Jeśli zrozumiemy, skąd się brała obsesja Rzymian na punkcie granic – i jaką rolę ta obsesja odegrała w upadku cesarstwa – to może lepiej zrozumiemy samych siebie.

Polityka nowego władcy szła na przekór oczekiwaniom armii, przyzwyczajonej do walki w polu. Co gorsza, zaburzała wizerunek Rzymu. Przecież imperium, którego przeznaczeniem są rządy nad światem, nie może się godzić na pozostawienie jakiegoś terytorium poza swym zasięgiem! Jednak Hadrian przypuszczalnie uświadomił sobie, że każdy kolejny nabytek Rzymu przynosi coraz mniejsze korzyści.


Najcenniejsze prowincje, jak Galia czy rodzinna Hiszpania Hadriana, pełne były kwitnących miast i dobrze zagospodarowanych ziem uprawnych. A bić się o inne obszary nie miało sensu. Jak zauważył historyk grecki Appian z Aleksandrii: [Rzymianie] mając w swym posiadaniu najlepsze kraje i wyspy, dążą rozumnie do tego raczej, by je coraz więcej rozwijać, aniżeli do rozszerzania bez końca swego panowania na ludy barbarzyńskie, biedne i żadnej korzyści nie przynoszące [Appian z Alexandrii, Historia rzymska, Wstęp. Przekład (z greki) Ludwika Piotrowicza].
 

Pomogło Hadrianowi to, że cieszył się szacunkiem armii. Ten były legionista nosił się po wojskowemu; żołnierską brodę ma nawet na portretach oficjalnych – jako pierwszy cesarz rzymski. Podróżował niestrudzenie, więcej niż połowę 21-letniego okresu rządów spędził na wizytowaniu prowincji i oddziałów wojskowych na trzech kontynentach. Ewakuowano wojska z wielkich obszarów; armia okopała się na nowych, skonsolidowanych granicach. Gdziekolwiek udał się Hadrian, tam wznosiły się wały. – Zwolennikom ekspansji terytorialnej dawał wyraźnie do zrozumienia, że nie będzie już więcej nowych podbojów – tłumaczy Birley.
 

Gdy niestrudzony cesarz zmarł w 138 r., sieć umocnień i dróg, których pierwotnym przeznaczeniem było zabezpieczenie dostaw dla legionów w marszu, przekształciła się w umocnioną granicę długą na tysiące kilometrów. Armia stojąca obozem otacza niczym szaniec obronny swym kręgiem cywilizację, od zamieszkanych obszarów Etiopii po Fasis, od Eufratu w głębi lądu po wielką, najdalszą wyspę na zachodzie – z dumą głosił retor grecki Eliusz Arystydes niedługo po śmierci Hadriana.
 

Na tej „najdalszej wyspie” Hadrian wzniósł budowlę, która nosi dziś jego imię, wał z kamienia i darni przecinający Wielką Brytanię w poprzek. Dziś mur Hadriana jest jednym z najlepiej zachowanych i zbadanych odcinków umocnionych granic Rzymu. Pozostałości 118-kilometrowej bariery biegną przez słone mokradła, zielone pastwiska i – na jednym krótkim fragmencie niedaleko śródmieścia Newcastle – wzdłuż czteropasmowej drogi.
 

Ponad 100 lat badań archeologicznych dało naukowcom solidną wiedzę o wale Hadriana. Mur, zaprojektowany prawdopodobnie przez samego cesarza podczas podróży do Brytanii
w 122 r., na większości odcinków miał imponującą wysokość 4,5, a szerokość 3 m. Do dziś widoczne są ślady biegnącej wzdłuż niego głębokiej na 3 m fosy. Między fosą a murem znaleziono też resztki ostrokołu, który miał stanowić jeszcze jedno utrudnienie dla intruzów. Droga wzdłuż umocnień ułatwiała wojskom szybkie dotarcie do miejsc zagrożonych atakiem. Regularnie rozmieszczonym bramom towarzyszyły wieże, stawiane co 500 m.