W każdej legendzie jest ziarno prawdy, ale nie zajmujemy się tu legendami. Ten smok istniał naprawdę, a naukowcy z Uniwersytetu Uppsali pochwalili się w Scientific Reports fascynującymi informacjami na temat prawdziwego smoka.

Archozaur sprzed 210 milionów lat jest dalekim przodkiem krokodyli i ptaków. Ten konkretny naprawdę figuruje w rejestrach paleobiologów pod nazwą Smok wawelski, gdzie „smok” jest rodzajem, a „wawelski” konkretnym gatunkiem. 

Nie tylko jego nazwa jest fascynująca. Naukowcy zwrócili uwagę na jego wyjątkowe zachowanie, nawet jak na smoka. Z analizy koprolitów (czyli skamieniałych odchodów) zwierzęcia wynika, że potrafił miażdżyć i kruszyć potężnymi zębami kości dużych zwierząt. Dzięki temu zdobywał pożywny szpik oraz zawartą w nich sól. Tego typu praktyka jest częsta u ssaków, jednak rzadka u archozaurów. 

Większość mięsożernych prehistorycznych gadów wykorzystywała swoje ostre jak brzytwy zęby do odrywania mięsa z ciała ofiar, zdecydowanie rzadziej kruszyły nimi kości. Wyjątkiem może być rodzina tyranozaurów. 

W opublikowanym w Scientific Reports badaniu możemy przeczytać, że Smok wawelski był dwunożnym stworzeniem potrafiącym osiągać rozmiar nawet do 5-6 metrów. Żył 140 milionów lat przed nastaniem tyranozaurów w Ameryce Północnej i był do nich nawet podobny. 

Trzy koprolity przypisywane temu gatunkowi zostały zanalizowane metodą mikrotomografii, dzięki czemu odtworzono zawartość posiłków smoka w wersji trójwymiarowej. Próbki w 50% zawierały kości wielkich płazów i młodych dicynodontów. Do tego znaleziono kilka zębów ewidentnie należących do „producenta” próbek, co oznacza, że były one prawdopodobnie w ciągu życia regularnie ścierane podczas gryzienia twardych pokarmów i zastępowane nowymi. Na kościach zidentyfikowanych w próbkach widać wyraźne ślady zębów. 

Próbki analizowanych koprolitów. Fot. Martin Qvarnström

Możemy zatem być pewni, że na terenach dzisiejszej Polski wiele milionów lat temu polowały ogromne i niesamowite bestie, potężne jaszczury zdolne do kruszenia kości ostrymi zębami. To chyba wystarczająco, by nazwać je smokami, prawda? Zianie ogniem możemy sobie odpuścić. 

Źródło: EurekAlert!