Potrzebujesz z rana filiżanki kawy? Nie wyobrażasz sobie życia bez herbaty? A może wspomagasz się często napojami energetycznymi? Wszystkie łączy jeden składnik - kofeina. Czy to niewinna substancja, czy też, jak twierdzą niektórzy, narkotyk jak wiele innych?


Podwójna moc
 

– Młodzieży w klubach wydaje się, że to oni na to wpadli – mówi Neil Stanley, dyrektor badań nad snem w Jednostce badawczej psychofarmakologii na Uniwersytecie w Surrey w Wielkiej Brytanii – ale my wiedzieliśmy od wieków, jak działają napoje z kofeiną. Z nimi pokonasz spadek energii i będziesz bardziej czujny. Naprawdę nowy jest sposób jej dostarczania.
 

Podwójna moc, która zwalcza zmęczenie fizyczne i zwiększa czujność jest jednym z powodów dla których kofeina jest najpopularniejszą na świecie substancją psychoaktywną, przyćmiewając nikotynę i alkohol. Można ją znaleźć nie tylko w słodkich napojach czy kawach, ale również pigułkach odchudzających i lekach przeciwbólowych. Jest to jedyna uzależniająca substancja psychoaktywna, którą możemy podawać naszym dzieciom (w różnych napojach gazowanych i batonach). W rzeczywistości, większość dzieci w krajach rozwiniętych rodzi się już ze śladami kofeiny w ich organizmach - z latte czy gazowanych napojów wypitych przez matkę i dostarczonych im przez pępowinę.
 

Wszechobecność kofeiny jest powodem do niepokoju wśród niektórych naukowców i obrońców zdrowia publicznego, ale jak dotąd nie wpłynęła na jej popularność. Sprzedaż Red Bulla (dosłownie „czerwonego byka”) i innych napojów energetycznych o nazwach naśladujących oryginał, jak Red Devil (czerwony diabeł), Roaring Lion (ryczący lew), RockStar (gwiazda rocka), SoBe Adrenaline Rush (przypływ adrenaliny), Go Fast (ruszaj się szybko) i Whoop Ass (kopniak w dupę) pnie się w górę. Jednocześnie nowe kawiarnie otwierają się na całym świecie tak szybko, że nawet najbardziej oddany wielbiciel potrójnego espresso, bez pianki, podwójnego karmelu, macchiato na odtłuszczonym mleku, nie jest już na bieżąco. Każdego dnia roboczego, Starbucks otwiera gdzieś na świecie cztery nowe placówki i zatrudnia 200 nowych pracowników. Często powtarzany w wielu miastach żart mówi, że Starbucks zamierza otworzyć nowy sklep na parkingu najbliższego Starbucksa, ale oczywiście nie jest to prawdą. Jeszcze.
 

Nie minęło 200 lat odkąd ludzie zorientowali się, że pobudzenie, które czują po wypiciu kawy czy herbaty, jest w zasadzie wynikiem działania tej samej substancji chemicznej. Ten alkaloid naturalnie występuje w liściach, nasionach i owocach herbaty, kawy, kakao, drzew koli i ponad 60 innych roślin. Ten starożytny eliksir był zalecany już w VI wieku przed naszą erą, gdy wielki przywódca duchowy Lao Tzu, twórca taoizmu, polecił swoim uczniom picie herbaty jako cudownego napoju.
 

Jednak dopiero w 1820 roku, gdy w Europie Zachodniej zaczęły się mnożyć kawiarnie, rzesze naukowców zaczęły się zastanawiać, co sprawiło, że napój ten stał się tak popularny. Niemiecki chemik Friedlieb Ferdinand Runge pierwszy wyizolował substancję czynną z ziaren kawy. Nowo-odkryta substancja została nazwana „kofeiną”, czyli czymś, co można znaleźć w kawie. Następnie, w 1838 roku chemicy dostrzegli, że aktywnym składnikiem herbaty jest ta sama substancja. Przed końcem wieku została odkryta w nasionach koli i kakao.
 

Nie jest wcale kwestią przypadku, że kawa i herbata przyjęły się w Europie w czasie rewolucji przemysłowej i powstawiania pierwszych fabryk. Napoje zawierające kofeinę - zastępując wszechobecne piwo - ułatwiły wielką transformację ludzkiej działalności gospodarczej z farm do fabryk. Wrzątek służący do zaparzania kawy lub herbaty pomógł zmniejszyć częstotliwość występowania chorób wśród robotników żyjących w zatłoczonych miastach, a kofeina w ich organizmach nie pozwalała im zasnąć w trakcie pracy przy maszynach. W pewnym sensie współczesny świat istnieje dzięki niej, a im bardziej staje się nowoczesny, tym bardziej wydaje się nam ona niezbędna. Bez tego użytecznego kawowego kopniaka - lub dietetycznej Coli czy Red Bulla - które wyciągają nas z łóżek i zaganiają do pracy, żyjące w trybie 24 godzinnym społeczeństwo rozwiniętego świata nie mogłoby istnieć.