Szkielet został odnaleziony w angielskiej wsi Fenstanton, w hrabstwie Cambridgeshire, na północ od Londynu. Znajdowała się tam starożytna osada z czasów Imperium Rzymskiego. Odkrycia dokonali badacze z Albion Archeology. Naukowcy odkopali szczątki w trakcie wykopalisk w 2017 roku, ale do tej pory nie zdawali sobie sprawy z obecności gwoździa. To pierwszy dowód wymierzenia kary śmierci przez ukrzyżowanie w tej części Europy. 

Los niewolnika

Mężczyzna, który miał zostać ukrzyżowany, mógł mieć 25-35 lat. Prawdopodobnie zmarł na przełomie III i IV wieku. Jego szkielet został wykopany na jednym z pięciu cmentarzy, które znajdowały się w dawnej rzymskiej wiosce. W sumie pochowano tam 48 osób. Badacze uważają, że ukrzyżowany człowiek był rdzennym mieszkańcem. Odnalezione szczątki noszą ślady ciężkiej pracy fizycznej, dlatego naukowcy podejrzewają, że mogli być to niewolnicy. David Ingham, jeden z autorów odkrycia przyznał, że gwóźdź w kości piętowej zaskoczył badaczy. Znaleźli go dopiero w laboratorium w trakcie analizy szczątek. Co więcej, w trakcie badań okazało się, że nogi ukrzyżowanego mężczyzny były nienaturalnie zmniejszone. Archeologowie sugerują, że mógł to być efekt infekcji lub podrażnienia, które spowodowało długotrwałe skucie kajdanami albo innymi więzami.

Bardzo rzadki dowód

Ciekawym jest fakt, że wokół szkieletu znaleziono jeszcze dwanaście innych gwoździ. Naukowcy twierdzą, że zmarły musiał być umieszczony na desce lub marach, co może potwierdzać, że został ukrzyżowany. 

-To raczej mało prawdopodobne, żeby gwóźdź został przypadkowo wbity w kość podczas budowy drewnianej konstrukcji, na której umieszczono ciało. Są na niej nawet ślady płytkiego otworu, co sugeruje nieudaną pierwszą próbę przebicia kości. - czytamy w komunikacie opublikowanym w magazynie British Archeology. - Oczywiście nie jest to niepodważalny dowód na to, że ten mężczyzna został ukrzyżowany, ale jest to najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie. To oznacza, że jest to niezwykle rzadki, być może czwarty dowód na śmierć przez ukrzyżowanie. - piszą archeologowie.

W toku prac nad szkieletem eksperci stwierdzili, że ramiona mężczyzny były przywiązane do krzyża, natomiast stopy musiały być przybite gwoździami. Ingham twierdzi, że taka pozycja znacznie utrudniała oddychanie i powodowała niewyobrażalne cierpienie. Według autora badań to bardzo brutalna śmierć nawet jak na niewolnika. Ukrzyżowanie bowiem było zarezerwowane dla kryminalistów, którzy dopuścili się poważnych zbrodni, między innymi zdrady stanu. 

Śmierć na krzyżu

Naukowcy z Albion Archeology zwracają uwagę, że do tej pory odnaleziono tylko jeden tak namacalny dowód na ukrzyżowanie. Odkrycia dokonano w 1968 roku w Giv'at ha-Mivtar w północnej Jerozolimie. W tamtym szkielecie również odnaleziono gwóźdź. Z kolei we włoskim Gavello i egipskim Mendes odkopano kości, które były przedziurawione w podobny sposób, ale bez przedmiotu, który mógłby taki otwór wydrążyć. Eksperci zaznaczają, że to, co jest niezwykłe w tym odkryciu, to nie samo ukrzyżowanie, lecz fakt, że ciało skazańca zostało pochowane wraz z innymi zmarłymi. 

Ukrzyżowanie było jedną z metod wymierzenia kary śmierci w starożytności. Zazwyczaj jednak nie przybijano przestępców do krzyża, lecz przywiązywano ich do niego. Ten rodzaj wyroku stosowali m.in. Persowie, Rzymianie, Fenicjanie i Kartagińczycy jako symbol olbrzymiej hańby. Karę zniósł w 337 roku edykt Konstantyna Wielkiego. Cesarz prawdopodobnie chciał w ten sposób wyrazić szacunek dla śmierci Jezusa Chrystusa. 

Źródło: British Archeology