Od początków lat 80. XX w. ichtiolodzy J.R. Shute i Pat Rakes przemierzali strumienie i rzeki południowo-wschodniej części USA w poszukiwaniu małych ocaleńców.

Z powodu chemicznych zanieczyszczeń wody, zamulenia i utraty środowiska naturalnego wiele gatunków małych ryb – z których niektóre żyją tylko w jednym strumieniu – znalazło się na granicy wyginięcia. Organizacja non-profit Conservation Fisheries, Inc. założona przez wspomnianych dwóch panów, pracuje już w 10 stanach nad ochroną i przywróceniem populacji ok. 65 rzadkich gatunków, takich jak te pokazane na zdjęciu.

CFI zajmuje się hodowlą w laboratoriach zarodków z ikry. Stamtąd trafiają one do strumieni, z których dane gatunki się wywodzą, lub innych o podobnych korzystnych parametrach. Na przykład aby nie dopuścić do wyginięcia Erimonax monachus, CFI przez kilka lat wpuszczała narybek do rzeki Tennessee i dziś gatunek rozmnaża się tam naturalnie.

Przedstawiciele kilku innych rzadkich gatunków na razie pozostają w laboratoriach, bo wciąż nie ma warunków pozwalających na ich ponowne wprowadzenie do systemu wodnego USA. Ostatni znany okaz Noturus crypticus padł w 2008 r. – od tego czasu nie widziano tej ryby na wolności. – Być może jeszcze gdzieś przetrwała, ale szczerze mówiąc, nic na to nie wskazuje – dodaje Shute.

Patricia Edmonds