Sierpniowa konferencja na temat substancji psychoaktywnych w Londynie ujawniła nowe zastosowanie słynnego wywaru szamanów z Ameryki Południowej. Poza szansą na leczenie ludzi z alkoholizmu czy powstrzymanie alzheimera, picie ayahuaski może stać się remedium na konflikt izraelsko – palestyński. Pozwala ona zrozumieć racje kogoś, kogo się szczerze nienawidzi.

- LSD i podobne jej substancje są zdolne zmieniać naszą percepcję rzeczywistości. W większości uznane za narkotyki, przeżywają obecnie swój naukowy renesans. Badacze coraz chętniej wracają do eksperymentowania z nimi w terapii. Mają pomagać w różnych stanach chorobowych, od depresji po uzależnienia – donosi brazylijski dziennik ”Folha de Sao Paulo”.

Jeden z panelistów Breaking Convention, Ben Sessa z Imperial College w Londynie, pochwalił się niemal 100 proc. sukcesem w wyleczeniu swoich pacjentów od uzależnienia od alkoholu. W trwającej 8 tygodni terapii brytyjski psychiatra podawał 11 osobom MDMA (główny składnik exstasy). 9 miesięcy później tylko jedna osoba wróciła do dawnego stylu życia.

W Stanach Zjednoczonych MDMA jest na ostatniej prostej do uzyskania statusu leku. Federalna Administracja Leków (FDA) zamierza dopuścić tę półsyntetyczną substancję psychoaktywną do użycia w psychoterapii osób z zespołem stresu pourazowego. Znana od tysięcy lat i w pełni naturalna, ayahuasca zanim zyska ten poziom urzędniczej akceptacji musi przejść długą drogę przez laboratoria.

Pierwsze naukowe doniesienia o jej możliwościach budzą spore zainteresowanie w środowisku medycznym. M.in. neurobiolog Stevens Rehen z Brazylii osiąga ciekawe wyniki w pracach nad leczeniem alzheimera. Sporą sensację podczas Breaking Convention wzbudził swoim wykładem Leor Roseman z lmperial College. Dostrzegł on w przyrządzanym przez szamanów wywarze z pnączy roślin banisteriopsis caapi oraz chacruna (to jedna z najczęstszych możliwych kombinacji) odpowiedź na konflikt izraelsko-palestyński.

Roseman eksperymentował na 18 Żydach i 13 Palestyńczykach, Muzułmanach i Chrześcijanach. Uczestnicy badania żyją na co dzień w Izraelu lub Palestynie. Pita przez nich psychodeliczna nalewka, zanotował badacz, pozwoliła całej grupie na głęboko przeżywaną rekoncyliację. - Pojąłem [pijąc ayahuaskę – red.] jak bardzo moja antyżydowska działalność, nawet ten zwykły, pozbawiony przemocy aktywizm, była oparta na głębokiej nienawiści do drugiego człowieka – powiedział jeden z Palestyńczyków. Jeden z Żydów opisał reakcję na tradycyjne arabskie pieśni. – Słyszysz język, którego nienawidzisz najbardziej na świecie, i nagle on wywołuje w tobie falę światła i miłości – przekonywał.

Swoje przeżycia związane z piciem ayahuaski opisał też niedawno Michał Kiciński, współzałożyciel CD Project. Jest jedną z osób odpowiedzialnych za sukces gry komputerowej ”Wiedźmin”. Osiągnięcie tego obarczone było olbrzymim stresem. Spotkanie z szamanem i wypicie wywaru z psychodelicznych roślin otworzyło przed nim nową rzeczywistość.

- Ayahuasca poszerza świadomość, pokazuje jedną sytuację z wielu różnych perspektyw. Pomaga zrozumieć głębokie przyczyny trudności napotykanych w życiu. Pomaga ułożyć relacje z innymi, lepiej ich zrozumieć. Pokazuje też, czym jest prawdziwa bezwarunkowa miłość. Ale uwaga, to nie jest panaceum na wszystkie problemy. Tak jak medytacje mógłbym polecić niemalże każdemu, tak z ayahuascą byłbym bardzo ostrożny. Myślę, że dla wielu zdecydowanie lepsze są klasyczne metody terapeutyczne, w których może kroki stawia się w spokojniejszym tempie, ale są bardziej ugruntowane – wyznał Kiciński.