Transplantacje macic od zmarłych dawczyń zdarzały się wcześniej, do tej pory jednak nie udało się w nich przeprowadzić żadnej ciąży z sukcesem.

Na tydzień przed Bożym Narodzeniem swoje pierwsze urodziny świętuje dziewczynka w Brazylii, która nie wie jeszcze jak bardzo ważna jest dla nauki. Jej narodziny to prawdziwy przełom w historii medycyny. Dziecko urodziło się 15 grudnia 2017 roku, ważyło 2,550 kg i przyszło na świat przez cesarskie cięcie. Jest zdrowa i rozwija się prawidłowo. 

Transplantacje macic od zmarłych dawczyń zdarzały się wcześniej, do tej pory jednak nie udało się w nich przeprowadzić żadnej ciąży z sukcesem. Dla wielu rodzin otwiera to drogę do nadziei na dziecko, a transplantolodzy będą mogli rozwijać tę gałąź badań. 

Matką jest 32-letnia cierpiąca na zespół Mayera-Rokitansky’ego-Küstera-Hausera (MRKH). To zestaw wad wrodzonych prowadzący do niewykształcenia lub niedorozwoju macicy lub pochwy. Dotknięte nim kobiety nie mogą uprawiać seksu dopochwowo, nie miesiączkują, nie mogą zajść w ciążę. Zespół występuje u dziewczynek z częstotliwością 1:4000-1:5000

O dawczyni wiadomo jedynie tyle, że miała 45 lat, za sobą trzy udano porody i zezwoliła na pobranie organów przed zgonem z powodu wylewu krwi do mózgu.

W 2014 roku 36-letnia kobieta ze Szwecji urodziła zdrowe dziecko także z przeszczepionej macicy. Skorzystała z metody zapłodnienia in vitro. W tym przypadku jednak organ pobrano od żyjącej 61-letniej dawczyni. Od tego czasu zanotowano 39 procedur z przeszczepionymi od żywych osób macicami oraz 11 porodów zakończonych sukcesem. 

Liczba żywych kobiet decydujących się na oddanie macicy do przeszczepu jest bardzo niewielka, zatem udana procedura z organem pobranym od zmarłej dawczyni otwiera drzwi do macierzyństwa dla znacznie większej liczby pacjentek. 

- Liczba ludzi, którzy zgadzają się na pobranie organów po śmierci jest znacznie wyższa, co tworzy dużą populację dawców – mówi Dani Ejzenberg z Faculdade de Medicina da Universidade de São Paulo.

W 2011 w Turcji odnotowano udane zajście w ciąże 23-letniej kobiety z zespołem MRKH, której przeszczepiono macicę zmarłej dawczyni. Niestety po sześciu tygodniach okazało się, że płód jest martwy. Po przerwaniu ciąży wielu naukowców obawiało się, że takie rozwiązanie nie przyniesie efektów i w grę mogą wchodzić tylko przeszczepy od żywych dawczyń. 

Od tego czasu badania kontynuowano, a zgłaszające się ochotniczki informowano o ryzykach: bólu, stresu oraz możliwej dużej traumy związanej z oczekiwaniami na dziecko i ewentualną utratą ciąży. 

Jak przebiegał udany eksperyment? 

Pięć miesięcy przed transplantacją pobrano od biorczyni szesnaście jajeczek. Piętnaście z nich zapłodniono, co dało 8 embrionów, które przechowywano do późniejszego wszczepienia. Tranplasntacja organu miała miejsce 2016 roku, a siedem miesięcy po operacji (bez żadnych oznak odrzucenia organu i przy regularnie notowanej menstruacji) biorczyni otrzymała jeden z embrionów.  We wcześniejszych próbach kobiety miały wszczepiane embriony przynajmniej po roku od przeszczepu. Trudno powiedzieć, czy ten pośpiech miał jakieś znaczenie, jednak podejrzewa się, że długie używanie leków przeciwko odrzuceniu przeszczepu może mieć wpływ na rozwój embrionu w macicy i przebieg ciąży. 

Kolejnym ważnym czynnikiem był czas przez jaki macica może pozostawać bez tlenu. Naukowcy ustalili, że narząd tego potrafi wrócić do pełnego funkcjonowania nawet po ośmiu godzinach odcięcia od świeżej utlenionej krwi. To szczególnie istotne w kwestii pobierania narządów od zmarłych i żywych dawczyń. 

Źródło: Science Alert