Książę Hermann von Pückler wymyślił swój park  Mużakowski, żeby, oczywiście między innymi, jeździć po nim nago na koniu, nawiązując w ten sposób kontakt z naturą. Powstała więc okiełznana ludzką ręką wyspa zieleni, pełna dyskretnych zaułków i romantycznych ławeczek służących nie tylko przemyśleniom, ale licho wie jeszcze czemu.

 

iestety dziś nie da się tu po prostu zrzucić ubrania i wsiąść na rower, bo dookoła za dużo gości. Dla naturystów jest jednak pewna nadzieja. Ta książęca wyspa to właściwie skrawek na oceanie lasów i łąk znanych jako Park Krajobrazowy „Łuk Mużakowa”. 200 lat temu książę von Pückler wykorzystał zaledwie jego malutki fragment. Całość jest zaś imponująca. Można tu godzinami włóczyć się wśród księżycowych krajobrazów i nie spotkać żywej duszy. Dookoła tylko ptaki, dziki, sarny.

Wszystkie kolory wody

Park Krajobrazowy „Łuk Mużakowa” leży na ziemi lubuskiej, został utworzony 10 lat temu i obejmuje obszar ponad 18 tys. ha. Ma on kształt łuku o długości 40 km, którego ramiona otwarte są na północ. 400 tys. lat temu dotarł tu szeroki na ponad 20 km jęzor lądolodu, formując widoczną także z kosmosu morenę. Łukiem zachwycają się nie tylko turyści, ale i geolodzy z całego świata (otrzymał nawet certyfikat krajowego geoparku). Przez środek moreny płynie Nysa Łużycka, a także polsko-niemiecka granica.

Jeśli przyjrzeć się temu terenowi z lotu ptaka, zobaczymy ogromne skupiska jezior. Największe na południu i północy parku. To jednak nie naturalne oczka, a sztuczne zbiorniki. Na Łuku znajduje się największe w Polsce (razem z pobliską częścią niemiecką – największe w Europie) pojezierze antropogeniczne, czyli stworzone przez człowieka. 110 zbiorników powstało po eksploatacji węgla brunatnego, glin, piasku i żwiru. To, co kiedyś było paskudnym wspomnieniem po odkrywkach, zamieniło się w nieziemski niemal krajobraz. Woda ma tu zupełnie nierealne kolory. Zupełnie jakby ktoś celowo ją zafarbował. Zbiornik Afryka, który wziął swoją nazwę od kształtu, jest krwistoczerwony. Staw Kołkowy – brązowy, a „jezioro” w Bronowicach ma intensywnie turkusową barwę.

Wilk na szczęście

Po parku najlepiej poruszać się na dwóch kółkach. Spokojnie, nie utkniemy w piasku, mokradłach czy krzakach, bo wytyczono tu trzy wygodne szlaki rowerowe – czerwony, niebieski i zielony. Oczywiście po pewnym czasie warto poszukać własnych ścieżek. Ja na początek jadę klasyczną drogą. Od północy do Łuku Mużakowa prowadzi niebieski szlak, którym wjeżdżam na teren parku w Grabówku. Następnie przez wieś Łazy, w której można wędkować, kieruję się do pierwszego skupiska jezior w okolicach Tuplic. Posiekane erozją brzegi kojarzą się z inną planetą. Ten teren to raj dla podglądaczy przyrody, szczególnie ptaków. Joanna Jeleń, główny specjalista Parku Krajobrazowego „Łuk Mużakowa”, mówi, że w grądach, łęgach i buczynach znajdują się liczne chronione gatunki. Mieszka tu największy w Europie dzięcioł czarny, którego dziuple wykorzystują gągoły i siniaki. Przy odrobinie cierpliwości można się tu natknąć na orła bielika, rybołowa, bąka czy zimorodka. Tak, niewtajemniczeni powinni wziąć przed wyprawą lekcję ornitologii, a przynajmniej przekartkować atlas ptaków. Na Łuku znajduje się także największe w Polsce skupisko pomnikowych dębów. Większość z nich ma swoje imiona, które nadawał im książę Pückler. Przez Nysę migrują wilki, ale żeby je wytropić, trzeba mieć naprawdę wyjątkowe szczęście. Niebieski szlak prowadzi do Siedlca, do przejścia granicznego.

Po drodze zaś dwie krwawe pamiątki.  W Trzebielu stoją ruiny cylindrycznej szubienicy z XVI w., którą rozsadza od środka wielka lipa. Niegdyś ta straconka miała prawie 3 m wysokości i można było na niej powiesić kilka osób równocześnie. Natomiast za Trzebielem, w Kamienicy, leży potężny głaz. Legenda mówi, że upuścił go w tym miejscu diabeł, któremu młynarz odmówił ręki swojej córki. Czort chciał się zemścić i zniszczyć młyn, ale usłyszał dzwony trzebielskiego kościoła i musiał zatkać sobie uszy. Głaz zaś upadł w pobliżu rzeki. Wiele osób upatruje w dziwnych zagłębieniach na skale kanalików na spływającą krew, według tradycji bowiem na tym kamieniu w dawnych czasach miały być składane ofiary. W tym miejscu ożywają też stare łużyckie opowieści – kamień nazywa się często Głazem Krabata. Krabat zaś był największym bohaterem tych okolic, a także czarodziejem.

