Nowe Kawkowo, Pupki i kilka inny wsi wokół, to nie tylko natura ale też moc pomysłów na sztukę i życie

Nowe Kawkowo na Warmii to niewielka wieś w gminie Jonkowo. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że nie znajdziemy tam nic ciekawego, ale pozory mylą. O tym, dlaczego warto rozejrzeć się po okolicy, rozmawiamy z Moniką z "Moniówki", domu, który przyciąga turystów o każdej porze roku. Moniówka to dość nietypowe miejsce. Pierwsze, co mi przyszło do głowy, to "miejsce dla artystów". Okolica wygląda podobnie. Takich gości głównie masz? Komu spodoba się w Moniówce?
 
Moi goście to osoby, które szukają ciszy, spokoju i potrzebują pobyć blisko natury. Takie osoby goszczę. Nie podzieliłabym ich na jakąkolwiek grupę, bo ktoś kto jeszcze nie zaczął czegoś tworzyć, tu na miejscu odkrywa w sobie jakiś talent… Miejsce, w którym mieszkam, ma duszę i nie mówię tylko o moim domu, ale o mojej wiosce i jeszcze kilku wokół.Jest tutaj magia, którą ja się zaraziłam, ale też zarażają się moi goście. Chciałam stworzyć miejsce gdzie przede wszystkim można się dobrze poczuć i podobno mi się udało - tak przynajmniej słyszę od osób, które mnie odwiedzają - uśmiecha się Monika. - A kogo i co po drodze przyniesie nam życie, to przyjmuję. Marzyłam, by w Moniówce się „PIĘKNO” tworzyło, ja oddaje przestrzeń, którą stworzyłam i zapraszam do niej.

Mieszkałaś przez wiele lat w dużym mieście, pracowałaś w korporacji i uciekłaś na wieś. To trudna decyzja?
 
Uciekłam to złe słowo, powróciłam na wieś. Wychowałam się na wsi i bardzo tęskniłam za takim życiem, gdy zamieszkałam w mieście, więc decyzja nie była trudna.

Podobno w Moniówce można nie tylko odpocząć, ale też smacznie zjeść?
 
Podobno tak (śmiech). Sama nie przygotowuję posiłków, mam pomocną czarodziejkę w kuchni i to jej zasługa jeśli chodzi o smaczne jedzenie w Moniówce. Ja lubię przygotować śniadania dla gości latem, podaję je pod jabłonką w ogrodzie i jest tak przyjemnie, że biesiadujemy bez końca.


Jestem wegetarianką i też taką kuchnię tutaj serwuję, ale nie mam misji, by kogoś przekonywać do mojego spojrzenia, bo to jest bardzo indywidualna sprawa.

Gdybyś miała wskazać największą atrakcję w Moniówce, to co by to było?
 
Jedną tylko? Nie potrafię, miejsce to pod względem atrakcji ma szeroką paletę począwszy od naturu: przepiękne jeziora, lasy, pola rzeki. W tym wypadku polecam poznawanie Warmii w sposób aktywny: na rowerze, kajaku, nartach biegowych, spacerując, biegając.  Mamy zagłębie artystyczne: „Pole Lawendowe” stworzone przez Joasię, która organizuje warsztaty, Ula z "Wersalu" maluje i robi  przepiękne rzeczy z filcu, w „Koronczarni” powstaje przepiękna biżuteria starą techniką frywolitka, Małgosia pisze „Ikony„, a u Letycji jest garncarstwo w „Cegielnia Art”. Ale sztuka to nie wszystko! W okolicy można też zjeść smaczną i zdrową żywność. Sąsiedzi produkują  przepyszne sery kozie i krowie, pieką chleb. Gdy już się zmęczymy, to można się wybrać na masaż do „Mobilnego spa” Natalii, a na zakończenia polecam „Galerię w Nowym Kawkowie" Ani.
Najlepsza pora do odwiedzenia?
Każda pora jest dobra do odwiedzin. W zależności czego poszukujemy to zapraszam w odpowiednim czasie, ja osobiście kocham po równo każdą porę bo każda z nich ma swój piękny czas.