Madagaskar 1937 - Arkady FiedlerZdjęcie: Arkady Fiedler

„Podróż moja na Madagaskar obfitowała w liczne i głębokie wzruszenia osobiste: całym sercem pokochałem daleką wyspę, jej ludność, krajobrazy i zwierzęta do tego stopnia, że troski, nadzieje i pragnienia Howasów czy Betsimisaraków stały się poniekąd także moimi.”

„Na wyspie przyroda przemawiała głosem wyraźnym i nie ukrywała swych dążeń. Głód był tu głodem, pragnienie pragnieniem, a popęd płciowy – pierwszą potrzebą i naturalną żądzą życia. Nikt tu swego popędu nie ukrywał i się go nie wstydził – ani zwierzęta, ani ludzie.”

„Na Madagaskarze nie było osobistej odpowiedzialności moralnej w naszym pojęciu. Wszystko zależało od ślepego losu, godziny urodzenia i gwiazd, a przede wszystkim od fady. Fady był to groźny arsenał tysiąca zakazów wielkich i małych w życiu zbiorowym, były to poza tym dziesiątki zakazów dla każdego z osobna człowieka.”

Cytaty pochodzą z "Gorącej wsi Ambinanitelo" oraz "Wyspy kochających lemurów" Arkadego Fiedlera.

W upalny styczniowy dzień francuski stateczek przybrzeżny z Arkadym Fiedlerem i jego towarzyszem podróży Bogdanem Kreczmerem na pokładzie wyruszył z Tamatave (obecnie Toamasina) do Maroantsetra.
Po drodze zawinął do portów w Mahavelona (Fulpointe) i na wyspę Sainte-Marie. Celem nie była jednak senna Maroantsetra, ale odległa od niej około 30 km wieś Ambinanitelo położona nad rzeką Antanambalana.
Tam, wśród plemienia Betsimisaraków, Polacy spędzili wiele miesięcy. Mieszkali w chatach krytych palmowymi liśćmi, obserwowali tubylców, byli świadkami ważnych wydarzeń. Gdy udało się przełamać niechęć Malgaszów do dziwnych vazaha, białych ludzi interesujących się zwierzętami, zrodziła się między nimi prawdziwa przyjaźń. Wioska wśród gór stała się dla Fiedlera ważnym miejscem, a wyspa wywarła na nim mocne wrażenie. Stary wyga podróżniczy, który z niejednej rzeki wodę pijał, wobec Madagaskaru stawał z początku bezradny. Nie mogłem na raz połknąć silnej dawki egzotycznego bogactwa, odurzała mnie obfitość nagromadzonych przeciwieństw. (…) Ale to mijało. Po pewnym czasie przychodziła równowaga – pisał w jednym z esejów wydanych w 1957 r. pod tytułem Wyspa kochających lemurów.
Jak wyglądało życie codzienne Fiedlera w Ambinanitelo? Polak przede wszystkim badał i fotografował zwierzęta – był to bowiem najważniejszy dla niego, choć nie jedyny cel wyprawy. Miał szansę zobaczyć różne przyrodnicze osobliwości Madagaskaru, m.in. pięknego motyla-kometę Argema mittrei oraz największego na świecie zawisaka Xanthopan morgani praedicta. Warto tu wspomnieć, że istnienie zadziwiającego zawisaka, którego trąbka osiąga 25 cm długości, przewidział Karol Darwin, gdy oglądał niezwykle wydłużone ostrogi storczyka Angraecum sesquipedale.
Motyle były jedną z pasji Fiedlera. Pierwszy sukces jako entomolog odniósł jeszcze w dzieciństwie, gdy wyhodował z jaj motyle, które potem sprzedawał wysyłkowo kolekcjonerom w całej Europie.
Sporo uwagi (i miejsca w książkach) poświęcił też lemurom. Miał nawet dwa oswojone, lemura wari (Varecia variegata) oraz maki szarego (Hapalemur griseus), które towarzyszyły mu w czasie całej podróży po północnym Madagaskarze. Oba gatunki występują w lasach deszczowych porastających wschodnią część wyspy. Na zdjęciach i w opisach pojawia się poza tym wiele innych zwierząt, najczęściej endemicznych – kameleony, tenreki, papugi (na Madagaskarze żyją trzy ich gatunki, chętnie trzymane jako zwierzęta domowe), kuje, węże boa, lemurki myszate (najmniejsze w całej rodzinie) oraz lemur katta, typowy dla suchych rejonów wyspy. Katta musiały być zresztą oswojone – na niektórych fotografiach łatwo można dostrzec przepasujący je w talii sznurek (typowy sposób uwiązywania lemurów na Madagaskarze).

