Astrologia od wieków cieszy się niesłabnącą popularnością. Któż nie chciałby z pozycji Słońca, Księżyca, planet i gwiazd wywróżyć sobie pomyślności, miłości czy bogactwa. Jednak nawet ci, którzy wierzą w horoskopy, najpewniej odczytują je błędnie, bo w rzeczywistości urodzili się w innym znaku niż ten, który został im przypisany.

Znaki zodiaku przypisane są stałym datom. I tak urodzonym na przełomie roku (22 grudnia – 19 stycznia) przypisuje się znak Koziorożca. Tym, którzy przyszli na świat między 20 stycznia a 18 lutego – znak Wodnika, a urodzonym później Ryb. I tak przez dwanaście miesięcy prowadzą nas kolejne znaki zodiaku, a każdy króluje przez ściśle określony czas.

I może były nawet bliskie prawdy w czasach, gdy astrologia i astronomia mogły oznaczać to samo – wyjaśnia James Karel, emerytowany profesor astronomii.

„Praktyka astrologii, która przewiduje los na podstawie pozycji Słońca, Księżyca, gwiazd i planet, sięga czasów starożytnych. Miało to wówczas związek z nauką astronomii – w rzeczywistości wielu dawnych astronomów dokonywało obserwacji naukowych, które są cenne nawet dzisiaj. Ale kiedy Kopernik, Kepler i Galileusz zdali sobie sprawę, że planety krążą wokół Słońca, a nie Ziemi, a Newton odkrył prawa fizyki leżące u podstaw ich zachowania, doszło do podziału astrologii i astronomii, które nigdy się nie połączą. Nauka astronomii stoi obecnie w sprzeczności z jedną z podstawowych zasad organizacji w astrologii – datami zodiaku” – pisze Karel.

 

Skorpion przez 5 dni

Znaki zodiaku związane są ściśle z nazwami gwiazdozbiorów. Podniebny zodiak to pas nieba otaczający Ziemię w płaszczyźnie ekliptyki, czyli w obszarze, w którym znajduje się widoczne z Ziemi Słońce. Słońce w ciągu roku przechodzi przez cały pas, który został podzielony na 12 równych części, a każdej z nich przypisano jeden ze znaków – Wodnika, Ryb, Barana, Byka, Bliźniąt itd.

Astrologia sugeruje, że każdy znak zodiaku pasuje dokładnie do 30-stopniowego wycinka nieba (360 st. pasa okalającego Ziemię podzielone przez 12 znaków). W rzeczywistości tak nie jest. Po pierwsze – konstelacje zodiakalne różnią się kształtem i rozmiarem, więc Słońce nie może przebywać w polu każdej z nich przez ten sam okres.

I tak na przykład w konstelacji Byka znajduje się nawet przez 38 dni, a w konstelacji Skorpiona zaledwie przez 5 dni, podczas kiedy astrologiczny Skorpion nadal obejmuje okres od 23 października do 21 listopada.

Co ciekawe w 1930 roku, kiedy ostatecznie ustalono granice gwiazdozbiorów zodiaku, nazwano także 13 gwiazdozbiór przecinający ekliptykę – Wężownik.

 

Ruch precesyjny Ziemi

Jednak głównym powodem dla którego astrologiczne znaki zodiaku nie pokrywają się z prawdziwym okresem, kiedy Słońce znajduje się w ich gwiazdozbiorach, jest precesja Ziemi. Do precesji dochodzi na skutek oddziaływania na Ziemię innych planet oraz przyciągania Księżyca i Słońca.

„W wyniku obrotu Ziemia lekko wybrzusza się na równiku, podobnie jak spódnica łyżwiarki, gdy ta się obraca. Grawitacja Księżyca i Słońca przyciąga wybrzuszenie, które powoduje, że Ziemia kołysze się jak bączek” – objaśnia astronom.

„W czasach starożytnych równonoc wiosenna (lub pierwszy dzień wiosny) miała miejsce w Baranie. Z powodu precesji przeniosła się do Ryb około 100 r. p.n.e., gdzie jest teraz i pozostanie do roku 2700, kiedy to przejdzie do Wodnika i tak dalej. W ciągu 25 800 lat w końcu powróci do Barana i cykl zacznie się od nowa” – opisuje profesor Karel.

Karel przyznaje, że choć urodził się pod znakiem Koziorożca, w momencie jego przyjścia na świat Słońce znajdowało się pośrodku Strzelca.

 

Katarzyna Grzelak