Trujący miejski mikroklimat

4 sierpień 2010
Trujący miejski mikroklimatsmog nad centrum błyskawicznie rosnącego Szanghaju po zachodzie słońca, fot. Shutterstock

Wiemy, że dwutlenek węgla przyczynia się do ocieplania klimatu, ale z badań Marka Z. Jacobsona z Uniwersytetu Stanforda wynika, że jego rosnące stężenie ma bardziej bezpośredni wpływ na nasze życie.

Zwłaszcza jeśli mieszkamy w dużym mieście. Na takich obszarach tworzą się bowiem „bąble” o podwyższonej zawartości CO2. Niczym pod kopułą temperatura lokalnie się podnosi. W wyższej temperaturze rośnie z kolei stężenie pyłów, a także ozonu, który choć w stratosferze chroni nas przed zabójczym promieniowaniem, przy gruncie działa szkodliwie. Jako cząsteczka bardzo reaktywna może prowadzić to tworzenia wielu innych niebezpiecznych związków chemicznych. Co gorsze, z badań Jacobsona wynika, że w miarę upływu czasu dochodzi do stabilizacji powietrza wewnątrz miejskiego bąbla. Zwiększenie wymiany z sąsiednimi obszarami staje się możliwe dopiero przy naprawdę silnych wiatrach, co jeszcze podwyższa lokalne poziomy szkodliwych związków. Taka „miejscowość” zanieczyszczeń stawia pod znakiem zapytania zasadność proponowanych obecnie rozwiązań, których celem jest tylko ogólne zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych, bez wdawania się w geograficzne szczegóły ich pochodzenia. I tak Jacobson wykazał np., że w rejonie Los Angeles z powodu zanieczyszczenia powietrza umiera więcej ludzi, niż wynikałoby to z wyliczeń biorących pod uwagę tylko ogólny (krajowy), a nie lokalny poziom CO2. Tymczasem w myśl proponowanych regulacji za tonę dwutlenku węgla wypuszczoną w powietrze nad pustynią w Newadzie trzeba by zapłacić dokładnie tyle samo co za tonę wprowadzoną do atmosfery np. w centrum Nowego Jorku.
Szacuje się, że co roku w samych Stanach Zjednoczonych z powodu zanieczyszczenia powietrza umiera nawet 100 tys. osób.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Materiały powiązane

  • Artykuł

    Czy CO₂ zrobi z Polski Kuwejt?

    Czy CO₂ zrobi z Polski Kuwejt?

    „Paliwo ze spalin” – na pierwszy rzut oka to koncept z gatunku science fiction, ale przecież przyroda wykorzystuje podobny proces od miliardów lat. Rośliny uzyskują energię właśnie ze słońca, wody i ditlenku węgla. Nic dziwnego, że w laboratoriach nad sztuczną fotosyntezą pracuje wiele zespołów badawczych, m.in. w Japonii i Stanach Zjednoczonych.

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2011-09-05 15:46

    ludzie niszczą sami siebie i dobrze o tym wiedzą

Autor

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się