W zeszłym tygodniu wulkan Kilauea zaczął wyrzucać szkodliwe opary i lawę zmuszając okolicznych mieszkańców do opuszczenia swoich domów. Kilkaset osób uciekło do kościołów i schronisk po tym jak w pobliżu domów zaczęły powstawać szczeliny w ziemi. Dlaczego ludzie osiedlają się w pobliżu czynnego wulkanu, skoro w mgnieniu oka mogą być zmuszeni do opuszczenia domów?

Mieszkanie w pobliżu wulkanu to nie tylko widmo katastrofy. Energia geotermalna wulkanu może zapewniać prąd okolicznym miasteczkom. Gleba w pobliżu aktywnych wulkanów jest często niezwykle żyzna i bogata w złoża mineralne. Wulkany często przyciągają turystów, co zapewnia  pracę w hotelach, restauracjach czy w sklepach z pamiątkami. A niektórych mieszkańców po prostu nie stać na przeprowadzkę.

Duże znaczenie ma również kultura i religia. Jordan Sonner, agentka nieruchomości mieszkająca na wyspie Big Island, ma dom tuż za osadą Leilani Estates, gdzie lawa zniszczyła kilkadziesiąt domów. Jordan, gdy usłyszała o nadchodzącym kataklizmie, zabrała z domu tylko zwierzęta i najważniejsze dokumenty. Twierdzi, że nie boi się utraty domu.

- Moim zdaniem ziemia, tak naprawdę nie należy do nas, lecz do Pele [przyp. red. hawajska bogini wulkanów] - powiedziała Sonner. - To ona pozwala nam żyć na swojej ziemi i jeśli chce ją odzyskać, zrobi to. Mam dobre ubezpieczenie – dodaje.

- Wiedzieliśmy, że kupujemy domy w strefie największego zagrożenia, więc jesteśmy i zawsze byliśmy przygotowani na wybuch wulkanu – powiedziała Stacy Welch, której dom w Leilani Estates prawdopodobnie został zniszczony. – Wszystko będzie dobrze, odbudujemy nasze domy – dodaje.

Wulkan zawsze „ostrzega” przed wybuchem - małe trzęsienia ziemi w Kilauea, rosnąca ilość lawy na szczycie i zmiana nachylenia wulkanu w ostatnich tygodniach dawały znać, że wkrótce może nastąpić erupcja. Jednak pewnych częściach świata trzęsienia ziemi, tornada, pożary i powodzie mogą pojawić się bez ostrzeżenia.

Paweł Sadowski