Ten gatunek już dwukrotnie uznano za wymarły w USA. Trwa kolejna próbą uratowania go, a kluczem do sukcesu może okazać się popularny w Ameryce ludzki smakołyk.

Służby chroniące przyrodę w USA od mniej więcej czterdziestu lat starają się ocalić ginący gatunek fretki. Już dwukrotnie uznano go za wymarły. Teraz naukowcy postanowili przetestować rewolucyjną metodę. Chcą ratować inne zwierzęta, którymi fretka się żywi przed dziesiątkującą je zarazą.
 

To jedyna w swoim rodzaju taka próba ratowania gatunku. Obecnie na wolności żyje zaledwie kilkaset fretek czarnostopych, a w niewoli około 300. Do zrealizowania misji naukowcy mają dość nietypowe narzędzia: szczepionki, drony i masło orzechowe.
 

Fretki czarnostope mają bardzo wyszukaną dietę, żywią się praktycznie tylko pieskami preriowymi. Potrzebują około trzech tygodniowo na jedną fretkę. Co więcej, fretki żyją w norach piesków. Problem w tym, że zarówno łowca jak i zwierzyna łowna są podatne na wściekliznę przenoszoną przez pchły. Zatem znikające kolonie piesków preriowych, zabijanych masowo przez wściekliznę, to wyrok także na fretki czarnostope.
 

Dlatego by ratować fretki trzeba zacząć szczepić pieski preriowe. Fretki można szczepić za pomocą zastrzyku, w przypadku piesków to niemożliwe. Grupa naukowców z University of Wisconsin przez 15 lat pracowała nad doustną szczepionką. Ostatnie testy przyniosły pozytywne rezultaty. By zachęcić zwierzęta do szczepionek używano wielu przynęt. Najskuteczniejsze okazało się masło orzechowe, przebiło jagody i słodkie ziemniaki.
 

Dlatego jeszcze w tym tygodniu ruszy test specjalnego terenowego pojazdu przystosowanego do zostawiania szczepionek. Będzie miał do objechania cały UL Bend National Wildlife Refuge w stanie Montana, gdzie zniknęły już dwie trzecie populacji piesków preriowych.
 

Tekst: Laura Parker
 

Źródło: National Geographic News, pełen tekst znajdziesz tutaj.  
 

 


Zobacz kolejny odcinek naszego serialu "Warto spróbować" - tym razem nasza reporterka rusza na tor rowerowy!