To, jaki dźwięk wydaje rodząc lodowe góry, pozwala ocenić wielkość jego ubytków – doszli do wniosku Polacy pracujący na Spitsbergenie.

Wyniki ich prac opublikował prestiżowy periodyk "Geophysical Research Letters", a za nim popularnonaukowe media na całym świecie.

Autorem badań jest Oskar Głowacki, doktorant z Instytutu Geofizyki PAN w Warszawie. Pod jego kierownictwem uczeni z Polskiej Stacji Polarnej Hornsund im. Stanisława Siedleckiego na Spitsbergenie przez kilka tygodni słuchali za pomocą hydrofonów umieszczonych na boi, jak pobliski Lodowiec Hans cieli się. Cieli, czyli gubi fragmenty lodu, tworząc tym samym góry lodowe wpadające do fiordu Hornsund. W ten sposób słodka, zanieczyszczona woda z lodowca miesza się ze słoną wodą morską.

Hydrofonom towarzyszyły kamery, dzięki którym udało się zmontować wideo cielącego się lodowca.

Zespół Głowackiego udowodnił, że rodząc różne rodzaje gór lodowych, lodowiec wydaje odmienne dźwięki. Bo to, że dany fragment lodu jest głośniejszy wcale nie oznacza, że oddzieliło się go więcej. Istotniejsze jest, jak do tego dochodzi: czy lód z pluskiem wpada do fiordu, czy zsuwa się do niego, czy też odłamuje się pod wodą i wypływa na powierzchnię.

– Przemieszczanie się po lodowcu w miejscu, gdzie ubywa masy w wyniku cielenia, graniczyłoby z szaleństwem – mówi PAP Głowacki. – Metody akustyczne są stosunkowo tanie i można je stosować w bezpieczny sposób – wystarczy umieścić hydrofon kilkaset metrów od czoła lodowca, gdzie badacze już nie są tak bardzo narażeni na niebezpieczeństwo – dodaje.

Ten nowatorski sposób badania lodowcowych ubytków pozwoli lepiej oszacować ich wielkość oraz ocenić, dlaczego lodowce cielą się. Jak zauważa Tomasz Ulanowski w "Gazecie Wyborczej", "to dość ważne zagadnienie w epoce globalnych zmian klimatu, kiedy woda z topniejących lodowców odpowiada za blisko połowę notowanego obecnie wzrostu średniego poziomu morza (wynoszącego przeszło 3 mm na rok)".

Posłuchaj i zobacz, jak cieli się lodowiec: