Miłość i kłamstwa

2 listopad 2009
Miłość i kłamstwaZdjęcia: Christian Ziegler

Jak rozprzestrzenić swoje geny, gdy jesteś przykuty do jednego miejsca? Kusząc zwierzęta, w tym i nas – ludzi, by cię pokochały.

My, zwierzęta, nie doceniamy roślin. Widać to choćby w języku. Gdy chcemy określić kogoś jako niepasującego do innych i niepotrzebnego, mówimy, że jest „kwiatkiem do kożucha”. Mianem „warzywa” obdarzamy osobę sparaliżowaną na skutek choroby, całkowicie zależną od innych, nieradzącą sobie z podstawowymi czynnościami. Tymczasem rośliny poczynają sobie zupełnie nieźle. Zresztą robiły to już miliony lat przed naszym pojawieniem się na świecie. To prawda – nie mogą się swobodnie poruszać, nie opanowały narzędzi ani ognia, nie posługują się językiem ani nie mają świadomości, przynajmniej w naszym rozumieniu tego pojęcia. My, zwierzęta, postrzegamy wymienione tu zdolności jako najbardziej „zaawansowane” sposoby radzenia sobie ze światem. Stanowią w końcu ukoronowanie naszej dotychczasowej ewolucyjnej wędrówki. Jednak zanim znów przyjdzie ci, czytelniku, do głowy sławić ludzką świadomość jako szczyt ewolucji, zastanów się, skąd pochodzi ta idea. Z ludzkiej świadomości. Hm, to niezbyt obiektywne źródło, czyż nie?

Spróbujmy zatem oddać honor osiągnięciom ewolucji, o których byłoby znacznie głośniej, gdyby podręczniki biologii pisały rośliny, a nie zwierzęta. Gdy my zdobywaliśmy umiejętność poruszania się, rozwijaliśmy świadomość i język, rośliny ciężko pracowały nad sztuczkami innego rodzaju, uwzględniającymi kluczowy fakt zielonej egzystencji: zakorzenienie. Jak rozprzestrzeniasz swe geny, gdy tkwisz w miejscu? Stajesz się mistrzem w dziedzinie biochemii, inżynierii, designu i koloru. Nie wspominając o sztuce manipulacji „wyższymi” stworzeniami (ze ssakami takimi jak my włącznie). Mam na myśli zwłaszcza jedną z największych, najbardziej zróżnicowanych rodzin roślin kwiatowych: storczyki (orchidee), których 25 tys. gatunków w ciągu jakichś 80 mln lat skolonizowało sześć kontynentów i każde zdolne do zasiedlenia lądowe środowisko. Od pustyń zachodniej Australii do zamglonych lasów Ameryki Środkowej, od koron najwyższych drzew po podziemia, od niedostępnych szczytów basenu Morza Śródziemnego po salony, biura i restauracje na całym świecie.

Jaki jest sekret storczykowego sukcesu? Jednym słowem? Oszustwo. Wprawdzie są wśród nich rośliny nagradzające owady i ptaki, które przenoszą ich pyłek na inne rośliny, nektarem i pyłkiem, ale mniej więcej jedna trzecia gatunków dawno stwierdziła (z naszego punktu widzenia oczywiście nieświadomie), że może zaoszczędzić na produkcji kosztownego nektaru. Zamiast tego zwiększają szanse reprodukcyjne, tworząc wizualne, zapachowe czy dotykowe (a czasem wszystkie naraz) oszustwa. Niektóre storczyki wabią pszczoły fałszywą obietnicą pożywienia, naśladując kwiaty wytwarzające nektar, podczas gdy inne, jak w przypadku rodzaju Dracula, przywabiają padlinożerne i krwiopijne muchówki gamą fetorów, od woni pleśni i gnijącego mięsa po smród kociego moczu i dziecięcej pieluchy. (Naprawdę je wąchałem). Jedne obiecują schronienie, tworząc kwiaty przypominające owadzie kryjówki czy gniazda, inne naśladują trutnie w locie, w nadziei że nierozgarnięty owad weźmie kwiat za rywala, a wynikiem walki będzie zapylenie. Najsprytniej oszukują jednak chyba te storczyki, które obiecują seks. I to naprawdę dziwaczny.

