Udział w konkursie fotograficznym – jak to wygląda z perspektywy jury? Zapytaliśmy m.in. Teresę Tuleję, fotoedytorkę „National Geographic Polska”.

Lada dzień wyniki tegorocznej edycji konkursu Fotograf Roku Związku Polskich Fotografów Przyrody Okręgu Mazowieckiego. Swoje prace zgłosili fotografowie przyrody - zarówno zawodowcy, jak i amatorzy. W sumie 800 prac! I tutaj zaczyna się rola jury. Jak wybrać to najlepsze zdjęcie spośród kilkuset? Czy ocenianie przyrodniczych fotografii to przyjemność czy ciężka praca? Czy podlega innym kryteriom? Rąbka tajemnicy uchylają członkowie kapituły konkursu: Teresa Tuleja - fotoedytorka "National Geographic Polska" oraz Łukasz Bożycki - prezes ZPFP OM.

Opowieści o przyrodzie
- Bycie fotografem przyrody polega przede wszystkim na bacznym obserwowaniu spektaklu, w którym scenariusz pisze natura – tłumaczy Łukasz Bożycki. - Fotograf staje się jednocześnie ambasadorem przemawiającym w imieniu przyrody. I dlatego udział w obradach jury jest tak ciekawym doświadczeniem – dodaje Teresa Tuleja. Fotografowie przyrody mają niesamowicie wyczulone oko. Spędzają mnóstwo godzin obserwując naturę, co wymaga cierpliwości i zaangażowania. Widać w tych zdjęciach, a są to bardzo świadome zdjęcia, że fotografują z miłości do przyrody – powiedziała Teresa.
Przyjemność podziwiania i co dalej?
No właśnie, dużo gorzej jest z ocenianiem – przyznaje Teresa. - Spotykamy się wieczorem, prace wyświetlamy na rzutniku, na stole leżą stare numery „National Geographic”, a my dyskutujemy. Spędzamy kilka godzin w ogromnym skupieniu i wbrew pozorom ten czas mija niepostrzeżenie. Dopiero po wszystkim należy się nam pizza – śmieją się członkowie jury. Do pewnego momentu poziom jest wyrównany. Pierwszy etap to przesiew merytoryczno-techniczny. Fotografie przyrody nie mogą być w żaden sposób modyfikowane, nie może być na nich znaku działalności człowieka. - Zazwyczaj nie mamy konfliktów. Dopiero przy wyborze zwycięzcy zaczynają się schody. Co decyduje o wygranej? Oprócz wartości estetycznych, które dla każdego członka jury mogą być inne, bierze się pod uwagę pewne obiektywne przesłanki. Zdarza się, że decyduje częstość występowania sfotografowanego gatunku. - Wybór nigdy nie jest oczywisty. Budziłam się o trzeciej w nocy z myślą, że niewystarczająco doceniłam czyjąś pracę – dodaje fotoedytorka „National Geographic”. Mimo wszystko warto. – Dziękuję, że mogłem poznać Wasze opowieści o przyrodzie – podsumował prezes ZPFP.
Grand Prix
Ogłoszenie wyników konkursu 5 marca. To najważniejsze wydarzenie związane z działalnością ZPFP. Wernisaż rozpocznie się o 18:00 w Polskiej Akademii Nauk (Muzeum Ziemi) w Warszawie. Ubiegłoroczne Grand Prix powędrowało do Macieja Pawelca. Zwycięstwo zapewnił mu czarujący "Przebiśnieg". Czekamy na tegorocznego zwycięzcę!