Obserwując z zadziwieniem Daniela Kisha, trudno się nie zadumać, jak wiele niewykorzystanego potencjału skrywa ludzkie ciało

Kish urodził się z rakiem siatkówki. Aby ratować chłopca, w 13. miesiącu życia usunięto mu oczy. Wkrótce potem zaczął kląskać językiem, co pomagało mu w poruszaniu się. Jako dorosły nawiguje głównie za pomocą echolokacji – jak nietoperz. Jest w tym tak dobry, że może jeździć rowerem po ulicy. Jego organizacja World Access for the Blind uczy innych niewidomych kląskania.

Michael Finkel: W jaki sposób działa echolokacja u ludzi? Daniel Kish:

Fale dźwiękowe są produkowane przez każde kląsknięcie językiem. Odbijają się od otaczających powierzchni i wracają do moich uszu w postaci cichego echa. Mózg przetwarza te echa w dynamiczne obrazy. To niczym rozmowa z otoczeniem.

M.F.: Co widzisz oczyma mózgu, kiedy kląskasz? D.K.:

Każde kląsknięcie jest jak niewyraźny błysk. Tworzę trójwymiarowy obraz tego, co mnie otacza z każdej strony w odległości kilkudziesięciu metrów. Z bliska potrafię wykryć słupek o grubości 2 cm. Z odległości pięciu metrów rozpoznaję samochody i krzaki. Natomiast na domy wystarczy mi 50 m.

M.F.: Jednak ciągle używasz białej laski. D.K.:

Mam problemy z wykrywaniem przedmiotów na niskiej wysokości i nierówności podłoża.

M.F.: Jak to jest jeździć na rowerze, wykorzystując echolokację? D.K.:

To bardzo ekscytujące, ale wymaga pełnego skupienia i ciągłej koncentracji na akustyce otoczenia. Kląskam wtedy dwa razy na sekundę, czyli znacznie częściej niż normalnie.

M.F.: Czy odkrywanie świata w ten sposób jest niebezpieczne? D.K.:

Wielu ludzi żyje w strachu przed niebezpieczeństwami zagrażającymi ich życiu i zdrowiu, które w dużej mierze są wymyślone. Pomimo mojej namiętności do wspinania się na wszystko jako dziecko, nigdy nie złamałem żadnej kości.

M.F.: Jak trudne jest nauczanie echolokacji innych niewidomych? D.K.:

World Access nauczył blisko tysiąc osób z ponad 30 krajów. Wielu było zaskoczonych tym, jak szybko robili postępy. Osobiście wierzę, że zdolność echolokacji jest ukryta gdzieś w nas – być może człowiek pierwotny wykorzystywał ją, gdy nie istniało jeszcze sztuczne światło. Mamy dobrze rozwinięty układ nerwowy, a ja wypracowałem sposoby jego aktywacji. Wzrok wcale nie znajduje się w oczach, ale w mózgu. Nasi uczniowie mówią, że odkryli wolność, jakiej nigdy nie znali.

(Fot. Marco Grob)