Podróże, kobiety i park

Zostawiamy północną część parku. W Siedlcu niebieski szlak łączy się z zielonym, który krótkim odcinkiem biegnie wzdłuż Nysy Łużyckiej, a następnie zbiega się ze szlakiem czerwonym. Ten zaś prowadzi aż do samego serca, czyli parku księcia Pücklera. Zanim jednak tam wjedziemy, warto przejechać przez Mieszków i Niwicę, gdzie najlepiej obserwuje się ptaki. A także do Buczyn, gdzie znajduje się karczma łużycka. W Żarkach Wielkich zobaczymy ruiny średniowiecznej wieży, w której niegdyś czaili się na kupców rycerze rabusie. Tam też straszą ruiny poniemieckiej fabryki papieru czerpanego, a po wojnie bawełny. Budynki stoją na wyspie, zaś w pobliżu przez rzekę wiedzie stary kolejowy most.


Z Żarek można pojechać na południe, wzdłuż drogi nr 12, albo wybrać znacznie spokojniejszą kontynuację czerwonego szlaku. W ten sposób nieco dziki krajobraz przechodzi powoli w uporządkowany, dopieszczony i przemyślany pod każdym względem park Mużakowski. Po polskiej stronie ma ponad 500 ha powierzchni, po niemieckiej 320 ha. Swoją nazwę wziął od miejscowości Bad Muskau, po łużycku Mużaków. Po polskiej stronie najważniejszą miejscowością w okolicy jest Łęknica.

Ten niewielki skrawek moreny jest absolutnie fascynujący! Zarówno pod względem przyrodniczym, jak i historycznym. Kiedy w 1811 r. książę Hermann von Pückler odziedziczył po ojcu majątek, zafascynowany angielskimi krajobrazami sam zaczął tworzyć dzieło swego życia. Parkowi poświęcił 30 lat i cały majątek. Kiedy skończyły się pieniądze, wraz z żoną postanowili się rozwieść i szukać kolejnej bogatej narzeczonej dla księcia. Pückler, nazywany również Łużyckim Casanovą, miał trzy pasje: podróże, kobiety   i zieleń. Tutejszym ścieżkom nadał imiona swoich miłości, zaś sztucznej odnodze Nysy swoje własne. Z zapałem krzyżował drzewa, tworząc m.in. dąb mużakowski, komponował krajobraz z geniuszem wirtuoza. W romantycznych zakątkach stawiał mostki, ławeczki, kamienne schodki. Stworzył kopię raju. Taki miał zresztą zamysł. Całość została wpisana w 2004 r. na listę UNESCO.

Prosto w serce

Najważniejsze miejsca można objechać w dwie godziny, ale  po co się spieszyć? Najlepiej poświęcić na to cały dzień, od świtu do zmierzchu, bo i park został tak pomyślany, żeby o każdej porze dnia odsłaniać inne oblicze. Można tu wjechać od północy czerwonym szlakiem, ale najlepiej dotrzeć do Łęknicy i pojechać dalej ulicą Wybrzeżną. Na jej końcu   stoi Wiadukt. Po jego minięciu objeżdżamy Arboretum, czyli specjalny ogród drzewny pełen intrygujących okazów. Następnie docieramy do Jeziora Skowronków, które idealnie nadaje się na piknik. Wybierając taką drogę, sami sobie robimy niespodziankę, najwspanialsze widoki zostawiając na koniec.

Jesteśmy już blisko niemieckiej części. Za granicę można  dotrzeć, zjeżdżając w dół, do rzeki, i przekraczając most Podwójny. Obok tzw. Nowego Zamku stoi tam też Stary Zamek, folwark, Dom Kawalerów i Oranżeria. W tej części znajduje się kawiarnia, w której serwowane są lody wymyślone przez Pücklera. Smakują świetnie!

I jeszcze jedno. Z wyprawy do Afryki książę przywiózł 13-letnią niewolnicę, która w Europie rozchorowała się   i zmarła. Oszalały z rozpaczy kilka dni po pogrzebie otworzył grób na cmentarzu w Muskau i przeniósł serce dziewczyny tam, gdzie jego zdaniem powinno się znajdować – do raju, czyli swojego parku.

NO TO W DROGĘ

PARK MUŻAKOWSKI


DOJAZD: Najlepiej przyjechać tu własnym samochodem albo dostać się z Żar autobusem. Biuro Parku Krajobrazowego „Łuk Mużakowa” mieści się  w Trzebielu przy ul. Żarskiej 52, tel. 068 362 41 35, natomiast Oddział Terenowy Krajowego Ośrodka Badań i Dokumentacji Zabytków „Park Mużakowski” znajduje się przy wejściu do parku w Łęknicy (ul. Wybrzeżna 25), tel. 068 262 41 82. Tutaj można kupić książki i mapy związane z parkiem, a także uzyskać wszelkie potrzebne informacje, także o wypożyczeniu rowerów.

CENY: Wejście do parku jest bezpłatne, po obu stronach granicy. Wynajęcie roweru po niemieckiej stronie, przy zamku, kosztuje 5 euro za dzień, należy jednak wpłacić kaucję.

NOCLEGI: Niestety w okolicy  nie jest łatwo o tanie noclegi.  W samej Łęknicy działają dwa hotele (dwójka od 100 zł), ceny w gospodarstwach agroturystycznych zaczynają się od 35 zł za osobę bez śniadania.

WWW: www.muskauer-park.de (tam kliknąć na wersję polską), www.wakacje.agro.pl/ziemia-lubuska