242 tys. dol. Za tyle w 2005 r. Françoise Bornet sprzedała oryginał słynnego zdjęcia Roberta Doisneau. Skąd je miała?

Historia tej odbitki jest następująca: Doisneau zdjęcie pocałunku zrobił w 1950 r. na zlecenie magazynu Life. Gdy w 1986 r. wydawca użył fotografii na plakacie, zyskała ona drugie życie i status ikony.
 

Wraz ze wzrostem popularności zwiększyła się też liczba osób utrzymujących, że to oni zostali uchwyceni na zdjęciu. Twierdzili tak m.in. Jean i Denise Lavergne, którzy zaskarżyli Doisneau za użycie ich wizerunków bez zgody, żądając 18 tys. dol. W tym samym czasie sprawę do sądu wniosła Françoise Bornet, domagając się udziałów w sprzedaży praw do fotografii i prawie 4 tys. dol. zadośćuczynienia.
 

W sądzie Doisneau musiał wyjawić, że zdjęcie było ustawiane. Że po tym, jak zobaczył Françoise Bornet całującą się ze swoim chłopakiem, poprosił, by zrobili to jeszcze raz, i to w trzech różnych miejscach, w tym pod słynnym ratuszem. A potem w podziękowaniu przesłał kochankom kopię zdjęcia ze swoją pieczątką i podpisem. Sąd odrzucił oba pozwy. A pani Bornet po aukcji w 2005 r. pozwoliła sobie na komentarz: „Chociaż zdjęcie było ustawione, pocałunek był prawdziwy”.
 

Tekst: Julia Lachowicz