Najniebezpieczniejszy ser świata nie jest trucizną, choć sposób w jaki powstaje może zniechęcić do konsumpcji. Uwaga, szczegółowy opis tylko dla smakoszy o mocnych nerwach i jeszcze mocniejszych żołądkach.

 

Jak powstaje casu marzu – najniebezpieczniejszy ser na świecie?

Casu marzu zawdzięcza swój smak, swoją drogą podobny do gorgonzoli, larwom much Piophilia casei, które składają jaja w pęknięciach tworzących się w serze. Po wykluciu robaki trawią białka, a te fermentują w miękki kremowy ser. Żywe larwy pozostają w serze i są w nim również podczas konsumpcji. Głodni doznań smakosze muszą być ostrożni, ponieważ mali twórcy serca potrafią skakać na wysokość nawet 15 centymetrów. Na specjalną prośbę klientów larwy mogą zostać usunięte. Jeżeli są martwe, to może z kolei oznaczać, że wyrób jest nieświeży, a spożycie go grozi zatruciem.

 

Casu marzu – afrodyzjak czy trucizna?

Oficjalnie najniebezpieczniejszego sera świata nie można sprzedawać komercyjnie. Sardyńczycy zajadą się nim jednak już od wieków. Co ciekawe, niektórzy uważają go za… afrodyzjak. Pojawiają się też głosy, jakoby spożycie cazu marzu rzeczywiście mogło grozić poważnymi problemami zdrowotnymi, a to dlatego, że larwy much są w stanie przetrwać przeżuwanie w ustach, a następnie wywołać muszycę w jelitach człowieka. Jak dotąd nie zanotowano jednak takich przypadków.

– Niektórzy pasterze uważają, że zjedzenie sera casu marzu to indywidualna przyjemność i po prostu nie każdy może tego doświadczyć – przekonuje Paolo Solinas, 29-letni kucharz z Sardynii.

 

Kuchnia Sardynii

Turyści odwiedzający Sardynię najczęściej stołują się w restauracjach, gdzie na stołach króluje porceddu sardo, czyli wolno pieczone prosię. Lokalne piekarnie słyną za to z pane carasu, tradycyjnego, cienkiego jak papier chleba. Najpopularniejszym serem jest fiore sardo, jednak chętni znajdą miejsca, gdzie można dostać również owiany inną sławą casu marzu. Należy pamiętać o tym, żeby nie traktować tego posiłku jak dziwacznej atrakcji turystycznej. Dla Sardyńczyków jest to część ich tradycji.

Mimo wielu kontrowersji casu marzu pozostaje chlubą Sardynii. Ser został nawet wpisany na listę produktów oryginalnych Unii Europejskiej.