Droga na Inflanty

25 marzec 2009
Droga na InflantyZdjęcie: shutterstock.com

Zapomnijmy o samolocie. Lądem jest i taniej, i przyjemniej, a przy tym można poznać od podszewki bałtycką prowincję.

Rusz via Baltica : Budzisko – Kalwaria, Mariampol, Kowno, Troki, Wilno, Kłajpeda, Połąga, Lipawa, Ryga, Valk, Dorpat, Tallinn
Długość: 4500km
Czas: 14 dni
Cena: 1500zł/os.

Na terytorium Litwy wjeżdżamy w Budzisku-Kalwarii. Po rozszerzeniu strefy Schengen samochody mkną w jedną i drugą stronę przez nikogo niezatrzymywane. Dziwne uczucie dla kogoś, kto pamięta, jak ustawiały się tutaj kolejki TIR-ów. O tym, że wyjeżdżamy za granicę, przypomną nam drogi – a mianowicie ich jakość. Asfalt na Via Baltica, czyli E67, jest płaski jak stół i aż kusi, by docisnąć pedał gazu. Nie warto. Zła sława i skuteczność litewskiej policji robią swoje, a trudno im uciec, bo piratów drogowych ścigają mercedesami. I Polacy, i Litwini w kierunku Mariampola zmierzają więc w karnym szyku, nie więcej niż 88 km/godz. Miasteczko, położone 30 km od granicy, w centrum aż lśni – tak jest wysprzątane. I podobnie jest w całym kraju; na obrzeżach mogą stać slumsy i rudery, jednak śródmieścia są jak spod igły. Podobnie jest z drogami; im dalej od głównych szlaków, tym gorzej.

Pod sklepem kilku nastolatków w dresach nie reaguje na labas (cześć), podobnie jak ekspedientka na laba diena (dzień dobry). Dopiero po kilku sekundach, jakby wyrwana z drzemki, odpowiada. Od razu po polsku. I niezbyt chętnie. Standardowo Polacy tłumaczą to tym, że Litwini nas nie lubią. Ale jak ktoś słusznie zauważył: oni zachowują się tak, jakby nawet siebie nie lubili. Owszem, są trochę przewrażliwieni na punkcie historii, ale nie bardziej niż my.

Ruch w Mariampolu panuje nieduży, a atmosfera jest senna. Większość kierowców z Polski zatrzymuje się dopiero w odległym o 65 km Kownie (lit. Kaunas), przedwojennej stolicy. Jej mieszkańcy mają opinię najbardziej serdecznych i gościnnych. Być może dlatego, że starają się rywalizować z Wilnem i czują się trochę gorsi od mieszkańców stolicy. Niepotrzebnie – Kowno to przepiękne miasto z fascynującą historią. Aby je poznać, trzeba by spędzić tutaj kilka dni. Na najbardziej znany punkt widokowy na Wzgórzu Aleksotas wiedzie kolejka linowa. Widoki z wysokiej skarpy Niemna roztaczają się przepiękne. W ciemnoniebieskie widły Wilejki i Niemna wciska się Stare Miasto. Jego zabytkowe mury i dachy jarzą się w słońcu na czerwono, tu i ówdzie błyska łacha piasku nadrzecznej plaży. Okoliczne pagórki i doliny spowija soczysta zieleń. Jak na dłoni widać kowieński zamek oraz ulubione miejsca spacerów mieszkańców w zaroślach między warownią a ujściem Wilii do Niemna.

  1. Do ulubionych
  2. Drukuj

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Gość Gość
    Do moderacji
    2009-05-26 02:06

    Przeczytalem czesc o Estonii i jest bardzo duzo bledow i niescislosci!

Autor

Ostatnio czytali

  • tami
  • olaara
  • s3quin

Aktualności

  • Makulatura dla zwierząt

    Fundacja Viva! w porozumieniu z firmą Baj-Pros Eko informują, że rozpoczynają akcję „makulatura dla zwierząt”. Dzięki niej bę...

  • Ptolemais zaginione miasto w Libii

    Pod patronatem National Geographic Polska ukazał się album fotograficzny: "Ptolemais zaginione miasto w Libii". Publikacja je...

  • Polskie dni w Andorze 26.03-03.04.2012

    Andora to jedno z najmniejszych państw na świecie znajdujące się w Pirenejach zaledwie 200 km od Barcelony na pograniczu Fran...

Blogi NG

  • LosWiaheros

    Bangkok to zjawisko. Niektórzy mówią, że to „miasto z dreszczykiem” myśląc o jego nocnym obliczu. Dla mnie osobiście Bangkok będzie miastem z ...

  • LosWiaheros

    Najbardziej turystyczna wyspa Tajlandii + najbardziej popularna plaża na tej wyspie + najbardziej "kurewska" ulica przy tej plaży = ...

Forum

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowaliśmy dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się