Krym - klejnot w dwóch koronachZdjęcie: Gerd Ludwig

Krym - klejnot w dwóch koronach

W 1954 r. Nikita Siergiejewicz Chruszczow, pierwszy sekretarz Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego, przekazał Krym Ukrainie w geście dobrej woli. Galina miała wtedy 14 lat.

– To bezprawie! Nie było żadnego referendum. Po prostu nas oddał – wspomina.

Krym był zacnym prezentem, ale po rozwiązaniu wstążki pudełko okazało się puste. Ukraina   i tak była częścią ZSRR. – Moi rodzice rozważali   przeprowadzkę, ale w sumie nie obawialiśmy się o przyszłość – opowiada Galina. Nikt nie wyobrażał sobie nawet, że w 1991 r. dojdzie   do upadku ZSRR, a Krym wraz z niepodległą Ukrainą wypadnie z rosyjskiej orbity.

Zapytałam Galinę wychwalającą stabilizację   życia pod sowieckimi rządami, czy tęskni za Związkiem Radzieckim. – Kilo cukru kosztowało 78 kopiejek. Masło – 60. Teraz jest tak drogie, że mnie na nie nie stać – mówi. Edukacja i służba zdrowia były darmowe. A w wakacje Galina mogła pozwolić sobie na wczasy. Dzisiaj, przy emeryturze stanowiącej równowartość   130 dolarów, to wykluczone.

– Tak, tęsknię za Związkiem Radzieckim. Ale on już nie wróci. Pozostaje nam tylko tęsknota.

  •  
  1. Do ulubionych

Dodaj komentarz

Materiały powiązane

  • Artykuł

    Krymska Riwiera

    Krymska Riwiera

    Ni to ukraiński, ni rosyjski, ni tatarski – Krym może i ma swoje kłopoty z tożsamością, ale ze względu na wspaniałe warunki przyrodnicze i przebogatą historię ma również niepowtarzalny urok.

  • Artykuł

    Krymskie klimaty

    Krymskie klimaty

    Podróż koleją za wschodnią granicę sama w sobie jest przygodą. Im bliżej Krymu, tym bardziej egzotycznie.

Dla prenumeratora

Prenumeratorów naszych magazynów zapraszamy do odwiedzania Klubu Prenumeratora.
Znajdziecie w nim między innymi: konkursy z nagrodami, zniżki w sklepie, zaproszenia na wystawy oraz imprezy National Geographic. Dodatkowo istnieje możliwość poddania swoich zdjęć ocenie przez profesjonalnych fotografów. To jednak tylko niektóre atrakcje, jakie przygotowali�my dla naszych prenumeratorów.

X

Dodaj komentarz

Aby zamieścić ten komentarz, musisz należeć do społeczności National Geographic.

Zarejestruj się Zaloguj się