Leon Barszczewski. Samarkanda 1876 – 1897Zdjęcia: Leon Barszczewski

Gdy u ludów wschodnich odbywa się jaka uczta (...) przeraźliwy śpiew, raczej krzyk niesfornych muzykantów, stuk bębnów i bębenków, piskliwy głos „dumb”, „dutarów” (...) do tego stopnia napełniają powietrze dzikiemi wrzaskliwemi tonami, że mogą rozstroić nerwy najsilniejszego.

Trzeba umieć patrzeć i odtwarzać tylko rzeczy istotnie piękne lub na utrwalenie zasługujące. Tę myśl niczym mantrę Leon Barszczewski powtarzał za każdym razem, gdy naciskał spust migawki swojego ważącego przynajmniej 10 kg aparatu fotograficznego.
Przez 20 lat był on jego najwierniejszym przyjacielem, towarzyszem każdej z 23 wypraw w głąb Azji Środkowej, które zaowocowały odkryciem starożytnej Samarkandy, opisaniem ludów zamieszkujących tamte tereny i zlokalizowaniem cennych złóż surowców mineralnych. Szkoda, że o tych odkryciach nikt już nie pamięta. Szkoda, że niewiele osób w ogóle o nich słyszało. Czy Leonowi Barszczewskiemu marzyły się epokowe odkrycia? Nazwisko zapisane w annałach? Na pierwsze pytanie zapewne odpowiedziałby „tak”. Na drugie z wrodzoną sobie skromnością rzekłby: „niekoniecznie”.
Ale na razie jest marzec 1876 r. i tego, jak będzie wyglądało jego dalsze życie, 27-letni Leon jeszcze nie wie. Wysoki, barczysty, obdarzony sokratesowskim czołem i przenikliwym spojrzeniem świeżo upieczony oficer armii carskiej wyrusza ze swoim oddziałem na pierwszą placówkę – do Emiratu Buchary (dziś terytorium Uzbekistanu). Położone w centralnej Azji, między dwiema potężnymi rzekami Amu-darią i Syr-darią, państewko rządzone przez dynastię Mangytów zostało właśnie protektoratem Rosji. Nasz bohater sam poprosił, by przydzielono go do tej misji, a teraz, w dniu wymarszu, nie kryje entuzjazmu. Nie, nie cieszy go ekspansja terytorialna zaborcy ani ciemiężenie kolejnych narodów – Leon jest przecież Polakiem. Czuje po prostu, że właśnie realizuje się jedno z jego największych marzeń. Będzie podróżnikiem, eksploratorem i być może pierwszym Europejczykiem badającym tereny, po których setki lat temu sunęły armie Aleksandra Wielkiego, Czyngis-chana i Tamerlana. Wschód pod koniec XIX w. jest wciąż niczym biała karta i on tę kartę zapisze kaligraficznym maczkiem (niestety, dziś niewiele można z tego odszyfrować).
Pragnął tego od dzieciństwa. Od momentu, gdy nad brzegiem Dniestru odkopał terakotowego bożka i zaczął snuć teorie o jego pochodzeniu. Wyobraźnia często sprowadzała go na manowce, ale czyż mogło być inaczej, skoro nikt z otoczenia nie podzielał jego pasji, nie potrafił odpowiedzieć na pytania dotyczące przeszłości? A było ich coraz więcej. Podobnie jak odkryć – wkrótce pojawiły się gliniane dzbanki, miski i inne przedmioty wykopane z ziemi.
Barszczewskiego zaczyna męczyć brak wiedzy. W wojsku jego koledzy wydają pieniądze na alkohol i kobiety, on zaś na naukowe książki.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Do moderacji
    2010-09-10 20:38

    miło przeczytać ciekawy artykuł o założycielu szkoły, do której się uczęszcza :)

  • Do moderacji
    2010-09-10 20:37

    miło przeczytać ciekawy artykuł o założycielu szkoły, do której się uczęszcza :)

  • Do moderacji
    2010-04-23 06:22

    Bardzo ciekawa historia

  • Do moderacji
    2009-06-20 14:09

    Niesamowita historia, o której nie miałam bladego pojęcia...

  • Do moderacji
    2009-06-18 16:02

    Artykuł przeczytałem z wielkim entuzjazmem . Wielkie brawa dla autorów za przedstawienie historii tego człowieka

Autor

  • Agnieszka Franus

    Agnieszka Franus

    Zastępca redaktor naczelnej National Geographic oraz Traveler. Od lat zafascynowana krajami arabskimi.

  • Anna Kłossowska

    Anna Kłossowska

    Była redaktor Travelera i eks koordynator Traveler Adventure Team. Ubóstwia podróżować, jeździć na nartach i pływać.

Ostatnio czytali

  • Marylka
  • tami
  • wienio
  • domela116
  • nafisss
  • ARTI
  • biber
  • male_chinki
  • AnBis
  • maagdalena1
  • ireton
  • monika p
  • rostocky

Czytali także

Aktualności

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się