Zanieczyszczenie powietrza w Chinach od dawna spędza sen z powiek wielu naukowcom. Niestety nie jest prawdą to, że tylko mieszkańcy tamtej części świata muszą się z nim mierzyć.

Zanieczyszczenia zawsze powstają lokalnie, by za chwilę stać się problemem wszystkich, bez względu na sojusze, granice, oceany. Jakie naprawdę są zasięg i prędkość przemieszczających się powietrznych brudów?
 

Wolna droga dla zanieczyszczeń

Siła i kierunek podzwrotnikowych prądów powietrza zmienia się w zależności od pory roku
i wpływa na cyrkulację na świecie. Silne wiatry spychają zanieczyszczenia z Chin w kierunku USA, a stąd do Europy. 


Zainteresowali się tym badacze z Holandii i USA i prześledzili szlak ozonu powstałego u źródła, w Chinach, będących światowym liderem w produkcji gazów cieplarnianych. Przy wykorzystaniu obrazów satelitarnych naukowcy odkryli, że chiński ozon przewędrował przez Pacyfik do zachodniego wybrzeża USA. Stopień szkodliwości zanieczyszczeń zależy od tego, na jakiej znajduje się wysokości.
 

Redukcja zanieczyszczeń w Stanach Zjednoczonych

Podczas gospodarczego boomu w Chinach amerykańscy ustawodawcy obniżyli wymagany poziom redukcji emisji tlenku azotu na zachodzie USA do 21 proc. Zmiana ta spowodowana była zanieczyszczeniami napływającymi znad Pacyfiku. 


Większość ozonu (gazu, który najłatwiej zlokalizować) utrzymuje się blisko ziemi. Jego gruba warstwa źle wpływa na rozwój roślin i oddychanie zwierząt. Ozon może przemieścić się do troposfery, gdzie wpływa na tworzenie się efektu cieplarnianego, ale także rozbija substancje zanieczyszczające powietrze. Wznosząc się wyżej, do stratosfery, gaz ten chroni naszą planetę przed promieniowaniem.
 

– Chcemy ludziom uświadomić, że lokalna emisja zanieczyszczeń ma efekt globalny. Rujnuje ona działania podejmowane w innych częściach świata – wyjaśnia ekspert Willem Verstraeten.
 

Gospodarczy wzrost w Chinach

W latach 2005–2010 gospodarka Chin podwoiła swe rozmiary. Emisja tlenku azotu, kluczowego dla tworzenia się w troposferze ozonu, wzrosła w tym okresie we wschodnich Chinach o 21 proc. 

Tekst: Daniel Stone