Hebrajskie litery KRN poddają się dwojakiej interpretacji: jako karan, czyli róg, bądź kärän – blask. Święty Hieronim, tłumacząc Pismo Święte na język łaciński, uczynił twarz promienną – twarzą rogatą. Również w łacinie te dwa określenia są bardzo podobne: facies coronata i facies cornuta. W ten sposób prorokowi doprawiono rogi i przedstawiano go tak do XVII w., kiedy rogi zostały zastąpione przez snopy światła. Wizerunek Mojżesza z Małujowic jest częścią wspaniałego cyklu gotyckich polichromii (najstarsze datowane są na lata 1360–1370), które zostały odkryte dopiero w 1865 r. Pokryte jest nimi wnętrze całego kościółka, razem zaś tworzą tzw. Biblię dla ubogich. To obrazkowy cykl scen ze Starego i Nowego Testamentu, które mogli zrozumieć wszyscy wierni, nawet ci, którzy nie potrafili czytać. Dziś takie przedstawienia nazywa się często średniowiecznymi komiksami.

Bierdzany - śmierć pod zieloną farbą

Opowieści o Bierdzkiej Śmierci krążyły od pokoleń. W malutkich Bierdzanach to określenie wypowiadane było z nabożnym lękiem, choć nikt nie wiedział, jak dokładnie ta Bierdzka Śmierć wygląda. W latach 60. ubiegłego wieku nowy proboszcz, stojąc przed plebanią, usłyszał, jak starsza kobieta mówi do wnuczka: „Takiś chudy, jak bierdzka śmierć”. Zdziwiony zaczął rozpytywać, skąd wzięło się to
dziwne powiedzenie. Okazało się, że choć było powszechnie znane, nikt z mieszkańców wsi nie zastanawiał się nad jego znaczeniem. Kiedy parafię objął ksiądz Marian Żagań, postanowił odnowić drewniany kościółek w Bierdzanach. Świątynia z XVIII w. była w kiepskim stanie, ze ścian odpadała stara farba, w deskach żyły kolonie korników. Należało najpierw pozbyć się szkodników, cofnąć ołtarz i postawić podmurówkę. Sprowadzony z Bytomia rzeźbiarz miał postawić nową ambonę w miejsce starej, która groziła zawaleniem. Proboszcz poprosił artystę, aby przy okazji pokrył nowymi deskami ściany, zamalowane zgniłozieloną łuszczącą się farbą. Rzeźbiarz zaczął zdrapywać upiorną powłokę, aż ukazało się pod nią łypiące na odkrywcę oko. Potem pojawiła się twarz i włosy. Wkrótce Bierdzany stały się sławne. Okazało się, że wnętrze świątyni pokrywają stare freski. Przedstawiały sceny ze Starego i Nowego Testamentu. Pozostała już tylko jedna, pokryta farbą ściana.

Fot. Wikimedia Commons - Gabriel Tendera

Pewnego dnia proboszcz wszedł do kościoła i zobaczył snop słonecznego światła. Padał przez małe okienko dokładnie na pokryte jeszcze farbą miejsce. Ksiądz uznał to za znak. Nie zastanawiając się, chwycił żyletkę i zaczął zeskrobywać powłokę. Po kilku godzinach mrówczej pracy spod brudnej skorupy wyłonił się kształt ludzkiej piszczeli, a następnie pozostałe fragmenty szkieletu. Na końcu czaszka. Proboszcz zobaczył śmierć. Stała w kościanym garniturze, otulał ją czerwony zwiewny szal. Tak właśnie odkryta została Bierdzka Śmierć. Teraz już wiadomo, jak wygląda delikwent, któremu ktoś wytyka: wyglądasz jak Bierdzka Śmierć.

Chudów - ofiara dla duchów

daty powstania warowni w Chudowie nie udało się dotąd ustalić, nie zachowały się żadne dokumenty dotyczące jej budowy. Badania archeologiczne wykazały jednak, że w XV w. w miejscu dzisiejszego zamku stała drewniana wieża otoczona fosą. W 1532 r. Jan Gierałtowski – właściciel pierwszych śląskich kopalń węgla kamiennego – nabył dobra rycerskie w Chudowie i postawił murowany zamek. Dziś wiadomo, że praktykowano tu niewyjaśnione obrzędy magiczne. Dowodem są odkryte w ruinach ślady ofiar zakładzinowych. Kiedy archeolodzy prowadzili badania pod fundamentami zamku, natrafili na dziwne artefakty. Była wśród nich czaszka psa z glinianą miseczką oraz przykryty kamieniami garnek. Do jego wnętrza włożono skorupki jajek i szkielet młodego kota. Były to pozostałości ofiar dla tajemniczych duchów, które miały zapewnić pomyślność prowadzonej budowy.

Fot.  Wikimedia Commons

Czyżby właściciel zamku nie do końca ufał boskiej opatrzności? Czy może kierował się starą zasadą: „Panu Bogu świeczkę a diabłu ogarek”? A może, po prostu w czasach, gdy budował zamek, na Śląsku wciąż jeszcze żywotne były dawne pogańskie wierzenia, zaś umieszczone w fundamencie ofiary pełniły rolę kamienia węgielnego we współczesnych budynkach? Ale to nie koniec tajemnic. Legenda mówi o władającym Chudowem rycerzu, który podczas wyprawy wojennej do Czech zakochał się w pięknej mniszce.