Są niewidzialne. Są wszędzie. Są górą

Zrób wdech. Poczuj, jak do jamy nosowej napływa powietrze. Przepona się kurczy, powietrze wnika głęboko do klatki piersiowej. Tlen wypełnia pęcherzyki płucne, przedostaje się do naczyń włosowatych gotów zasilić każdą komórkę organizmu. Jesteś pełen życia!
 

Pełne życia jest też powietrze, którego zaczerpnąłeś. Gdy robimy wdech, nozdrza przechwytują miliony niewidzialnych cząstek: kurz, pyłki roślin, kropelki wody, popioły wulkaniczne, zarodniki grzybów. Na tych cząsteczkach żyje bogata społeczność bakterii i wirusów.
 

Bakterie – organizmy, które stanowią większość biomasy na Ziemi – nauka poznała mniej więcej 350 lat temu, gdy Antonie van Leeuwenhoek skonstruował mikroskop i po raz pierwszy obejrzał pod nim próbki śliny i wody ze stawu. Wirusy – które są od bakterii znacznie mniejsze, ale dużo liczniejsze – odkryto niewiele ponad sto lat temu. A dopiero w ostatnich dekadach zdaliśmy sobie sprawę z tego, jak wszędobylskie, jak wszechobecne są drobnoustroje – prosperują zarówno wśród najwyższych chmur, jak i wiele kilometrów pod powierzchnią ziemi. Zaczynamy rozumieć, jak wielostronny jest ich wpływ na zdrowie nasze i naszej planety.
 

Niewiedza o obfitości życia mikrobiologicznego na naszym globie brała się przede wszystkim stąd, że badać mogliśmy tylko te organizmy, które umieliśmy hodować w laboratorium. Dopiero opracowane niedawno metody odczytywania kolejności nukleotydów w łańcuchu DNA (sekwencjonowania) umożliwiły badanie całych zbiorowisk mikroorganizmów w danym środowisku bez konieczności hodowli na pożywkach, w szalkach Petriego. I tak np. w 2006 r. naukowcy z Lawrence Berkeley National Laboratory ogłosili, że próbki powietrza zebrane w San Antonio i Austin w Teksasie zawierały co najmniej 1800 gatunków bakterii – czyli praktycznie tyle co gleba. Docierają na wysokość aż 36 km. Wewnątrz chmur – mimo dawek promieniowania ultrafioletowego zdolnych uśmiercić większość bakterii – niektóre gatunki prowadzą metabolizm, a nawet (przypuszczalnie) się rozmnażają. Niewykluczone, że te bakterie biorą udział w procesie tworzenia się śnieżynek, stając się zarodkami krystalizacji, wokół których budują się kryształki lodu. Brent Christner z Uniwersytetu Stanowego Luizjany wykazał w 2008 r., że to właśnie znajdowane w śniegu mikroorganizmy są najlepszymi jądrami krystalizacji. Tak, tak: śnieg jest żywy.