– Nie ma powodu, dla którego obok tych prawdziwych nie mielibyśmy korzystać z cudów techniki – tłumaczy rabin Chaim Richman, dyrektor Instytutu Świątynnego w Jerozolimie. W swojej nowoczesnej galerii światło zapala za pomocą smartfona. W ten sam sposób odsłania kurtynę, za którą leży replika Arki Przymierza. Oprócz niej według biblijnych wskazówek jego pracownikom w ciągu dwóch dekad udało się odtworzyć już ponad 70 przedmiotów. Wśród nich są m.in. liturgiczne naczynia, złoty diadem i strój arcykapłana oraz pokryta 60-kilogramową warstwą złota 1,5-tonowa menora (symbol judaizmu).

Ale najwięcej emocji budzi makieta przedstawiająca zburzoną blisko 2 tys. lat temu świątynię Heroda. Chociaż tak jak pozostałe przedmioty ma być wierną kopią, nie brakuje jej rozwiązań na miarę naszych czasów. Planowane są windy, ogrzewanie podłogowe, parking i skomputeryzowany dystrybutor wody z 12 kranami, dzięki któremu wszyscy kapłani jednocześnie mogą umyć ręce ilością wody przewidzianą w prawie żydowskim.

Najwięcej kontrowersji budzi jednak nie tyle nowoczesna wizja budowli, ale jej lokalizacja. Zgodnie z tradycją judaizmu – tak jak jej pierwowzór – powstać może tylko na Wzgórzu Świątynnym, które obecnie leży na terenie Autonomii Palestyńskiej. Według Starego Testamentu to właśnie tutaj Bóg zebrał ziemię, z której ulepił biblijnego Adama, a ze skały, która później stała się fundamentem świątyni, stworzył świat. Dziś stoi tam jednak muzułmańskie sanktuarium Kubbat as-Sachra (zwane Kopułą na Skale) oraz Meczet Al-Aksa. Całe wzgórze jest obecnie trzecim co do ważności – po Mekce i Medynie – świętym miejscem dla wyznawców islamu.

Skrzynia Przymierza

Część ortodoksyjnych Żydów uważa jednak, że prawa boskie są stałe i niezależnie od uwarunkowań politycznych odbudowa świątyni jest ich obowiązkiem, a państwo Izrael bez świątyni w Jerozolimie jest jak ciało bez duszy. Jej odbudowę uzasadnia blisko dwieście zapisanych w Torze nakazów sprawowania kultu w świątyni. Podobnie jak nadejście Mesjasza uzależnione są od jej istnienia w tym właśnie miejscu.

Aby zrozumieć, jakie znaczenie dla wyznawców judaizmu ma ten wyjątkowy skrawek ziemi, musimy cofnąć się o 3,5 tys. lat – do czasu kiedy Mojżesz wyprowadzał Izraelitów z Egiptu. Zgodnie z biblijną Księgą Wyjścia otrzymał od Boga wzór niebiańskiej świątyni oraz wykonanej z drewna akacjowego Skrzyni Przymierza (pochodzące z języka łacińskiego słowo arca, oznaczające skrzynię, jest efektem późniejszego tłumaczenia Tory na łacinę), w której spocząć miały jedyne według Starego Testamentu przedmioty dotknięte przez samego Stwórcę. Pięć wieków później jako symbol przymierza zawartego z Bogiem i zarazem pieczęć potwierdzająca istnienie narodu wybranego kamienne tablice z dziesięcioma przykazaniami spoczęły w centralnym punkcie wzniesionej na wzgórzu Moria (hebr. Wybrane przez Jahwe) Świątyni króla Salomona.

To właśnie miejsce, na którym ustawiona była Arka, jest dzisiaj kością niezgody między Arabami i Żydami.

To tylko fragment artykułu Macieja Nikodemskiego z grudniowego wydania "National Geographic Polska" – już w kioskach!