Gdy 5 lipca 1946 roku, Louis Reard zaprezentował podczas pokazu mody, nad basenem Molitor w Paryżu, kostium bikini, żadna z szanujących się paryskich modelek nie zgodziła się na wystąpienie w nim.

Projektant wynajął nieznaną nikomu tancerkę z nocnego klubu, niejaką Micheline Bernardini, która, pomimo swej nieco pulchnej budowy ciała, z dnia na dzień stała się gwiazdą. Pokaz okazał się prawdziwą sensacją. W Paryżu wybuchła „modowa bomba”. Aby wszystko było jasne należy przypomnieć, że kilka dni wcześniej Amerykanie dokonali na atolu Bikini w archipelagu Wysp Marshalla wybuchu bomby jądrowej. Reard w jednym zdaniu wyjaśnił więc, skąd wzięła się taka a nie inna nazwa kostiumu. – Mój kostium podobnie jak bomba atomowa zmiata z powierzchni wszystko, co nie stanowi istoty rzeczy.
W europejskich krajach katolickich, we Włoszech, w Hiszpanii i Portugalii, noszenie dwuczęściowego kostiumu kąpielowego zostało natychmiast zakazane. W Stanach Zjednoczonych nawet w stolicy przemysłu filmowego, Hollywood, nie tolerowano tak skąpego przykrycia damskiego ciała. W 1957 roku jeden z amerykańskich magazynów mody stwierdził, że o bikini nie warto nawet pisać, gdyż żadna przyzwoita kobieta „nie założy nigdy czegoś takiego.”
W latach 60. XX wieku bikini wdarło się na plaże prawie całego świata. Jednak nie wszędzie zdobyło uznanie. Na przykład w Arabii Saudyjskiej telewizja publiczna, podczas igrzysk olimpijskich Sydney 2000, przerwała transmisję z turnieju siatkówki plażowej, gdyż kobiety w bikini były nieprzyzwoite.

Tekst: Agnieszka Budo