Tajne misje i wysoką emeryturę komandosa urodzony w Nepalu Nimsdai – jak woli być nazywany – zamienił na karierę wspinacza wysokogórskiego. I wybrał sobie cel – wspiąć się na wszystkie ośmiotysięczniki w rekordowym tempie. Właśnie zdobywa ostatni z 14 ”olbrzymów”, Shishapangma. 

 

 

Pierwszym był legendarny wspinacz Reinhold Messner. Elitarny klub dla zdobywców wszystkich 8-tysieczników założył w 1986 roku, wchodząc na ostatni szczyt 16 lat po pierwszym. Polak Jerzy Kukuczka zapisał się jako najszybszy. Wejście na 10 najwyższych gór w Himalajach i 4 w Karakorum zabrało mu 7 lat 11 miesięcy i 14 dni. Nimsdai robi to w 7 miesięcy. Pokonanie pierwszych 11 zabrało mu 94 dni.

- Jego sposób zdobywania gór w porównaniu do wysiłków innych wspinaczy wysokogórskich wydaje się być raczej swobodnym spacerem. W końcu wchodzi ”prostymi” szlakami, przy wsparciu Szerpów i zawsze ma pod ręką butle z tlenem. Tylko tempo ma zabójcze. 12 godzin po zdobyciu Mt Everest był na szczycie 4. góry świata, Lhotse. Po kolejnych 48 godzinach oglądał okolicę ze szczytu Makalu, kolejnego 8-tysięcznika na liście – pisał o nim w maju tego roku ”National Geographic”. 

Styl Nimsdaia mocno odbiega od zasad wyznaczanych przez Messnera i jemu podobnych. Członkowie ”Klubu 8k” uważali, że styl wspinaczki liczy się tak samo jak wejście na szczyt. Niechętnie patrzyli na wspomaganie się tlenem z butli, korzystaniem z lin zamocowanych przez kogoś innego czy poleganiu na Szerpach jako tragarzach dodatkowego sprzętu. ”Messnerowcy” stali na stanowisku, że wspinając się trzeba próbować tras wymagających sporych technicznych umiejętności, a nawet samodzielnie przecierać nowe szlaki. Chwalenie się sukcesami poza środowiskiem, a szczególnie w mediach, należało do złego tonu.


- Nimsdai nie tylko nie rozstaje się z tlenem i Szerpami, ale promuje się w mediach społecznościowych posługując stylizacją rodem z hollywoodzkiej superprodukcji. Nie brakuje dramatycznych zwrotów akcji, podróży śmigłowcami i budzących grozę sytuacji. Np. schodząc z Kanczendzongi były komandos i jego Szerpowie ratowali trzech innych wspinaczy oddając im własne zapasy tlenu. Dwóch z nich zmarło gdy zapas się wyczerpał. Jednemu zabrakło tylko 200 metrów do obozu przejściowego – magazyn relacjonował opowieść wspinacza.

Wstąpił do armii mając 18 lat. Po 6 latach w oddziale legendarnych Gurkhów i trwających pół roku testach sprawnościowych dostał się do elity brytyjskich komandosów, SBS. O przeszłości nie chce opowiadać. Zasłania się tajemnicą wojskową. Mówi, że przez 16 lat wypracował sobie emeryturę wartą pół miliona funtów. I z niej zrezygnował. 4 lata przed możliwością odejścia z pełnym uposażeniem mundur żołnierza zmienił na strój do wspinaczki. Zabrał ze sobą – jak sam to nazywa – pozytywne nastawienie. – Komandosi nauczyli mnie jak podejmować decyzje i nigdy się nie poddawać – tłumaczy.

”Project Possible: 14/7”, jak nazwał próbę zdobycia wszystkich 8-tysięczników w 7 miesięcy nie powstał bez osobistych wyrzeczeń. Nimsdai nie tylko zrezygnował z wojskowej emerytury, ale na potrzeby projektu wziął drugą hipotekę na dom. Bazując tylko na wojskowym szkoleniu musiał w kilka miesięcy nauczyć się wspinać na najwyższe szczyty górskie. Jemu się śpieszy. A jeżeli się nie uda? – Podjąłem każde możliwe ryzyko. Jak się nie uda, to sobie powiem: człowieku, dałeś z siebie wszystko. A w życiu mamy tylko tyle do oddania. No i będzie mi z tym dobrze – mówi

 

Jan Sochaczewski