To dotknięte przez los meksykańskie miasto przy granicy z USA jeszcze niedawno uznawano za najniebezpieczniejsze na świecie. Dziś jednak przestępczość spada, a życie wraca do normy, bo władze zdołały naprawić szwankujące organy ścigania i wymiar sprawiedliwości.

Opowieści nieboszczyków

Kiedy byłem w Juárez po raz pierwszy, organy ścigania i wymiar sprawiedliwości, w tym więzienia i sądy, działały źle. Miasto nie miało laboratorium kryminalistycznego, była tylko mała ponura kostnica. 
 

Alejandro Cárdenas zaczął pracę medyka sądowego w 2002 r., w maleńkiej salce przy miejscowej szkole medycznej, w której przeraźliwie cuchnęło, bo lodówka na zwłoki ciągle się psuła. Musiał badać zmumifikowane ciała, które wyschły na pustyni na wiór i nie dawały się rozpoznać.
 

Cárdenas jest spokojnym, tęgim mężczyzną, z wykształcenia specjalistą od stomatologii sądowej. Dzisiaj pracuje w nowoczesnym budynku. Rozporządza zespołem antropologów sądowych i laboratorium genetycznym. 
 

W dniu, gdy go odwiedzam, jego asystenci układają w prostokątnej wannie zmumifikowane zwłoki starszego mężczyzny. Cárdenas wypełnia wannę jakimś roztworem. Po trzech dniach namakania nos, usta, uszy i policzki mężczyzny zaczynają nabierać kształtu, w końcu zwłoki nadają się do rozpoznania. 
 

Eksperyment

Roztwór nawadniający wymyślony przez Cárdenasa to jedna z wielu bezprecedensowych nowości, które pomogły wyciągnąć miasto z koszmaru. Tak jak biznesmeni i policjanci, którzy reagowali na falę przemocy w Juárez, także Cárdenas musiał improwizować.
 

Wynalazku dokonał po wielu eksperymentach z wysuszonymi tkankami zwierzęcymi czy wysuszonymi palcami, które umieszczał w słoiczkach wypełnionych rozmaitymi roztworami.  Potrzebował dwóch lat i kilkuset palców, zanim – wbrew sceptycznym uśmieszkom kolegów – któregoś dnia znalazł w jednym z pojemników palec, który odzyskał pierwotny kształt.
 

Cárdenas pokazuje mi zdjęcia licznych zwłok, które udało mu się odtworzyć. Z chemicznej kąpieli wyłaniały się twarze, pieprzyki, blizny, znamiona. Jego wynalazek krzyżował zamiary przestępców, którzy byli zdania, że pustynia ukryje tożsamość ofiar, tak jak to się działo w latach, gdy zamordowano setki kobiet.