Potrzebujesz z rana filiżanki kawy? Nie wyobrażasz sobie życia bez herbaty? A może wspomagasz się często napojami energetycznymi? Wszystkie łączy jeden składnik - kofeina. Czy to niewinna substancja, czy też, jak twierdzą niektórzy, narkotyk jak wiele innych?

Główny stymulant
 

Chociaż Komisja przejrzała wszystkie składniki Red Bulla i podobnych produktów, stwierdzono, że właśnie kofeina była głównym stymulantem. – Ludzie wcale nie kupowali ich ze względu na energię czy siłę fizyczną – mówi Higgins. – Chodziło o kofeinowe pobudzenie, szczególnie w nocnych klubach. I to właśnie kofeina budziła największe obawy.
 

W końcu Komisja ds. napojów pobudzających nie dopatrzyła się poważnego zagrożenia wynikającego ze spożycia energetyków z kofeiną - w umiarkowanych ilościach. Grupa zaleciła stosowanie etykiet ostrzegających o tym, że napoje te są nieodpowiednie dla dzieci, kobiet w ciąży i osób wrażliwych na kofeinę, a także wystosowała ogłoszenia zdrowotne, informujące o tym, że napoje energetyczne z kofeiną nie powinny być spożywane w celach sportowych lub do uzupełniania utraty płynów podczas ćwiczeń.
 

W zeszłym roku Unia Europejska, częściowo pod wpływem irlandzkiego badania, zaczęła wymagać, aby napoje zawierające ponad 150 miligramów kofeiny na litr były oznaczone jako napoje o „wysokiej zawartości kofeiny”. W tej sytuacji Red Bull i większość konkurencyjnych produktów, podobnie jak filiżanka kawy, są napojami wysokokofeinowymi, ale większość słodkich gazowanych napojów już nie. Wymóg etykietowania obejmuje wszystkie 25 krajów UE. Australia i Nowa Zelandia również przyjęły podobne przepisy. W Stanach Zjednoczonych nie ma takich obostrzeń, ale wiele napojów energetycznych tam sprzedawanych i tak nosi podobne ostrzeżenia.
 

Jeden z członków irlandzkiej Komisji ds. napojów pobudzających wcale nie był zadowolony z uchwalonej decyzji - do tego stopnia, że wycofał się z udziału w jej pracach. Jack James, psycholog, uważa, że niewiele można zyskać etykietując napoje o wysokiej zawartości kofeiny. Uważa, że takie oznaczenie wskazuje konsumentom, że mogą całkowicie bezpiecznie pić napoje z niższym poziomem kofeiny, co, jak zauważa, wcale nie jest poparte dowodami. Podczas gdy konsumenci na całym świecie nadal systematycznie spożywają kofeinę, James siedzi w swoim spartańskim biurze na kampusie Narodowego Uniwersytetu Irlandii w Galway, dokumentując przyczyny, dla których powinni przestać. Jeden z kolegów zażartował kiedyś, że prowadzi krucjatę przeciwko kofeinie. James, rodowity Australijczyk z kręconymi włosami, drucianymi okularami i stalową determinacją, popija letnią wodę w trakcie czterogodzinnego wywiadu. Wcześniej codziennie spożywał kofeinę, ale zupełnie zrezygnował kilka lat temu. – Ludzie na spotkaniach naukowych pytają mnie: „Hej, Jack, chcesz kawy?”
 

James krytykuje raporty badawcze finansowane przez branże napojów gazowanych i kawy, które jego zdaniem przedstawiają kofeinę jako nieszkodliwą substancję, ignorując dowody na jej potencjalny negatywny wpływ. Jego własne prace badawcze ostrzegają, że kofeina jest środkiem psychoaktywnym, który podnosi ciśnienie krwi, a tym samym zwiększa ryzyko chorób serca.
 

Jednak ocena Jacka Jamesa odstaje od większości opinii na temat kofeiny wyrażanych w kontekście zdrowia publicznego. Producenci kawy i napojów bezalkoholowych finansują część badań laboratoryjnych nad kofeiną, ale jest również wielu badaczy niezależnych. Panuje niepodzielna opinia, że ta najbardziej popularna na świecie substancja nie jest niebezpieczna przy umiarkowanym poziomie konsumpcji - do 300 miligramów (małej, 0,35-litrowej kawy na wynos lub sześciu do ośmiu puszek gazowanego napoju na dobę).
 

Mimo wszystko, kofeina pozostaje substancją chemiczną, co może tłumaczyć, zmartwienie niektórych osób. Prowadzone przez lata badania populacyjne wykazały, że ludzie, którzy spożywają kofeinę są bardziej narażeni na raka nerek, pęcherza moczowego, piersi i trzustki oraz na osteoporozę. Jednak te odkrycia nie udowodniły, że to kofeina była przyczyną choroby. Wszystko, co może być zbadane, to efekty krótkookresowe.
 

Podobnie jak inne substancje chemiczne, kofeina ma wyraźny wpływ na funkcje psychiczne i fizyczne. Liczne badania wykazały, że kofeina ma działanie analeptyczne (stymuluje centralny układ nerwowy) i ergogeniczne (poprawia sprawność fizyczną). Jest również diuretykiem, chociaż według niedawnych analiz spożywana w umiarkowanych ilościach nie odwadnia nawet sportowców, jak się powszechnie uważa. Napoje z kofeiną zwiększają wydalanie moczu w takim samym stopniu jak woda. Kofeina podnosi również ciśnienie krwi, ale efekt jest tymczasowy. Chociaż niektóre badania wykazały, że kofeina zwiększa straty wapnia, jednakże dzieje się to w tak małym stopniu, że można je wyrównać, spożywając zaledwie dwie łyżki mleka dziennie.
 

W rzeczywistości większość badań sugeruje, że kofeina może być korzystna dla zdrowia. Jak wykazały, może pomóc złagodzić ból, zmniejszyć zagrożenie migrenowymi bólami głowy, zredukować objawy astmy i poprawić nastrój. Jako środek pobudzający umysł, zwiększa czujność, percepcję i szybkość reakcji, a ponieważ zwalcza zmęczenie, poprawia wydajność w zadaniach wymagających czujności, takich jak prowadzenie samochodu czy samolotu, rozwiązywanie prostych zadań matematycznych i wprowadzanie danych.
 

I chociaż jest praktycznie powszechnie stosowana, przypadki jej nadużywania są rzadkie. – Z kofeiną, nadużywanie ma tendencję do samoczynnego zatrzymania – mówi Jack Bergman, farmakolog behawioralny na oddziale psychiatrii w Harvard Medical School. – Osoba robi się zdenerwowana, czuje się nieswojo i po prostu nie chce kontynuować.
 

Moment, w którym dana osoba osiąga ten stopień rozdrażnienia jest bardzo zróżnicowany. Niektórzy ludzie wydają się być genetycznie bardziej podatni na wpływ kofeiny i ich niepokój może wzrosnąć nawet po spożyciu niewielkich ilości. U niektórych konsumentów dawki 300 mg lub więcej mogą spowodować wzrost napięcia, niepokój, a nawet wywołać ataki paniki, które są wytłumaczeniem, dlaczego badania pokazują, że ludzie nerwowi na ogół spożywają mniej kofeiny.