Pałac pod aniołem

Wkrótce Joanna została lady Dianą swoich czasów. Na przyjęciach pokazywała się w złotym diademie, złożonym z bukietów w kształcie kwiatów z brylantami, i we wspaniałych sukniach. Równocześnie budowała ochronki i szkoły, fundowała kościoły, słynęła z żarliwej religijności. Również jej małżeństwo okazało się udane. W wieku 39 lat cieszyła się już dwójką wnucząt. Najmocniej związana była ze swoim domem w Kopicach – tutaj czuła się najlepiej, mimo że wraz z mężem wiele podróżowała. Kopice jednak, ze swoją niemal bajkową atmosferą, potrafiły każdego uwieść i zatrzymać. Uchodziły za jedną z najwspanialszych rezydencji na Śląsku. Tutejszy pałac został zbudowany w latach 1783–1784. Joanna wraz z mężem przebudowała rezydencję, w 60-hektarowym parku, którego ozdobę stanowiły stuletnie dęby, Schaffgotschowie postawili „średniowieczną wieżę” i mauzoleum. Tył pałacu, pełen zdobień i wieżyczek, wychodził na jezioro, na którego środku znajdowała się romantyczna wyspa z żeliwną kolumną. Dookoła rozłożyły się zabudowania gospodarcze.

Joanna pomnażała majątek, trzymając wszystko żelazną ręką. Prawie nic nie należało do Hansa Ulricha. W 1905 r. dobra Schaffgotschów zostały przekształcone w spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością Hrabiowskie Zakłady Schaffgotschów. Kapitał spółki wynosił 50 mln marek, z czego 49 980 tys. należało do Joanny, a zaledwie po 10 tys. do jej męża i dyrektora zakładów.

Joanna, córka służącej i żona hrabiego, zmarła w 1910 r. W testamencie uwzględniła nawet najdalszych krewnych. Dobra w Kopicach do roku 1945 należały do Schaffgotschów, w czasie II wojny światowej odpoczywali tu podobno niemieccy oficjele. W okolicy opowiadano o ukrytych, a potem wyszabrowanych skarbach. Z czasem pałac w Kopicach popadł w ruinę. Dziś nikt nie zna tajemnicy śląskiego Kopciuszka. Ciekawe, czy sama Joanna wiedziała, z jakiego powodu los nieoczekiwanie uczynił z niej księżniczkę?

Inne skarby Śląska

Małujowice - kto przyprawił rogi Mojżeszowi?

Rogi szczególnie na męskiej głowie kojarzą się jednoznacznie. A jeśli dodatkowo znajdują się na głowie biblijnego proroka, to już wygląda dość podejrzanie. W malutkim drewnianym kościółku w Małujowicach ze ścian spogląda właśnie taki „rogaty” Mojżesz. Ma wygląd dość surowy, srogi wyraz twarzy, palec zaś trzyma wysoko, w napominającym geście. Z gęstej czupryny wystają mu dwa
rogi, co wielu wiernym – ku zgrozie duchownych – kojarzyło się z diabłem. Podobny „diabeł” mieszka w bazylice pw. Świętych Piotra i Pawła w Strzegomiu. Tymczasem rogi przyprawił Mojżeszowi najprawdopodobniej nie kto inny jak święty Hieronim.

Fot. WIkimedia Commons - Sławomir Milejski

Z powodu jego pomyłki przez całe średniowiecze i renesans artyści przedstawiali proroka właśnie z takim dodatkiem na głowie. Tak wyrzeźbił Mojżesza również sam Michał Anioł, kiedy pracował nad
figurą zdobiącą dziś grobowiec papieża Juliusza II w kościele Świętego Piotra w Okowach w Rzymie. Początek rogatego nieporozumienia wziął się z ustępu Księgi Wyjścia, który mówi, że „gdy Mojżesz zstępował z góry Synaj (...), nie wiedział, że skóra na jego twarzy promieniała na skutek rozmowy z Panem”. Hebrajski tekst wyraźnie mówił, że oblicze Mojżesza, który niósł tablice z dziesięciorgiem przykazań, było promienne, zaś skóra twarzy tak jaśniała, że nie można było na nią nawet patrzeć.