Yerba mate

21 marzec 2009
Yerba mateZdjęcie: Agencja Forum

Weszłam do małego, obskurnego baru. Obok dwóch stolików oblepionych ceratą i drucianych krzeseł walały się rozrzucone skrzynki z zakurzonymi napojami i puste butelki. Najwidoczniej sprzątanie w tym przybytku nie należało do czynności częstych. Pomyślałam, że to świetne miejsce, gdzie serwuje się tubylcom wyłącznie lokalne specjalności. Poprosiłam o yerba mate.

Panienka za ladą spojrzała na mnie dziwnie i szczęka jej opadła, ukazując przedziwną kombinację dentystyczną. Do dwóch prawdziwych górnych zębów przyczepiono trzeci, zdobyty chyba na dzikiej zwierzynie, i umocowano gęsto plecionymi metalowymi drucikami.
– Czy jest yerba mate? – zapytałam jeszcze raz.
– Nie ma – odparła panienka, strzelając z ust zielonymi kropelkami.
Otarłam twarz. Nie ma? Przecież yerba mate miała być wszędzie, miała być narodowym sportem Paragwajczyków, rozrywką i pasją, dzieloną bez wyjątku przez kobiety i mężczyzn.


Za ladą pojawiła się kopia panienki w rozmiarze trzykrotnie większym i starszym. Oczarowała mnie najpierw szerokim drucikowym uśmiechem, a potem ze zrozumieniem pokiwała głową i wydała córce niezrozumiałe dla mnie polecenie. Po kilku minutach na stoliku przede mną stanął plastikowy kubek z bagnistą zawartością i metalową rurką wbitą w środek oraz litrowy pojemnik na wodę, w którym pływały kostki lodu i trawa. Obie panie oparły się o ladę z wyrazem oczekiwania na twarzach. Obejrzałam z bliska kubek, powąchałam zielone błoto, pokręciłam metalową rurką. W końcu chwyciłam za dzbanek i zaczęłam pić z niego wodę. Przerwał mi niepohamowany chichot. Właścicielki lokalu patrzyły raz na mnie, raz na siebie i śmiały się jak szalone. W końcu starsza podeszła, wcisnęła mi do ręki kubek, wskazała na rurkę, a potem na usta. Pij! To błoto?... Pociągnęłam bardzo ostrożnie i poczułam gorycz. Piekielne ziółka! Matrona poczekała, aż połknę, po czym z dzbanka z trawą i lodem dolała do kubka wody i znów dała mi do picia.


To była yerba mate. Jedno z najmniej przyjemnych doświadczeń kulinarnych w moim życiu. Trawiasty, mocny, gorzki napar. Wykrzywiał twarz i napełniał oczy łzami. Chwyciłam za rurkę i zamieszałam zielone błoto. Podjęłam jeszcze dwie czy trzy próby zasmakowania w mate, a potem dałam za wygraną i zajęłam się opróżnianiem dzbanka z zimną wodą, do której dla aromatu dorzucono garść ziół. Niedługo potem miałam okazję się przekonać, że yerba mate to jedna z najlepszych rzeczy na świecie.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2009-12-27 22:01

    Beata czyta sie Jerba. Wlasnie teraz zamowilem sobie nowa tykwe oraz bombille. Artykul swietny.

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-11-27 22:43

    W Warszawie to polecam guarani mate bar, pijalnie yerba mate

  • Do moderacji
    2009-08-25 17:36

    Ciężko jest się przełamać to wypicia, czy zjedzenia nowych rzeczy. Opieramy się i opieramy, a kiedy ulegniemy to nigdy tego nie żałujemy. Zawsze jest to dla nas nowe doświadczenie. Ja przynajmniej wiem już, których rzeczy więcej nie tkę, a do których czasami będę wracać ;)

  • Do moderacji
    2009-08-20 21:23

    powinno się wymawiać Werba, czy Jerba mate ?

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-06-28 23:55

    Kocham yerbe

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-05-19 18:34

    Yerba mate ... wspaniała sprawa moc i unikalne wrażenia w jednym..

  • Do moderacji
    2009-05-04 09:20

    dobre to dobre

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-04-26 21:20

    fajny art. A gdzie w Wawie można się tego cudu napić/kupić?

Autor

  • Beata Pawlikowska

    Beata Pawlikowska

    Pisarka, podróżniczka, przewodniczka wypraw do Amazonii i innych egzotycznych miejsc. Autorka audycji Świat według Blondynki w Radiu Zet oraz 11 książek, w tym pierwszej polskiej książki opublikowanej przez National Geographic.

Ostatnio czytali

  • artur
  • agnieszka
  • tami
  • Adem
  • karlajn
  • elBarto
  • AdrianUS
  • lamyrtille
  • rasta_rox
  • amarei
  • Kapa
  • sahielos
  • alpengold

Czytali także

Aktualności

  • Makulatura dla zwierząt

    Fundacja Viva! w porozumieniu z firmą Baj-Pros Eko informują, że rozpoczynają akcję „makulatura dla zwierząt”. Dzięki niej bę...

  • Ptolemais zaginione miasto w Libii

    Pod patronatem National Geographic Polska ukazał się album fotograficzny: "Ptolemais zaginione miasto w Libii". Publikacja je...

  • Polskie dni w Andorze 26.03-03.04.2012

    Andora to jedno z najmniejszych państw na świecie znajdujące się w Pirenejach zaledwie 200 km od Barcelony na pograniczu Fran...

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się