Myśląc o jednorożcu, często wyobrażamy sobie wesołą nalepkę na dziecięcy tornister. Kiedyś jednak fantastyczne koniopodobne istoty z jednym rogiem na środku czoła otaczano wielką czcią. Skąd ten mit?

Pierwszy opis jednorożca znajdujemy u greckie-go przyrodnika Ktezjasza (ur. po 440 p.n.e., zm. po 380 p.n.e.). Twierdzi on, że gdy podróżując po Persji i Dalekim Wschodzie, napotkał białego konia o czerwonej głowie, ciemnobłękitnych oczach i trójkolorowym rogu długim na blisko 50 cm. Znacznie później w tradycji europejskiej stworzenie to stało się symbolem chrześcijańskiej cnoty i czystości. Dlatego właśnie jednorożca schwytać mogła, według wierzeń, tylko osoba w pełni cnotliwa.

Naturalne klejnoty

W średniowieczu nieuchwytność jednorożca uczyniła zeń cenny towar. Ponieważ nikt nigdy jednorożca nie widział, wikingowie wymyślili przekręt stulecia: polowali na narwale (dziwaczne arktyczne walenie) i sprzedawali ich długie ciosy, twierdząc, że to rogi jednorożca.

Ciosy samców narwali, osiągające do 3 m, proste, spiralnie skręcone, cieszyły się ogromnym popytem i osiągały wysokie ceny. W postaci sproszkowanej miały służyć jako trucizna bądź afrodyzjak. Handel tym rzadkim dobrem kwitł przez całe średniowiecze i znaczną część renesansu.

Mit o jednorożcach długo trzymał się świetnie. W 1577 r. angielski żeglarz i odkrywca Martin Frobisher zobaczył martwego narwala, a jego „róg” opisał jako „prosty i jakby upleciony, stożkowato zwężający się, koloru wosku. Prawdziwie można go wziąć za róg morskiego jednorożca”. Po powrocie do Anglii Frobisher ofiarował ząb narwala królowej Elżbiecie I (1533–1603), a ona rozkazała dołączyć go do klejnotów koronnych. Monarchowie upodobali sobie „rogi jednorożca”; Elżbieta zapłaciła ponoć za jeden róg aż 10 tys. funtów, równowartość zamku. Z „rogów jednorożców” wykonywano królewskie berła – tak rzadki i cenny był to materiał.

Istnieją naprawdę

Z czasem, w miarę postępów nauki, ludzie przekonali się, że narwale nie są żadnymi morskimi jednorożcami i zainteresowanie „rogami” znacznie spadło. Ale całkiem niedawno natknięto się w Europie na prawdziwego „jednorożca”. W 2014 r. w Słowenii pewien myśliwy upolował kozła sarny z jednym tylko „rogiem”, czyli parostkiem (poroże sarny to fachowo „parostki”) sterczącym pośrodku czoła. Taka anomalia w rozwoju poroża zdarza się bardzo rzadko; Bostjan Pokorny, zoolog z Instytutu Badań Ekologicznych w słoweńskim mieście Velenje, przyznał, że nigdy nie widział czegoś takiego w naturze.

Warto więc pamiętać, że natura wciąż potrafi nas zaskoczyć swoim tajemniczym obliczem.