Jeśli zrozumiemy, skąd się brała obsesja Rzymian na punkcie granic – i jaką rolę ta obsesja odegrała w upadku cesarstwa – to może lepiej zrozumiemy samych siebie.


Kampania odwetowa po sromotnej klęsce, jaką ponieśli Rzymianie w Germanii w 9 r. n.e., trwała siedem lat. Historyk rzymski Tacyt pisze, że po zwycięskiej bitwie wódz Germanik zdjął hełm z głowy i błagał żołnierzy, aby w dalszym ciągu mordowali: „Na nic nam jeńcy – wołał jedynie zagłada plemienia położy kres wojnie!” [Publius Cornelius Tacitus, Roczniki, Księga Druga, przekład Seweryna Hammera]
 

Hadrian też walczył z przysparzającą problemów ludnością granicznych prowincji. W 132 r.
w przewlekłej i krwawej kampanii stłumił powstanie żydowskie. Jeden z kronikarzy rzymskich twierdzi nawet, że bezpośrednich ofiar pacyfikacji powstania było ponad pół miliona i dodaje: a co do liczby tych, którzy zmarli z głodu, chorób i pożarów, nie da się jej ustalić. Tych, co przeżyli, wzięto w niewolę lub wygnano. Zmieniono nazwę prowincji z Judea na Syrię-Palestynę, aby nawet wspomnienie po powstaniu zetrzeć z powierzchni ziemi.
 

Wieści o bezwzględności Rzymian sprawiały, że przeciwnik zastanowił się dwa razy, nim z nimi zadarł. Dla Rzymian krwawe represje i ludobójstwo odgrywały ważną rolę w zapewnianiu cesarstwu bezpieczeństwa. Pax Romana nie był ustalony raz raz na zawsze, lecz trzeba go było zapewniać wciąż na nowo, brutalnymi metodami – tłumaczy Ian Haynes, archeolog z Uniwersytetu Newcastle.
 

Mur Hadriana jest przykładem rzymskich umocnień granicznych z okresu największej świetności, zaś opuszczone warownie nad Eufratem stanowią żywy przykład schyłku. Dura Europos to ufortyfikowane miasto na granicy między cesarstwem a Persją, głównym rywalem Rzymu. Dziś Dura leży w Syrii, 40 km od granicy z Irakiem. Archeolodzy dotarli tam w latach 20. XX w., gdy żołnierze brytyjscy, pozostający na Bliskim Wschodzie po rewolcie arabskiej, przypadkiem odkryli fragmenty muru świątynnego z rzymskimi malowidłami. Zespół naukowców z Uniwersytetu Yale i z Francuskiej Akademii Nauk zatrudnił setki Beduinów z łopatami i kilofami, którzy przerzucali i przewozili wagonikami dziesiątki tysięcy ton piasku. – Przypominało to chwilami scenę przy Studni Dusz z "Poszukiwaczy zaginionej arki" – uśmiecha się archeolog Simon James z Uniwersytetu Leicester.
 

Dziesięć lat wykopalisk ujawniło zatrzymane w czasie rzymskie miasto z III w. n.e. Na ścianach z kamienia i suszonej na słońcu cegły ciągle jeszcze trzyma się tynk, komnaty pałaców i pomieszczenia świątyń – w tym najstarszego odkrytego kościoła chrześcijańskiego – są tak wysokie, że można po nich chodzić i wyobrażać sobie, jak wyglądały, gdy przykrywał je strop.
 

Durę założyli grecy około roku 300 p.n.e. Rzymianie podbili miasto pięć wieków później. Wysokie i grube mury obronne, a także położenie na wysokim brzegu nad Eufratem, czyniły z niej twierdzę. Północna część miasta była odgrodzona murem od reszty. Mieściły się tam koszary, budynki dowództwa garnizonu, murowana łaźnia dla tysiąca legionistów, amfiteatr (z tego, co wiadomo, wysunięty najdalej na wschód w całym imperium) i pałac z 60 komnatami zapewniający dostojnikom komfortową (jak na przygraniczne warunki) kwaterę.