Stocznie. Gasnący blask chwałyZdjęcie: Mikołaj Nowacki

Na bramie nr 2 Stoczni Gdańskiej jak przed 28 laty wiszą świeże kwiaty, flagi, wizerunki papieża 
i Matki Boskiej Częstochowskiej. Przypominają czas chwały zakładu – historyczny strajk w 1980 r. Na jej tle co chwilę turyści robią sobie pamiątkowe zdjęcia.

A za bramą ponury krajobraz: puste przestrzenie, chaszcze, zrujnowane hale, budynki z powybijanymi szybami, sterty żelastwa i kikuty betonowych konstrukcji. Na horyzoncie potężne, nieruchome najczęściej dźwigi. Słynna sala BHP, gdzie Lech Wałęsa podpisywał porozumienia sierpniowe, jest opuszczona.
Te tereny już do stoczni nie należą. Okrojony o połowę zakład rozciąga się dobre kilkaset metrów dalej, na wyspie Ostrów. Tam też pusto i biednie, a nastroje podłe. Los zakładu, który kiedyś trząsł całą Polską, spoczął w rękach Komisji Europejskiej.
Starsi pracownicy firmy dobrze wspominają lata 70., najlepszy czas istniejącej od 1947 r. Stoczni Gdańskiej, która powstała w miejscu dwóch poniemieckich stoczni założonych jeszcze w XIX w. – Za Gierka stoczniowiec to był gość, zarabiało się u nas dwie, trzy średnie krajowe – wspomina 56-letni monter kadłubów Andrzej Stanólewicz. – Jak urodził nam się syn, potem córka, to i tak jeszcze potrafiliśmy z żoną zaoszczędzić. A teraz można wyciągnąć co najwyżej średnią albo półtorej. A są i tacy, co dostaną ledwo 1 500 zł.
Za złotych czasów PRL-u w stoczni (od 1967 r. imienia Lenina) pracowało 18 tys. osób, rocznie wodowano przeszło 30 statków. O zbyt nikt się nie martwił, Związek Radziecki kupował polskie statki, jak leci. Stocznia dawała pracownikom mieszkania, opłacała kwatery, miała własną służbę zdrowia, przyzakładową szkołę, żłobki i przedszkola, ośrodki wypoczynkowe, sanatoria, dom kultury.
– Ale to było chore, istny kołchoz – mówi Jerzy Borowczak, jeden z organizatorów strajku w 1980 r., kiedyś monter i kowal, w latach 90. przewodniczący zakładowej „Solidarności”. – Nawet ten, co w stoczniowej świniarni zwierzęta karmił, dostał przywileje Karty stoczniowca i premia za wodowanie też mu się należała – wspomina. Władzy zależało na przychylności stoczniowców. Dobrze pamiętano, że to buntowniczy żywioł: w grudniu 1970 r. w proteście przeciw podwyżkom cen żywności robotnicy z „Lenina” strajkowali. W starciach z wojskiem i milicją zginęło wówczas kilkadziesiąt osób.
W sierpniu 1980 r. na stocznię znów zwrócone były oczy całej Polski – do legendarnego strajku przyłączyły się inne zakłady pracy Trójmiasta. Zakończył się podpisaniem porozumień sierpniowych. Powstał pierwszy w bloku wschodnim niezależny ruch społeczny – 10-milionowa „Solidarność”.
– Przez te 16 miesięcy, do stanu wojennego, atmosfera w stoczni była wspaniała – pamięta Jerzy Borowczak. – Mieliśmy doskonałego, wybranego przez załogę dyrektora, ludzie byli takimi idealistami, że gotowi byli robić te statki i za miskę zupy. Wodowania były co dwa tygodnie.
Gdy przyszedł stan wojenny, załoga zabarykadowała się w stoczni i ZOMO musiało ją pacyfikować. W 1988 r. zakład znów strajkował. A potem już było tylko gorzej.
Wszyscy robotnicy, z którymi rozmawiałem, w jednym są zgodni: atmosfera w stoczni już nie taka jak dawniej. – Tak, kiedyś to człowiek nawet chętnie do pracy przychodził, brać była zżyta – wspomina Andrzej Stanólewicz. – A teraz nie. Wszystko przez pogoń za pieniądzem, bo jeden drugiemu zazdrości. Płace niby tajne, ale i tak można się dowiedzieć. Pamiętam, jak do knajpy „Pod Kasztanem” ze stoczni przychodziło na piwo po kilkuset chłopa. Fajnie było...

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2011-12-29 15:12

    Było wybrać inny zawód...Byłoby zdaje się mnie kłopotu...A tak, teraz za bramę, kredyt do spłaty, mandaty do spłaty, w CV nic nowego nie przybyło za ten czas, dzieci płaczą, bo trzeba by innej pracy, itd. DG.

  • Do moderacji
    2011-04-12 11:05

    Gorzka prawda...ulotna wiara i rychły koniec...

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2010-04-10 21:59

    Gdzie Solidarność, tam nastąpią zgliszcza............?

  • Do moderacji
    2010-02-03 19:23

    Ja przy pomniku stoczniowców spotkałem zaledwie zakonnicę z kwiatami ludzie nawet nie chcą słyszeć o Solidarności -było -minęło-tamci dobrze sie ulokowali-a co będzie z młodymi -czort to wie / niestety taka jest prawda.

  • Do moderacji
    2010-01-23 22:47

    Przykre, prawdziwe i smutne to czasy....; ustecka stocznia, to też już relikt przeszłości...; ludzie poszli na bruk :(

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-09-07 12:10

    Warto pamietac, ze w Polsce (ba, nawet w Gdansku!) istnieja preznie dzialajace stocznie. Ot, pierwsza z brzegu Stocznia Wisla. A skad ten fenomen? Otoz jest w 100% prywatna...

  • Do moderacji
    2009-07-21 12:12

    Tak bywa, jesli do biznesu wkrada się polityka. Przemysł stoczniowy to olbrzymi potencjał, ale i duza siła roszczeniowa. To co było dobre w roku 1980 niekoniecznie mogło sie sprawdzić dziś. Inne czasy inne otoczenie gospodarcze.

  • Do moderacji
    2009-05-26 17:26

    Z jednej strony to wszystko przykre, z drugiej zupełnie normalne... Skąd inąd jeszcze, problem stoczniowców z Gdańska polega na tym, że żyją oni w przekonaniu, że należy im się plakietka bohaterów. Wyrobili to w sobie starsi i zarazili tym nawet pracujących tam 30-sto lub 20-latków, którzy w czasie strajków nosili pieluchy. O ile w ogóle byli na świecie. Jeszcze z innej strony, to co dziś nazywa się "gdańskimi stoczniowcami" tu, w samym Gdańsku, przez większość ludzi widziane jest jako jakaś totalna egzotyka, która odstaje od ducha miasta.. Oj, długi temat...

  • Do moderacji
    2009-05-24 20:17

    niestety sa czasy takie jakie sa...wielka szkoda.

Autor

Ostatnio czytali

  • radosny
  • maciek29
  • artur
  • maciek
  • adambrzoza
  • monia
  • amrr
  • W.Wozinski
  • dadu303
  • bobiko
  • Nachos
  • vivo
  • paweljg
  • busiek
  • mark61
  • Marioos
  • bueno
  • Kuba.Noch
  • robin
  • mathous
  • nafisss
  • bjon
  • szabi
  • Olenka
  • An_stb
  • Demo
  • LowcaPrzygod

Aktualności

Blogi NG

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się