Sam Tworków ma zresztą jeszcze wiele sekretów. Podobno z tutejszego zamku biegł tunel, który – w różnych wersjach – prowadził albo do kościoła św.św. Piotra i Pawła, albo do kościółka św. Urbana, który stoi w szczerym polu. Tunelu nie udało się niestety znaleźć, a jego tajemnicę zabrali do grobu Reisewitzowie.

Nysa - twierdza twierdzy

To nawet nie jest budowla. To właściwie całe ufortyfikowane miasto. Twierdza nyska stoi na obrzeżach miasta i robi takie wrażenie, jakby nie pasowała do całości obrazka. Do upadku Nysy zwanej „śląskim Rzymem” przyczyniła się wojna trzydziestoletnia. Miasto nigdy nie zdołało się po niej podnieść. Niecałe sto lat później Nysa trafiła pod panowanie Prus i została przekształcona w twierdzę. Fortyfikacje stały się drugim, mrocznym i tajemniczym, obliczem Nysy. Broniąca miasta twierdza jest jedną z najlepiej zachowanych na Śląsku. I jedną z najbardziej zagadkowych. Powstała w latach 1742–1888, zaś jej budowę nadzorował osobiście Fryderyk Wielki, król Prus. Prace wizytował ponad czterdzieści razy. Twierdza okazała się majstersztykiem sztuki fortyfikacyjnej, uważana była za obiekt nie do zdobycia. Jądro cytadeli stanowiła budowla o kształcie pięcioramiennej gwiazdy z piętrowymi schronami. Otaczała ją szeroka fosa. Fort wyprzedził znacznie swoją epokę; jego plany były tak tajne, że ich autor został uwięziony w twierdzy Magdeburg, którą zresztą sam zbudował. Jak z każdym takim miejscem, również i z twierdzą w Nysie wiąże się wiele pytań, na które do dziś nie znaleziono odpowiedzi. Legendy mówią o nieznanych przejściach pod twierdzą i o czekających w nich skarbach. Wyobraźnię poszukiwaczy rozpala wizja bogactw ukrytych przez Austriaków, Prusaków, a może nawet hitlerowców.

W nieznanych dziś tunelach, które – jak chcą legendy – biegną spod nyskich fortów, miały zostać ukryte pod koniec II wojny światowej zbiory muzealne z Wrocławia. Istnieją podobno świadkowie, zdaniem których do Nysy wiedzie jeden ze śladów zaginionego tuż przed zakończeniem drugiej wojny światowej transportu złota. Zostało rzekomo zgromadzone we wrocławskiej siedzibie gestapo, wywiezione w Góry Sowie i tam ukryte. Jednakże nie w całości – w trakcje operacji plan uległ zmianie i część skrzyń trafiła podobno właśnie do Nysy. Gdy transport dotarł do celu, więźniowie rozładowali ciężarówki i ukryli skrzynie w podziemiach. W latach 90. XX w. na terenie twierdzy przeprowadzone zostały badania magnetometryczne i georadarowe. Geofizycy nie odnaleźli podziemi. Z drugiej strony uzyskane przez nich wyniki były tak niejednoznaczne, że istnienia dodatkowych tuneli nie dało się wykluczyć. Miłośnicy fortyfikacji co prawda w ukryte skarby nie wierzą, przyznają jednak, że twierdza w Nysie zazdrośnie strzeże swoich tajemnic. W końcu sama w sobie jest skarbem.