Mężczyźni, którzy sałatę nazywają pokarmem dla królików, powinni pamiętać, co króliki zawdzięczają sałacie – XVIII-wieczny paryski lekarz. Mroczny przedmiot pożądania – afrodyzjak dający moc pobudzania nieodpartych żądz – zaprząta wiele myśli. Tylko czy on w ogóle istnieje?

Owszem. W baśniach, poezji i pobożnych życzeniach. Od zawsze skupiał uwagę poetów i mędrców we wszystkich kulturach, nieobcy był pospólstwu. Stare polskie poradniki i księgi botaniczne przedmiot substancji powodujących chciwość ku niewieście czy też męskich rzeczy posilenie roztrząsały dość obszernie. Szukając konkretów, szybko przekonamy się, że skuteczny afrodyzjak w przyrodzie znaleźć dużo trudniej niż w literaturze. Mimo to sprawa nie jest beznadziejna. I jeszcze jedna uwaga ogólna: mężczyźni mają łatwiej.

Intymne spotkanie zakończy się sukcesem, gdy zadziała złożony system zarządzający hormonami, naczyniami krwionośnymi i neuroprzekaźnikami. Po pierwsze, musi pojawić się libido, o którym decyduje prawidłowy poziom testosteronu. Ciekawe, że jest on istotny nie tylko dla mężczyzn, kobiety też muszą go mieć trochę we krwi – bez tego ani rusz. Co się dzieje dalej? Rządzi nami czysta chemia: testosteron podnosi stężenie insulinopodobnego czynnika wzrostu we krwi i pojawia się pożądanie.

– Jednak samo chciejstwo nie oznacza, że fizycznie można się spełnić – mówi prof. Maciej Kurpisz, kierownik Zakładu Biologii Rozrodu i Komórek Macierzystych Instytutu Genetyki Człowieka PAN w Poznaniu. Potrzebny jest jeszcze drugi środek, który rozszerzy naczynia krwionośne, tzw. Substancja naczynioruchowa. Trzeba pobudzić oba mechanizmy bodźcowe naraz. – Wyjaśniła to współczesna medycyna – dodaje profesor. Mężczyzna musi dostać testosteron, żeby podnieść libido, oraz coś, co pobudzi produkcję tlenku azotu (w farmakoterapii używa się w tym celu np. viagry). – Jednak przyszłość nie należy ani do afrodyzjaków, ani leków – mówi prof. Kurpisz. – Za kilkanaście lat sami sobie będziemy dostarczać części zamiennych, korzystając z własnych komórek macierzystych. Już teraz bliznę na sercu po zawale można załatać, pobierając komórki macierzyste z uda pacjenta. Może kiedyś dzięki tej technologii lekarze będą umieli zahamować procesy starzenia zachodzące również w organach płciowych?

Zostawmy jednak przypuszczenia i wróćmy do realiów. Gdy już się chce i układ naczynioruchowy jest sprawny, musi nastąpić trzeci bodziec, psychiczny, czyli namiętność. – Żeby krew zeszła właśnie w to miejsce, o które nam chodzi – wyjaśnia profesor.

Na razie nikt nie wynalazł substancji, która działałaby na wszystkie trzy elementy systemu. Ale można pokusić się o ułożenie skutecznego koktajlu z dostępnych środków.

 

Pokrzywa w winie

uwarzona pobudza

i wzmacnia uczynek męski

ku żonie, i zasię także żony

ku mężowi. A jeszcze lepiej

będzie, gdy nasienie

pokrzywiane z pieprzem

a przaśnym miodem

zmieszać,

stłukłszy w moździerzu,

potwierdza mocnie

uczynek małżeński,

 choć już ozimiały.

 Zbigniew Kuchowicz

Miłość staropolska