześniej nieznane Lisowice koło Lublińca, gdzie znaleziono szczątki pradawnych zwierząt, niespodziewanie zyskują niemal światowy rozgłos.
Dinozaura z Lisowic paleontolodzy roboczo nazwali Smokiem. Jest wyjątkowy, bo to pierwszy (choć niepełny), znaleziony w Polsce szkielet dinozaura drapieżnego, w dodatku największy znany z tamtego czasu. Jakby tego było mało – należy do najstarszego przedstawiciela grupy, do której zaliczane są słynne wielkie tyranozaury. Smok jest również pierwszą w Polsce skamieniałością, którą bezdyskusyjnie zidentyfikowano jako dinozaura.

Do tej pory bowiem jedynym szkieletem w naszym kraju zaliczanym do tej grupy wymarłych zwierząt był Silesaurus opolensis. Kilka lat temu prof. Jerzy Dzik odkrył go i opisał jako najstarszego na świecie dinozaura. Ale nie wszyscy naukowcy zgodzili się z jego interpretacją skamieniałości. Niektórzy uważali, że silezaur to gad jeszcze zbyt mało zaawansowany ewolucyjnie, by nazywać go dinozaurem.

I że lepiej go określać mianem „dinozauromorfa” lub chociaż „pradinozaura”. Na szczęście te spory klasyfikacyjne w żaden sposób nie dotyczą Smoka. – Sądzę, że jego identyfikacja jest poprawna – mówi prof. Benton. – Podobnie jak znalezionego przez polskich paleontologów dicynodonta, gada ssakokształtnego.
Ten zwierz również zasłużył sobie na miano wyjątkowego. Jest największym ze wszystkich znanych gadów ssakokształtnych żyjących na Ziemi, w dodatku najmłodszym. A te dwie cechy dają naukowcom prawo do zmiany jednej z ważniejszych teorii w paleontologii: podważają istnienie wielkiego wymierania z końca triasu, jednego z kilku procesów w historii naszej planety, które gwałtownie zmieniały ziemski ekosystem.

Badacze przeszłości Ziemi dzielą ją umownie na ery, okresy i epoki. Czas od około 250 do 65 mln lat temu fachowo nazywają erą mezozoiczną, a popularnie – erą dinozaurów. Jednak te wielkie zwierzęta nie panowały na ówczesnych lądach od początku mezozoiku. U jego zarania królowała inna grupa zwierząt, zwana ogólnie gadami ssakokształtnymi. Wśród nich były drapieżniki i roślinożercy.