Analizując DNA setek ludzi o euroazjatyckich korzeniach, badacze znaleźli materiał genetyczny związany z neandertalczykami z gór współczesnej Syberii. Jest to zupełnie inny rodowód niż chorwacka populacja neandertalczyków zidentyfikowana w poprzednich badaniach genomowych. "To nie jest jednorazowa introgresja materiału genetycznego Neandertalczyków" – mówi biolog Omer Gokcumen z Uniwersytetu w Buffalo – "To po prostu pajęcza sieć interakcji, które zdarzały się w kółko, gdy różne starożytne hominidy mieszały się z innymi stadami”.

 

Najświeższe odkrycia archeologiczne i współczesne badania genomowe dowiodły, że zamiast po prostu zastępować konkurencyjne gatunki, takie jak neandertalczycy i denisowianie, Homo sapiens rzeczywiście się z nimi krzyżowały. I niekoniecznie jest to też coś złego – istnieją dowody sugerujące, że nasze neandertalskie DNA pomaga uchronić nas przed wirusowymi epidemiami, co, biorąc pod uwagę obecne czasy, wydaje się dziwnie pocieszające.

 

Dziś większość współczesnych ludzi wciąż ma w genach trochę neandertalskiego śladu – nawet ci, którzy pochodzą z epicentrum ludzkości. Właśnie w tym roku nowa metoda analizy genomów ujawniła, że współczesne populacje afrykańskie, które niegdyś uważano za wolne od neandertalskich wpływów, również zawierają w swoich genomach mieszane dziedzictwo.

 

Przez lata zakładano, że ta malutka dawka DNA – zwykle około 2% – związana była z krótką stycznością naszego gatunku z innym, sprzed tysięcy lat. Pojawiające się dowody sprawiają jednak, że scenariusz ten jest znacznie mniej prawdopodobny. Przeciwnie – wydaje się, że Homo sapiens chętnie angażowali się w międzygatunkowe romanse.

 

"Wydaje się, że historia ludzkiej ewolucji nie przypomina drzewa z gałęziami, które po prostu rosną w różnych kierunkach. Okazuje się, że wszystkie gałęzie są jednak ze sobą połączone" – mówi Gokcumen.

 

Opisane badania zostały opublikowane w czasopiśmie “Genetics”.


Katarzyna Mazur