Iran w ostatnich tygodniach nie schodzi z nagłówków światowej prasy. W cieniu konfliktu z USA i tragedii ukraińskiego boeinga 737 pojawiły się wiadomości o ucieczce irańskiej medalistki olimpijskiej w taekwondo. Wszystko wskazuje, że Kimia Alizadeh szuka teraz w Holandii lepszego życia. Jak pokazują badania oceniające jakość życia kobiet m.in. w Iranie, wiele innych pań chciałoby pewnie pójść śladem sportsmenki.

Agencja informacyjna ISNA pisze wprost o ”szoku dla irańskiego sportu”. Zachodnie media oceniają, że dziewczyna mogła mieć dość życia w kraju, gdzie kobiety są uzależnione od mężczyzn w stopniu trudnym do zrozumienia i zaakceptowania z perspektywy Ameryki Północnej czy Europy. Niezależnie od różnic kulturowych, Iran postrzegany jest jako kraj groźny dla kobiet.

Choć kraju Persów nie ma w pierwszej 10. aktualnego rankingu fundacji Thomson Reuters (”Most dangerous places to be a woman”), to ojczyzna Kimii Alizadeh jest na 5. miejscu listy państw, do których kobiety nie powinny podróżować samotnie (”Women’s Danger Index”). Przygotowała ją para globtroterów, Asher i Lyric Fergusson, małżeństwo prowadzące bloga o bezpiecznym podróżowaniu.

– Jak opowiada Lyric Fergusson w amerykańskim wydaniu ”Forbes Women”, podczas podróżowania sami doświadczyli z mężem niewygodnych sytuacji i słyszeli wstrząsające opowieści od wielu ”solistek”. Zamiast polegać tylko na pogłoskach i anegdotach, pomyśleli, że dobrze byłoby wiedzieć w oparciu o twarde fakty, które kraje są najgorsze, a które najbardziej bezpieczne – czytamy na forbes.pl

W ten sposób doszli do przekonania, że Hiszpania jest najbezpieczniejszym celem samotnych podróży kobiet a RPA najbardziej ryzykownym. Do stworzenia Indeksu Zagrożeń dla Kobiet para podróżników wybrała 8 różnych kryteriów. Pierwsze dwa, dla Fergussonów najważniejsze to 1) procent kobiet czujących się bezpiecznie w czasie samotnego spaceru w środku nocy oraz 2) liczba zabójstw kobiet na 100 tys. mieszkańców.

Kolejne kryteria to 3) odsetek kobiet zgadzających się, że przemoc ze strony partnera może być w pewnych sytuacjach uzasadniona a także odsetek kobiet które doświadczyły w życiu przemocy seksualnej ze strony kogoś, 4) kto nie był ich partnerem (”non partner violence”) oraz kogoś, 5) kto w chwili ataku nim był.

Ostatnie trzy kryteria to funkcjonujące już w przestrzeni międzynarodowej formy oceny jakości życia kobiet: 6) dyskryminacja płci w prawie (”legal discrimination score”, ocena stosowana w indeksie ”Women, Peace, and Security Index” norweskiego Instytutu Badań nad Pokojem, PRIO) 7) oenzetowski indeks nierówności płci (”Gender Inequality Index”, dotyczący dostępu m.in. do rynku pracy i służby zdrowia) oraz 8) wskaźnik nierówności płci (”Global Gender Gap”) publikowany co roku na potrzeby Światowego Forum Ekonomicznego.

Tę oktawę Fergussonowie przyłożyli do listy 50 najchętniej odwiedzanych krajów świata. W ten sposób każdy zakątek ma swoją reprezentację. Co ciekawe, w pierwszej piątce znalazło się dokładnie jedno państwo z każdego z pięciu kontynentów.

Republika Południowej Afryki to kraj najgorszy dla samotnie podróżujących kobiet ze względu na powszechną wobec nich przemoc i historię okrutnego traktowania. Na drugim miejscu znalazła się Brazylia, kraj słynący niestety z niskiego poziomu bezpieczeństwa na ulicach, ale też z celowych zabójstw kobiet.

Na trzecim miejscu jest Rosja, źle oceniana w kilku kategoriach (duża liczba zabójstw, przypadków przemocy seksualnej czy dyskryminacji prawnej). Czwarte i piąte miejsce przypadło kolejno Meksykowi (fatalny stan bezpieczeństwa na ulicach, powszechną przemoc seksualną wobec kobiet) oraz wspomnianemu już Iranowi (fatalny wynik indeksu ”Global Gender Gap”).

Na drugim końcu skali, jako kraje niemal całkowicie bezpieczne dla samotnych podróżniczek, wymieniono Hiszpanię, Singapur, Irlandię, Austrię i Szwajcarię. Polska znalazła się na miejscu 9., między Kanadą a Wielką Brytanią.

Interesujące jest relatywnie wysokie, 19. miejsce Stanów Zjednoczonych. Jak tłumaczą autorzy rankingu, to konsekwencja niskiego poziomu bezpieczeństwa na ulicach, wysokiego poziomu przemocy seksualnej oraz niepokojących danych o dużej liczbie zabójstw kobiet w młodym wieku (20-24 lata). Amerykanom dostało się też za przemoc seksualną wobec kobiet w innym wspomnianym tu rankingu, fundacji Thomson Reuters.

Stany Zjednoczone na liście najniebezpieczniejszych dla kobiet miejsc do życia zajęły pozycję 10. Jak zauważyła Cindy Southworth z amerykańskiej fundacji zajmującej się zwalczaniem przemocy domowej (NNEDV): "Ludziom niesłusznie wydaje się, że wysokie PKB chroni przed mizoginizmem, ale jak widać, to nie prawda". Pierwsze 9 miejsce przed USA zajęły kolejno Indie, Afganistan, Syria, Somalia, Arabia Saudyjska, Pakistan, Demokratyczna Republika Konga, Jemen oraz Nigeria.

Tragiczny zwycięzca tego zestawienia, Indie, jest szczególnym przykładem kraju o dużym tempie rozwoju ekonomicznego jednocześnie źle ocenianym ze względu na bezpieczeństwo i nierówne traktowanie kobiet. Fundacja Thomson Reuters oparła swoją negatywną notę opiniach 550 ekspertów w sprawach kobiet (m.in. pracownikach służby zdrowia i organizacji pozarządowych, wykładowcach akademickich czy komentatorach społecznych) ze wszystkich kontynentów.

Indie są najgorzej ocenianym krajem świata pod względem liczby przypadków przemocy seksualnej wobec kobiet, liczby kobiet sprzedawanych jako pomoce domowe i niewolnice seksualne oraz przypadków przymuszania do małżeństw. Do tego doszły fatalne oceny związany z groźnymi dla kobiet obyczajami, jak okaleczanie narządów płciowych, oblewanie kwasem i małżeństwa dzieci. Obraz tragedii potwierdzają nawet oficjalne dane o przestępstwach wobec kobiet, których liczba między 2007 rokiem a 2016 wzrosła o 83 proc. To kraj zamieszkały przez miliard ludzi w którym co godzinę popełniane są 4 gwałty.

 

Jan Sochaczewski