Natychmiast postanowili ruszyć w stronę lądu. – Powiedzieliśmy sobie, że nie zatrzymamy się, nim tam nie dotrzemy – wspominał Ousland. – Bo jeśli dziś nie wylądujemy na wyspie Eva-Liv, nigdy tam nie dojdziemy. Zawzięcie wiosłowali, kierując się na południowy wschód, przebili się przez gęstą mgłę i osiągnęli krawędź stabilnego lodu. Byli w drodze ponad dobę. Weszli na lód i Ulrich sprawdził dryf na GPS-ie. Żadnej zmiany położenia. Lód był na trwałe złączony z lądem. Udało się.
Przez następne osiem tygodni podążali szlakiem Nansena i Johansena na południowy zachód archipelagu, przenosząc się z wyspy na wyspę. Ziemia Franciszka Józefa, kiedyś radziecka strefa militarna, obecnie nadal raczej nie- dostępna dla obcokrajowców, pozostaje równie dziewicza jak za czasów Nansena.
Na przylądku Norwegija, na wyspie Jacksona, Ousland i Ulrich znaleźli ruiny nędznej kamiennej chaty z dachem ze skóry morsa, w której kiedyś zimowali sławni badacze, polując na białe niedźwiedzie i morsy. Nansen wiele nauczył się od Inuitów z grenlandzkiej wioski, gdzie spędził zimę 1888/1889. Dlatego gdy skończyło im się paliwo do kuchenki, używali z Johansenem lamp łojowych do gotowania. – Dziwię się, że się nie pozabijali – przyznaje Ulrich, patrząc na kamienny pierścień ciasnej chałupiny. – Przeżyli, bo nie chcieli się poddać. To jedyne wyjaśnienie – mówi Ousland.
Nim Ousland i Ulrich dotarli na przylądek Flora na wyspie Northbrook, gdzie Nansena i Johansena uratował brytyjski podróżnik Frederick George Jackson, też bardzo już pragnęli powrotu. Przyjaciel z Oslo zgodził się zabrać ich jachtem, ale jego przypłynięcie odwlekało się tygodniami. To bardzo spokojne miejsce z jeziorkiem, idealne na przeczekanie trzech tygodni – mówi Ulrich. – Inne wyspy pokryte są samymi skałami, kamieniami i lodem, natomiast przylądek Flora był zielony, porastały go mchy i kwiaty. – Oprócz nas mieszkały tam tysiące ptaków morskich gniazdujących w skalnych ścianach oraz biała niedźwiedzica z małym, głodna, bo w następstwie zmian klimatycznych zabrakło jej lodu morskiego do wędrówek. Każdej nocy misie podchodziły do ich obozowiska, by spróbować szczęścia i coś upolować. Podróżnicy odstraszali je racami. Gdy race się skończyły, polarnicy musieli płoszyć niedźwiedzie, częstując je pieprzowym sprayem, strzelając w powietrze, waląc w garnki i patelnie oraz wrzeszcząc na całe gardło. – Pogoniliśmy je do samej wody – mówi Ousland. – Potem już było pełne zrozumienie.
13 sierpnia u brzegu przylądka Flora pojawił się kecz Athene; Ousland z Ulrichem dopłynęli do niego kajakami. Po piętnastu tygodniach na dalekiej Północy przyszedł czas, by podążyć za duchem Nansena do domu, do Norwegii.
Nansen wyprzedzał swoje czasy w sposobie myślenia o Arktyce i podróżach po niej – mówi Ousland. – My w porównaniu z nim mieliśmy wakacje – dodaje Ulrich. – Wiedzieliśmy, jaka droga jest przed nami. On nie miał pojęcia, dokąd i jak daleko musi iść.

Indyjskie hulmany mogą być święte, pomocne, a nawet uprzykrz...

Niezbyt nadawali się na przywódców. Większość lepiej znała s...

Majestatyczne lasy Borneo znikają wśród dymu i trocin. Sławn...

Po katastrofie z 11 marca 2011 r. w japońskiej elektrowni a...

Na bramie nr 2 Stoczni Gdańskiej jak przed 28 laty wiszą świ...

Nie ulega wątpliwości, że rekiny nie cieszą się dobrą opinią...

Polska to kraj ukrytych skarbów. Magia ich tajemnicy przycią...

Noc była burzowa. Wśród błyskawic i huku piorunów pięcioro p...
Blondynka znów w podróży - tym razem w Chinach!
Dzisiaj rozpoczyna się sprzedaż biletów i karnetów na wydarzenia odbywające się w ramach Brave Festival - festiwalu przeciw w...
Na przykładzie ponad 60 fotografii - pochodzących z zasobu warszawskich archiwów państwowych oraz zbiorów rodzinnych warszawi...
Mieszkańców Śląska i wszystkich odwiedzających ten region w przyszły weekend, serdecznie zapraszamy do odwiedzenia w tym terminie Muzeum w Gliwicach....
Przepraszam za wszystkie złe myśli. Szczególnie po akcji z kostkami lodu, Tajowie nie byli najbardziej uśmiechniętym narodem w moich oczach. Kraj ...
Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.
Dodaj komentarz
Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.