W poniedziałek rano oficjalne dane dotyczące zakażeń koronawirusem mówią już o 71,8 tys. zakażonych i 1 775 ofiarach śmiertelnych wirusa z Wuhan. Władze Chin poinformowały, że działania na rzecz zwalczania wirusa przynoszą pożądane efekty.

Prawdziwe mogą okazać się przewidywania chińskich naukowców, że w drugiej połowie lutego liczba nowych zakażeń koronawirusem 2019-nCoV zacznie się zmniejszać. Już teraz chińskie władze podają, że liczba nowych przypadków maleje.

Chiny podkreślają, że w walce z koronawirusem wytoczono naprawdę ciężkie działa i wprowadzono środki zapobiegawcze, niespotykane do tej pory. W prowincji Hubei, będącej epicentrum epidemii, wprowadzono m.in. ograniczenia w ruchu. Na czas nieokreślony zakazano używania prywatnych samochodów.

Miliony mieszkańców nie mogą opuszczać swoich domów, chyba że w nagłych wypadkach. Jeden wyznaczony domownik może raz na trzy dni wyjść, żeby uzupełnić zapasy jedzenia, wody i innych niezbędnych artykułów.

Zamknięte są też praktycznie wszystkie firmy i miejsca użyteczności publicznej. Funkcjonują jedynie apteki, hotele, sklepy spożywcze i firmy świadczące usługi medyczne.

Interaktywna mapa zakażeń (fot. gisanddata.maps.arcgis.com) 

 

Bank dezynfekuje pieniądze

Jednym z najciekawszych środków zaradczych jest… dezynfekowanie pieniędzy. Zajmuje się tym Chiński Bank Centralny. Dezynfekuje pieniądze przed ich ponownym wprowadzeniem do obiegu.

Jak wykazały ostatnie badania przeżywalność koronawirusa na martwych powierzchniach może wynosić nawet 9 dni.

– Już teraz widać efekty zapobiegania epidemii i kontroli w różnych częściach kraju – powiedział Mi Feng z Narodowej Komisji Zdrowia.

Działania Chin dążące do jak największego ograniczenia rozprzestrzeniania się koronawirusa, spotkały się z uznaniem szefa WHO (Światowej Organizacji Zdrowia).

– Kupili światu czas, ale nie wiemy ile – powiedział Tedros Ghebreyesus przyznając, że sytuacja wciąż jest niepokojąca.

Objawy koronawirusa (fot. za Busines Insider)

 

Uwięzieni na Diamond Princess

Tymczasem w porcie w Jokohamie rozgrywa się najbardziej medialna walka z koronawirusem. W sieci już pojawiają się komentarze, że historia Diamond Princess to materiał na filmowy scenariusz.

Na japońskim wycieczkowcu odnotowano już 355 przypadków koronawirusa.

Stany Zjednoczone rozpoczęły już akcję ewakuacji swoich obywateli. Na pokładzie statku przebywa 350 Amerykanów, jednak nie wszystkich uda się przetransportować do kraju, gdzie – zgodnie z wytycznymi – będą musieli poddać się dwutygodniowej kwarantannie. 40 osób będzie musiało zostać w szpitalach na terenie Japonii.

Także władze Kanady, Włoch i Hongkongu zapowiedziały, że podejmą kroki w celu ewakuowania swoich obywateli, którzy mogą mieć problem z zakupem biletów lotniczych.

Na pokładzie Diamond Princess „uwięzionych” jest blisko 3 600 osób – w tym 2 666 pasażerow z 50 krajów, reszta to pracownicy obsługi. Wśród nich jest trzech Polaków.

Statek wypłynął z Jokohamy 20 stycznia, a wrócił 3 lutego. Od tamtej pory trwa kwarantanna, która oficjalnie ma się zakończyć 19 lutego.

 

Katarzyna Grzelak