Licząc na to, że uda mi się podejrzeć niektóre roślinne zachowania seksualne, udałem się na Sardynię, górzystą i słabo zaludnioną wyspę u zachodniego wybrzeża Włoch, słynącą ze swej kwietnej bioróżnorodności i najzupełniej ludzkiego kidnapingu. Ruszyłem tam na poszukiwania jednego z najbardziej pomysłowych i diabolicznych storczyków: dwulistnika z rodzaju Ophrys. (Niektórzy botanicy nazywają je „orchideami-prostytutkami”). Odkąd przeczytałem o strategii rozrodczej tej rośliny, nie mogłem się doczekać chwili, gdy zobaczę ją na własne oczy i spotkam jej nieszczęsnego zapylacza. W moim terenowym przewodniku postępowanie dwulistników opisano jako „oszustwo seksualne” i „pseudokopulację”. To, czego się dowiedziałem, kazało mi radykalnie zrewidować mniemanie na temat tego, co sprytna roślina potrafi zrobić z łatwowiernym zwierzęciem.

W wypadku tego gatunku dwulistników „ofiarą” jest krewniak trzmiela. Storczyk nie kusi go ani nektarem, ani pyłkiem; zamiast tego wabi obietnicą seksu, a potem zapewnia sobie zapylenie, udaremniając realizację pszczelej żądzy, którą wcześniej rozbudził. Seksualne oszustwo udaje mu się dzięki niemal perfekcyjnemu podrobieniu wyglądu, zapachu, a nawet wrażeń dotykowych, jakich dostarcza samica pszczoły. Można powiedzieć, że kwiat „robi w metaforach”: jego „coś” udaje coś innego.

Upolowanie storczyka bywa trudne, ale w górach Sardynii dwulistniki rosną jak przydrożne chwasty. W kwietniu, gdy kwitną, można je podziwiać wprost z jadącego samochodu. Z bliska dolna warżka (czyli labellum) tych niewielkich storczyków łudząco przypomina samicę pszczoły widzianą od tyłu. Ta pseudopszczoła (u niektórych gatunków dwulistnika ma nawet futro, coś, co przypomina nóżki i złożone, połyskliwe skrzydła) wygląda tak, jakby siedziała z głową zanurzoną w zielonym kwiecie utworzonym z działek prawdziwego kwiatowego kielicha. By uwiarygodnić oszustwo, storczyk wydziela woń, która, jak wykazano, jest bardzo zbliżona do pszczelich feromonów.

Seksualne oszustwa prowadzą do zapylenia ze zmiennym szczęściem, ale gdy się udają, zasada jest taka: samiec pszczoły siada na pszczołokształtnej warżce i próbuje kopulować (jak opisano to w literaturze botanicznej, zaczyna „wykonywać ruchy przypominające nienormalnie gwałtowną i długotrwałą próbę kopulacji”). W trakcie tych bezowocnych wysiłków ociera się o prętosłup (strukturę zawierającą i męskie, i żeńskie „organy płciowe” storczyka), a wówczas dwie pyłkowiny powstałe ze sklejonych ziaren pyłku przylepiają się do jego grzbietu za pomocą szybkoschnącej, przypominającej klej substancji. Frustracja narasta, aż wreszcie do samca dociera, że dał się nabrać. Wtedy gwałtownie podrywa się do lotu, z mocno przyczepionymi pyłkowinami, i rusza na szaleńcze poszukiwanie prawdziwszej pszczoły.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-02-21 15:38

    piękne zdjęcia, interesująco napisane

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-11-04 08:55

    Interesujące...

Autor

Ostatnio czytali

  • tami
  • Flaneur
  • Ola Sieczka
  • pierzgal
  • Flower
  • milrohir2
  • kosak666
  • droplet
  • Mattixd
  • rusanka
  • sabciam
  • Ela2606
  • Dezek
  • Patryk77
  • siwy91
  • harisa
  • Adalbert
  • Yashal
  • _MONTANA_
  • irwina77
  • nusia
  • traveler60
  • brx6
  • Arthur
  • monika p

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się