Portfolio - Szanghaj

24 marzec 2009
Portfolio - SzanghajZdjęcie: Agencja Forum

Szanghaj jeszcze nie tak dawno był zaledwie cieniem metropolii z okresu jej świetlanej przeszłości. Brudny i zaniedbany, z trudem mógł kojarzyć się z miejscem, o którym mówiono kiedyś, że jest perłą Orientu, Paryżem Wschodu czy spadkobiercą Babilonu. Ale historia lubi się powtarzać.

W połowie XIX w. do narodzin wielkiego Szanghaju doszło dzięki zagranicznym kapitalistom i chińskim dezerterom z armii wizjonera, który uważał się za młodszego brata Chrystusa i chciał stworzyć Niebiańskie Królestwo na Ziemi. Teraz swe wielkie odrodzenie Szanghaj znów zawdzięcza mariażowi zagranicznego kapitału z wizją twórcy programu chińskich reform rynkowych i otwarcia na świat – Deng Xiaopinga (1904–1997). To właśnie on 16 lat temu postanowił, że jeśli wkracząjace w orbitę gospodarczych potęg Chiny mają być „smokiem”, to Szanghaj będzie ich „głową”. I słowa dotrzymał.
Wizja Denga najbardziej spektakularnie materializuje się we wschodniej dzielnicy Pudong. To tu dociera już z lotniska, z prędkością 430 km/h, pierwszy na świecie komercyjnie działający maglev, czyli pociąg poruszający się dzięki magnetycznej lewitacji. Budowa 30-kilometrowej linii, którą maglev pokonuje w ledwie osiem minut, kosztowała – bagatelka – 1,2 mld dolarów. A to dopiero początek. Wkrótce trasa magleva będzie miała 175 km długości i dotrze do Hangzhou, stolicy sąsiedniej prowincji Zhejiang. Wcześniej jednak to cudo techniki dowozić będzie pasażerów na tereny światowej wystawy EXPO, którą Pudong gościł będzie w roku 2010. I do zaczynającego się już tu budować największego na świecie Disneylandu.
Królująca nad Pudongiem wieża telewizyjna nazwana Perłą Orientu jest symbolem odrodzonego Szanghaju. Z tej najwyższej w Azji budowli (468 m), skomponowanej z wielkich szklanych kul-pereł, podziwiać można spektakularną panoramę 17-milionowej metropolii, wytwarzającej aż jedną piątą chińskiego PKB. W Szanghaju znów konkurują ze sobą wszystkie największe światowe korporacje, stąd trudno się dziwić, że również Perle Orientu przybyła ostatnio konkurencja w postaci drapacza chmur Jin Mao Tower. Mierzący 420,5 metra Jin Mao jest najwyższym wieżowcem w Chinach i trzecim na świecie. Na jego ostatnie, 88. piętro, gdzie też jest platforma widokowa dla turystów, superszybkie windy docierają z parteru w 45 sekund. Coś jak maglev, tylko w pionie. A komu panorama przypadnie do gustu, może zatrzymać się na dłużej w zajmującym 30 najwyższych pięter wieżowca Grand Hyatt, pierwszym na  świecie luksusowym hotelu działającym aż tak blisko nieba.
Naj, naj, naj. Właśnie o to w Szanghaju zawsze chodziło. Naprzeciwko Pudongu, na zachodnim brzegu przepływającej przez miasto rzeki Huangpu, biegnie bulwar zwany Bund. Dziś pięknie odrestaurowany i iluminowany wieczorami, to Bund był kiedyś, zanim Chiny stały się komunistyczne, słynną wizytówką Paryża Wschodu, takim ówczesnym Pudongiem. W rzędzie majestatycznych budynków, z typowymi dla pierwszej połowy XX wieku eklektycznymi fasadami, mieściły się siedziby najpotężniejszych wtedy na świecie banków i korporacji, które zbijały tu fortuny, handlując opium, herbatą, jedwabiem i srebrem. W 1927 r. cena jednego akra gruntu na Bundzie sięgała już, w przeliczeniu na dzisiejsze ceny, astronomicznej kwoty pół miliona dolarów. Wall Street na nowojorskim Manhattanie mogła o tym tylko marzyć. Toteż również na Bundzie, a nie w Paryżu czy Nowym Jorku, działał najelegantszy wówczas na świecie hotel, legendarny Cathay. Zbudował go w 1929 r.   niekoronowany król Szanghaju, Sir Victor Sassoon, potomek bagdadzkich Żydów, którzy wzbogacili się na sprzedawaniu w Chinach indyjskiego opium. Wśród prawie 2 tys. budynków należących w Szanghaju do Sassoona secesyjnie urządzony Cathay był perłą w koronie. Bywali tu wszyscy wielcy, możni i sławni tamtych czasów, a sam Sassoon mieszkał na ostatnim piętrze w szklanej piramidzie wyłożonej witrażami w stylu Tudorów. Dziś Cathay jest znów czynny, pod nazwą Peace Hotel. Każdy zresztą z 52 budynków na Bundzie ma za sobą równie bogatą co Cathay historię, bo bądź co bądź wartość zgromadzonych w nich przed wojną depozytów sięgała niewyobrażalnej wówczas kwoty 4 mld dolarów. Wystarczy spojrzeć na  zwieńczoną gigantyczną kopułą pałacową bryłę dawnej siedziby Hongkong Shanghai Banking Corporation (HSBC), która już wtedy była i dziś znów jest drugą największą korporacją bankową świata. Ten mieszczący teraz Shanghai Pudong Development Bank gmach z 1923 r. uchodził za „najbardziej luksusową budowlę między Kanałem Sueskim a Cieśniną Beringa”.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Autor

  • Krzysztof Darewicz

    Krzysztof Darewicz

    Autor jest sinologiem, dziennikarzem i podróżnikiem, posiadaczem największej w Polsce kolekcji egzemplarzy magazynu National Geographic.

Ostatnio czytali

  • andrzej
  • tami

Aktualności

  • Makulatura dla zwierząt

    Fundacja Viva! w porozumieniu z firmą Baj-Pros Eko informują, że rozpoczynają akcję „makulatura dla zwierząt”. Dzięki niej bę...

  • Ptolemais zaginione miasto w Libii

    Pod patronatem National Geographic Polska ukazał się album fotograficzny: "Ptolemais zaginione miasto w Libii". Publikacja je...

  • Polskie dni w Andorze 26.03-03.04.2012

    Andora to jedno z najmniejszych państw na świecie znajdujące się w Pirenejach zaledwie 200 km od Barcelony na pograniczu Fran...

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się