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2012-01-02 14:33

    Myślę, że bycie fotografem, takim na przykład National Geographic, wcale nie jest czymś łatwym i przyjemnym tylko, na ogół. Nawet jak facet wie gdzie włożyć obiektyw, to dostaje zlecenie np. Turcja czy RPA czy Górnicy ze Śląska i co? I jeszcze trzeba te zdjęcia zrobić. Co, jak mniemam nie jest czymś łatwym, pewnie można nieźle też "nakaszanić po drodze", stąd myśl, że nie jest to tylko zawód pasji czy "hobbistyczny" , ale i trudny, czy momentami trudny...My, ludzie na ogół myślimy: noo tak, robi zdjęcia dla dużej gazety, ma się pysznie i leży na plaży a dwie 18-letnie bliźniaczki go wachlują całymi dniami...Nie ma tak dobrze na tym świecie- zdjęcia to oni jeszcze muszą zrobić, wiedza czy doświadczenie czy talent nie są wystarczające, jeszcze trzeba mieć te klatki w dłoni, w dłoni a nie tylko w słowie, jak to bywa bardzo często z nami ludźmi- "też bym tak zrobił". Albo zdania typu i pt. "Słaba klatka"...Tą klatkę jedną i drugą i trzecią, trzeba jeszcze zrobić...My ludzie mamy jakieś takie głupie myślenie-phi, też bym tak zrobił...Nie nie stary, nie zrobiłbyś, lub Ci powiem jeden z drugim, to na przód, ja tu będę a ty przynieś "Tomsona" czy innych...Nie ma tak, że ja też bym tak zrobił. To zrób stary, to zrób, a nie kłap ustami w tym czasie.Rusz się i zrób takie zdjęcia. Ehhh, idę...pozdrawiam, DGał.

  • Do moderacji
    2011-12-11 15:44

    Ale zgadzamy się , że tak było? Pytam czy się zgadzamy, że tak było?Zgadzamy się tak?No zgadzamy się.

  • Do moderacji
    2011-12-02 20:00

    pozdrawiam.

  • Do moderacji
    2011-12-02 19:59

    Swoją drogą- czaderski artykuł.

  • Do moderacji
    2011-12-02 19:57

    My też bardzo bardzo bardzo chcemy jechać na dalekie wycieczki.Bardzo chcemy jechać na dalekie wycieczki. Wręcz przebieramy nóżkami w oszołomieniu! Choć patrząc wstecz na początek naszego istnienia na tej planecie pełnej "naszego zakażenia", urodziliśmy się z kompletnie suchymi oczętami - życie miało dla nas od razu wiadomy wymiar!

  • Do moderacji
    2010-12-01 08:42

    wracam do tego artykułu i po raz kolejny czytam z zainteresowaniem:-)

  • Do moderacji
    2009-05-31 22:10

    pięknie:)

Autor

  • Barbara Żukowska

    Barbara Żukowska

    Redaktor Travelera. Pierwsza wyprawa na wschód i pierwsze zetknięcie z buddyzmem zrobiły na niej duże wrażenie.

  • Wojciech Cejrowski

    Wojciech Cejrowski

    Jest członkiem rzeczywistym Royal Geographical Society w Londynie, autorem książkowych relacji z podróży po Ameryce Południowej. Większość plemion, które odwiedził, nie znała języka hiszpańskiego, a mimo to zawsze dochodziło do porozumienia.

Ostatnio czytali

  • tami
  • monia
  • Agnieszka_K
  • WilkuPL
  • kameleon
  • bueno
  • nafisss
  • bjon
  • ARTI
  • biber
  • agashu
  • Egii
  • male_chinki
  • Robson
  • AnBis
  • hubiphoto
  • mihalmazur
  • maruda
  • kfrejlich
  • mo_ko
  • Molko
  • monika p
  • macias

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się