Odkąd pisał o niej Platon wciąż jej poszukujemy. Ślady prowadzą do Hiszpanii. Czy w końcu uda się ją odnaleźć?

W jaki sposób bogate morskie mocarstwo może zniknąć z powierzchni Ziemi? To pytanie, które ludzie zadawali sobie przez wieki. Grecki filozof Platon w 360 r. p.n.e. opisał Atlantydę jako budzącą podziw cywilizację między Słupami Heraklesa, czyli prawdopodobnie w dzisiejszej Cieśninie Gibraltarskiej. To imponujące miasto portowe zostało ponoć pokonane przez starożytne Ateny i wchłonięte przez naturalną katastrofę. W ciągu jednego dnia i nocy (…) wyspa znikła w głębinach morza, twierdził Platon w jedynym znanym źródle opisującym Atlantydę.
 

Fakt czy fikcja
 

Pytanie o to, czy Atlantyda istniała naprawdę, jest przedmiotem debat od tysięcy lat. Jednak film dokumentalny kanału National Geographic, Finding Atlantis (Odnalezienie Atlantydy) z 2011 r., sugeruje, że legendarna wyspa znajdowała się niegdyś pod wybrzeżem południowej Hiszpanii i została zmieciona przez tsunami między rokiem 800 i 500 r. p.n.e.
 

Ta myśl pojawiła się w 2004 r., kiedy niemiecki fizyk Rainer Kühne opublikował zdjęcia satelitarne rozległych bagien i równin błotnych w hiszpańskim Parku Narodowym Donaña na północ od Cieśniny Gibraltarskiej.
 

Zdjęcia ukazują koncentryczne kręgi odpowiadające platońskiemu opisowi portów i pałaców Atlantydy, a także prostokątną anomalię, której wymiary pasują do wzmiankowanej przez filozofa świątyni Posejdona.
 

Zespół Richarda Freunda, archeologa z Uniwersytetu Hartford w stanie Connecticut, sprawdził odkrycia Kühnego za pomocą fotografii satelitarnych, georadaru, archeologii podwodnej oraz innych technik badawczych.
 

Co ciekawe, wstępne wyniki mogą potwierdzać ideę pogrzebanej w ziemi Atlantydy – grunt pod powierzchnią ma zróżnicowaną gęstość, co świadczy o występowaniu materiału organicznego, być może są to ruiny miasta; filmy nakręcone przez nurków w pobliżu brzegu ukazują zatopione konstrukcje stworzone przez człowieka; rdzenie gleby dowodzą, że morski port sięgał głęboko w bagna, a tajemnicza warstwa metanu na głębokości 6–9 m
to być może pozostałość po rozkładającej się Atlantydzie. Naukowcy uważają, że odnaleźli kolejny dowód na istnienie Atlantydy, ale na skutek złożoności i rozległości niezbędnych prac mogą minąć lata, nim cokolwiek zostanie odkopane.
 

Poszukiwanie przodków
 

Zespół Freunda natrafił też na wskazówki sugerujące, że po upadku tej cywilizacji uchodźcy z Atlantydy mogli schronić się w środkowej Hiszpanii.
 

Na przykład w liczącym 2,5 tys. lat mieście Cancho Roano znaleziono symbol złożony z koncentrycznych kręgów wyryty w kamieniu przy wejściu. Zdaniem Freunda miał to być wyraz czci uciekinierów z Atlantydy dla ich dawnego imperium.
 

Inni badacze traktują te twierdzenia sceptycznie, zarzucając im brak naukowych podstaw. Juan Villarías-Robles, antropolog z CSIC, hiszpańskiej agencji badań naukowych, powiedział w wywiadzie dla gazety Telegraph, że Freund, jako nowicjusz, stara się wzbudzić sensację wokół badań prowadzonych w parku narodowym. Czas pokaże, czy miał rację.