Niesamowity spektakl - światło i dźwięk

Gdy pierwsze promienie słońca przebiją się przez powierzchnię Morza Bałtyckiego, docierając do brzegów duńskiej wyspy Møn, z wolna rozpoczyna się nieprawdopodobne widowisko, inne niż wszystkie na Ziemi. Strzeliste, śnieżnobiałe klify kredowe, na bastionach których położona jest praktycznie cała Dania, stają się świadkami wspaniałego tańca. Niezliczone smugi światła, odbite od niemal lustrzanych górskich ścian, od dziesiątek milionów lat poruszają się w takt morskich fal oraz dźwięków tysięcy gatunków roślin i zwierząt, tworzących jeden z najbogatszych rezerwatów biosfery UNESCO w Europie.

Møns Klint wyrasta na szerokości ponad 6 kilometrów praktycznie pionowo z Morza Bałtyckiego, kulminując się na wysokości nawet ponad 130 metrów. Niezwykle efektowne, śnieżnobiałe klify uformowały się w wyniku oddziaływania lądolodu, który przesuwając się na zachód doprowadził do potrzaskania cokołu wyspy i wypiętrzenia wzgórz kredowych, które odsłoniły się około 11 tysięcy lat temu. Powstały one z pozostałości podobnych do muszli otoczek miliardów mikroskopijnych jednokomórkowców zaliczonych do fitoplanktonu (coccolithophores), zamieszkujących dno morskie ponad 70 milionów lat temu.

 

W pogodni za ginącym pięknem

Klify obfitują w liczne osady lodowcowe i międzylodowcowe. Można w nich znaleźć również znacznie większe skamienieliny, odsłaniane przez powolną erozję kredowej skały – w szczególności skamieniałości różnych gatunków morskich skorupiaków. Co ciekawsze, w kolejnych warstwach osadowych skały można także odnaleźć wyraźne ślady uderzenia prawie 15-kilometrowej planetoidy w dno Zatoki Meksykańskiej, obok miejscowości Chicxulub położonej na Półwyspie Jukatan w Meksyku. Katastrofa ta, wraz z upadkami mniejszych meteorytów i zwiększoną aktywnością wulkanów, których ślady także widoczne są w klifie, doprowadziła do wymierania kredowego. W tym czasie szacuje się, że wyginęło około ¾ wszystkich gatunków roślin i zwierząt na Ziemi, w tym praktycznie wszystkie nielotne dinozaury. Wydarzenie to utorowało również drogę dla przejęcia władzy nad naszą planetą z rąk dinozaurów na rzecz ssaków.

Oprócz oślepiająco białych ścian, zacienionych od góry intensywną zielenią wielosetletnich lasów bukowych, które późnym latem przybierają barwę krwistej czerwieni oraz licznych skamielin, klify pełne są życia. Niezwykle rzadko spotykany podkład kredowy, który nadaje lasom specyficzny kolor, rodzi też mnóstwo rzadkich gatunków roślin, w tym kilkanaście gatunków niezwykle rzadkich i spektakularnie pięknych orchidei. W ostatnich latach na klifie osiedliło się też kilkadziesiąt osobników sokoła wędrownego, najszybszego ptaka na Ziemi. Liczne obserwacje i eksperymenty wykazały, że w czasie ataku na swoją zdobycz potrafi on rozpędzić się do nawet 400 km/h! Można tam znaleźć również niezwykle rzadkie okazy motyli, w tym w szczególności niezwykle pięknego, dużego, intensywnie błękitnego Modraszka Ariona.

Niestety, w wyniku upływu czasu oraz zanieczyszczenia i zmiany odczynu wód morskich, powodujących przyspieszoną erozję, klify te najprawdopodobniej znikną w ciągu najbliższych kilku tysięcy lat. Nawet w ciągu ostatnich 20 lat doszło do dwóch bardzo poważnych osunięć w najwyższych partiach klifu, w wyniku których powstał zupełnie nowy, wysunięty na prawie 300 metrów w morze półwysep zbudowany z kredy i drzew. Właśnie z tego powodu klify te zostały odwiedzone przez nas w ramach OSHEE World Expedition – wyprawy dookoła świata, mającej za zadanie przybliżyć najpiękniejsze miejsca na ziemi, których dalsze istnienie jest zagrożone w wyniku zmian klimatycznych i oddziaływania człowieka.