Wiadomość od naszych przodków. Nie powinniśmy jej ignorować. Co z tego, że żyjemy dłużej, skoro znacznie częściej umieramy z powodu złośliwych nowotworów?

To trochę jak znaleziony po tysiącleciach list w butelce, ostrzeżenie z przeszłości, które dociera do nas dziś. Naukowcy badając kości starożytnych mieszkańców regionu oaz Ad-Dachila znaleźli w nich ślady nowotworów. Oznaki te odnajdywano na kościach, ponieważ tkanki miękkie nie miałyby szans przetrwać tak długiego czasu.

Z kości można "wyczytać" wiek, płeć i pochodzenie rasowe zmarłej osoby, zatem naukowcy porównali te dane z ustaloną na tamte czasy średnią długości życia. Dwie kobiety i jeden mężczyzna zmarli w wieku 20-30 lat, zbyt wcześnie jak na ustalone statystyczne ramy. Średni wiek śmierci w tej populacji ocenia się na ponad 60 lat. 

- Kiedy prezentowaliśmy te wyniki na spotkaniach naukowych mówiono nam: "oni byli na to za młodzi!" - opowiadali lekarz z Ontario Peter Sheldrick oraz antropolog  El Molto z The University of Western Ontario. 

Spośród 1087 szkieletów pochowanych tam między 1500 a 3000 lat temu sześć zwróciło szczególną uwagę badaczy. Wspomniane wcześniej dwa należące do młodych kobiet miały ślady raka szyjki macicy, jeden z męskich szkieletów natomiast - raka jąder. Wszystkie 3 nosiły także ślady obecności wirusa HPV. Wszystkie szczepy tego wirusa ewoluowały w Afryce.

Jeden ze starszych męskich szkieletów nosił ślady raka odbytu, zwłoki starszej kobiety wykazywały ślady raka okrężnicy i wreszcie na sam koniec - szkielet niemowlaka z wyraźnymi śladami białaczki. Co ciekawe, w starszej mumii męskiej udało się odnaleźć nie tylko tkankę miękką, ale nawet zachowany guz nowotworowy. 

Zbadane szkielety to około 5 przypadków na tysiąc tam pogrzebanych, a teraz porównajmy to do dzisiejszych statystyk. Wśród populacji krajów Zachodu zapadalność na nowotwory obecnie sięga 500 na 1000 osób. Tak, sto razy więcej. Nawet jeśli weźmiemy pod uwagę błędy obliczeniowe, zmianę długości życia oraz diagnostyki nowotworów dziś - obliczenia Molto i Sheldricka pokazują mniej więcej pięćdziesięciokrotnie mniejszą zachorowalność w czasach starożytnych. Według nich kluczem do rozwiązania zagadki są zmiany środowiska naturalnego wywołane rozwojem cywilizacji. 

W skrócie: ludzkość zanieczyszczając przyrodę sama się zabija. Co z tego, że żyjemy dłużej, skoro znacznie częściej umieramy z powodu złośliwych nowotworów?

- W naszej opinii nawet gdyby starożytni mieszkańcy oaz Ad-Dachila żyli tak długo jak my, nie byłoby u nich tak wysokiego odsetka przypadków raka - piszą naukowcy w oświadczeniu - Ilość czynników kancerogennych w dawnym środowisku byłaby znacznie niższa niż jest to w nowoczesnych zachodnich społeczeństwach. 
 

Źródło: Science Alert

Błażej Grygiel