Seks masowy, podróże na krańce świata, samozapłodnienie – rozmnażanie się zwierząt na lądzie to w porównaniu z oceanami nuda i pruderia. Dowiedzcie się jak to się robi w odmętach mórz!

Seks masowy lub szukanie partnera – warianty gry

W oceanie zapłodnienie komórek jajowych może się odbywać swobodnie − w wodzie, ale czasem dzieje się to w ciele matki. Niektóre organizmy morskie przez wzgląd na swoje potomstwo stawiają na ilość i godzą się z tym, że 99 procent ich dzieci posłuży jako pożywienie dla innych zwierząt morskich. Weźmy na przykład rybę samogłowa (Mola mola), giganta wśród ryb kostnoszkieletowych, o długości dochodzącej do 3,3 metra i wadze osiągającej 2,3 tony. Podczas jednego składania ikry samica może złożyć do 300 milionów jajeczek; tym samym jest rekordzistką wśród wszystkich ryb. Jaja są maleńkie, mierzą raptem milimetr, a rozwijające się z nich larwy mają zaledwie trzy milimetry długości. Przed drapieżnikami ma je chronić pięć długich kolców, ale gdyby ta ochrona rzeczywiście miała być skuteczna, w ciągu kilku lat w morzach pływałyby wyłącznie samogłowy. Strategią samogłowów jest bowiem wyprodukować możliwie jak najwięcej potomstwa, z którego tylko niewielka część osiągnie wiek reprodukcyjny. Dlatego biolodzy zaliczają samogłowy do przedstawicieli „strategii r”, czyli gatunków, które stawiają na wysoki wskaźnik rozrodu. Przy tej strategii życiowej energię trzeba wydatkować tylko na wyprodukowanie jaj, ale po ich złożeniu rodzice mają już spokój. Nie troszczą się o potomstwo ani nie budują z nim żadnej więzi.

Żarłacz biały, fot. Getty Images

Zupełnie przeciwną strategię stosuje żarłacz biały (Carcharodon carcharias). Co prawda wciąż jeszcze wiemy o nim niewiele więcej niż to, że jest obecnie największym rekinem drapieżnym i owiany jest (przesadnie) złą sławą, jednak współczesne badania pokazują, że samce żarłaczy białych przeciętnie osiągają dojrzałość płciową w wieku 26 lat, a samice dopiero w wieku 33 lat. Osiągnięcie dojrzałości płciowej trwa zatem u nich dwa razy dłużej niż u ludzi. Także czas trwania ciąży jest dwukrotnie dłuższy niż w przypadku człowieka, podczas gdy długość życia, wynosząca u żarłaczy białych około 70 lat, jest porównywalna z naszą. Co jednak zaskakujące, to liczba potomstwa − po 18 miesiącach ciąży na świat przychodzi od 2 do 14 młodych. Żarłacze białe są podręcznikowym przykładem życiowej „strategii K”: mają nieliczne potomstwo, w które – w tym przypadku w formie ekstremalnie długiego okresu ciąży – wiele inwestują. Młode mogą mieć do 150 centymetrów długości i dzięki temu już na samym początku życia dysponują znaczną zdolnością przetrwania. Nowo narodzony rekin tej wielkości, z w pełni wykształconym uzębieniem, może nie tylko chwytać zdobycz, lecz także się bronić.

Wspomniana „strategia K” lub „selekcja K” (K-selection) odnosi się do granic pojemności przestrzeni życiowych gatunków. Żarłacze białe stosują strategię dostosowawczą obliczoną na długoterminowo stałe warunki środowiska i pozostającą na stałym poziomie wielkość populacji w rejonie górnego limitu objętości ich biotopu. Większej liczby takich drapieżników szczytowych ich przestrzeń życiowa nie mogłaby udźwignąć.

Z punktu widzenia historii Ziemi wszystko szło dobrze, aż do akcji wkroczył człowiek i urządził masowe polowanie na żarłacze białe. Przy nielicznej populacji, ekstremalnie późno osiąganej dojrzałości płciowej, długim okresie ciąży i małej liczbie potomstwa skutek jest oczywisty – ten imponujący gatunek stopniowo wymiera, tak jak kiedyś jeden z jego krewnych, megalodon.

(…)